CHŁOPCY Z FERAJNY

4789.big

Podczas nocy noworocznej oglądałem, po raz któryś z rzędu, mój ukochany film – Chłopcy z ferajny. Nakręcił go pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku Martin Scorsese, a premiera odbyła się w roku 1990. Trzech aktorów zagrało w nim role życia, a i sporo było zauważalnych kreacji drugoplanowych. Osią filmu stały się jednak żywiołowe popisy aktorskie Roberta De Niro jako Jamesa Conway, Raya Liotty jako Henry Hill i Joego Pesciego jako Tommy DeVito. To historia młodzieńca, półkrwi Włocha Henry’ego, który zamiast chodzić do szkoły, pałęta się pośród gangsterów, wykonuje ich drobne polecenia i zaczyna w taki sposób zarabiać pieniądze. Stopniowo wkracza do świata przemocy i okazuje się, że jest odporny na widok mordu, masakrowania niewinnych osób i zakopywania trupów w ustronnych miejscach. Choć akcja rozgrywa się przede wszystkim w Nowym Jorku, to więcej jest w tym filmie scen z przedmieść i niewielkich knajp, niż z centrum miasta, jak to było na przykład w Taksówkarzu – innym wielkim filmie tego samego reżysera. Bohaterowie nie wahają się mordować za pieniądze, dokonują skoków na wielką forsę, piją, zabawiają się z prostytutkami, a przy tym prowadzą normalne domy, rodzą się im dzieci, mają żony, które utrzymują na wysokim życiowym poziomie. Są nieobliczalni i potrafią, jak Tommy, dla zabawy zastrzelić kelnera, albo po absurdalnej wymianie zdań, zakatować gangstera, który właśnie wyszedł z więzienia. To zdarzenie stanie się ich przekleństwem, bo zabity był członkiem mafii, która nie wybacza takich przewin. Uczestnicząc w nieustających pijaństwach, wykonując polecenia szefa miejscowej organizacji – Pauliego Cicero – popisują się przed samymi sobą okrucieństwem, gwałtownością i szastaniem dolarami. Niestety, przychodzi moment zapłaty i Tommy, wystrojony i szczęśliwy, idąc na spotkanie z mafią, by zostać przyjęty do tajnego stowarzyszenia, zostaje zabity strzałem w tył głowy. Kaliber broni jest tak duży, że czaszka zostaje zmasakrowana i matka, nie może nawet pochować go w otwartej trumnie – to jeszcze jeden element zemsty. Choć w filmie częstokroć nic specjalnego się nie dzieje, a bohaterowie uczestniczą w obiadach, kolacjach, spotkaniach towarzyskich i występach artystów, to Scorsese tak zmontował swoje dzieło, że mamy wrażenie, iż nawet te, zdawać by się mogło, spowalniające akcję elementy, są znakomicie wkomponowane w całość. Wielka w tym zasługa odtwórców ról dalszego planu: Lorraine Bracco (Karen Hill),  Paula Sorvino (Paulie Cicero), Franka Sivero (Frankie Carbone), Franka Vincenta (William „Billy Batts” DeVino), Samuela L. Jacksona (Stacks Edwards), Tony’ego Darrowa (Sonny Bunz), Mike’a Starra (Frenchy), a nawet Michaela Imperioliego – nieszczęsnego „Pająka”, którego Tommy najpierw okalecza strzałem w stopę, a potem morduje bez litości na oczach kolegów. To jest świat przyjaciół, którzy po latach nie wahają się wykonać wyroku śmierci na tych, którzy razem z nimi mordowali i kradli, bili ludzi i wymuszali haracze. Główny bohater, wbrew przestrogom i groźbom bossa gangu, zaczyna handlować narkotykami i wciąga w ten proceder oraz wiele osób z swojego otoczenia. Popadając w coraz większe uzależnienie, zaczyna popełniać błędy i zostaje wytropiony przez FBI, schwytany i osadzony w więzieniu. Wychodzi za kaucją, próbuje pojednać się z szefem, ale zostaje w demonstracyjny sposób odtrącony i spodziewa się najgorszego. Podczas spotkania z Irlandczykiem Jamesem Conwayem, utwierdza się w przekonaniu, że wydano na niego wyrok śmierci. Pragnąc ocalić życie własne i członków rodziny, godzi się zostać świadkiem koronnym w wielkim procesie i korzystając z programu ochrony takich osób, przyjmuje nowe nazwisko i przeprowadza się gdzieś, gdzie jest ciepło i gdzie nie sięgają macki mafii. Film znakomicie pomyślany, świetnie nakręcony i zmontowany, trzymający przez cały czas w napięciu, pełen siarczystych wykrzykników i nieustającej agresji. Jakże prawdziwy jest inteligentny cwaniaczek kreowany przez Roberta De Niro, jaki przekonujący jest rozedrgany, nieustannie idący na całość Henry, a wreszcie jakże autentyczny jest Tommy, za rolę którego Joe Pesci otrzymał Oskara. To są role, które ukazują ludzi w amoku, nie panujących nad sobą, wkraczających w konflikt z prawem, ale mamy tutaj do czynienia z kłamcami i oszustami, na chwilę tylko deklarującymi przyjaźń. Dobrze mi są znani tacy ludzie, z którymi – może na innej płaszczyźnie – spotykałem się w grupach rówieśniczych. Oni także płonęli w ogniu szaleństwa, a z czasem trafiali do więzień, uczestniczyli w mordach, pobiciach, włamaniach i oszustwach. To oczywiście nie były postaci na miarę tych z filmu Scorsese, ale też potrafili robić rzeczy mrożące krew w żyłach. Jeden z nich, gdy razem weszliśmy na dach jednego z wieżowców, sięgnął po wielki trójkąt szkła, ze zbitej szyby i bez zastanowienia cisnął nim pod kątem w dal. Przeraziłem się, gdy pomyślałem, że to wirujące szkło może ściąć głowę jakiemuś dziecku, pchnąłem go z rozmachem i zacząłem zbiegać po schodach na dół. On przemieszczał się za mną i wrzeszczał z rozkoszą jak najęty, obwieszczał napotykanym ludziom, że jest świrem. Inny koleś podwieszał się pod koła pociągów towarowych i podróżował tak z jednej z wsi do miasta, puszczając się w pewnym momencie i rozkoszując się tym, że cały skład przetaczał się nad nim. No i ci szaleńcy, którzy skakali z wysokich drzew do wody, a przyznać muszę, że byłem pośród nich,  ryzykujący przy każdym locie, wystawiający na szwank kręgosłupy i kończyny, przecinający odważnie głową nieznane tonie. Myślę, że to jest ten sam rodzaj szaleństwa i życie pokazało, że wielu spośród moich kolegów, idąc dalej „na całość” zmarnowało swoje życia, doprowadziło do depresji ojców i matki, a potem „gniło” w więzieniach, bez możliwości wcześniejszego wyjścia na wolność. Było już grubo po trzeciej w nocy, gdy kończyłem oglądać Chłopców z ferajny i ruszyłem do drugiego pokoju, by położyć się spać. Dawno ucichły już odgłosy wystrzałów, na niebie nie pojawiały się kolorowe kule, a gdzieś tam wysoko, ponad miastem, blado połyskiwał księżyc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: