LUDZKOŚĆ W OBRAZACH (XII)

Lord_Frederick_Leighton_FLL016

Sir Frederic Leighton – autoportret

Sir Frederic Leighton (1830–1896) należy do tych fascynujących postaci dziewiętnastowiecznego malarstwa i rzeźby, które wywarły ogromny wpływ na sztukę realistyczną epoki wiktoriańskiej i mimetyzm następnego stulecia. Przyjaźniący się z Ingresem, Delacroix, Corotem i Milletem, stał się też wzorem dla takich twórców jak Alma-Tadema, Rudolf Ernst, Albert Joseph Moore, Edward Poynter, dla niektórych prerafaelitów i dwudziestowiecznych hiperrealistów. Na jego płótnach – jak u malarzy wskazanych wyżej – znajdziemy sceny rodzajowe, historyczne, mitologiczne, a także zdumiewające kompozycje symboliczne. Urodzony w bogatej londyńskiej rodzinie miał doskonałe warunki do tego, by się kształcić, a gdy tylko ujawnił swoje niezwykłe uzdolnienia, został wysłany do Włoch i Niemiec, gdzie studiował malarstwo i rzeźbę, a potem jeszcze ugruntował swoje metody i nastawienie realistyczne w Paryżu, obcując z największymi malarzami epoki.Prowadząc przykładne życie, nie wzbudzał niezdrowych emocji, a raczej piął się coraz bardziej w hierarchii angielskiego społeczeństwa, zostając w końcu prezydentem Royal Academy i zyskując tytuł baroneta. Zmarł co prawda w dzień po nadaniu tej godności, w wieku zaledwie sześćdziesięciu sześciu lat, ale i tak pozostawił ogromny dorobek, który stawał się niejednokrotnie podstawą obszernych studiów i był prezentowany w wielu muzeach, upowszechniany w formie albumów i osobnych reprodukcji. Tak Leighton pojawił się w świadomości kilku pokoleń, a stając się ilustracją dla opracowań krytycznoliterackich i historycznych z czasów starożytnych, znakomicie wpłynął na rozumienie odległych wydarzeń. Jego malarstwo i rzeźba przyczyniły się do fascynacji antykiem w epoce modernizmu i lat pomiędzy światowymi wojnami. W swoim barwnym życiu robił też karierę w wojsku i obdarzony został stopniem pułkownika specjalnej grupy twórców, angażujących się ochotniczo w walki. Podczas pogrzebu, 3 lutego 1896 roku, jego ciało zostało odprowadzone z honorami wojskowymi do słynnego memoriału londyńskiego – katedry pod wezwaniem św. Pawła, gdzie spoczęło obok polityków, artystów i poetów, postaci zasłużonych dla wysp brytyjskich i całego świata.

111

Jednym z najsłynniejszych obrazów Leightona jest Jaskrawy czerwiec (Flaming June), w którym artysta w symboliczny sposób ukazał sen tajemniczej nimfy, pośród nostalgicznych krajobrazów śródziemnomorskich, w tle charakterystycznej roślinności i refleksów świetlnych na spokojnej toni. Mamy tutaj do czynienia z motywem znanym z obrazów Giorgione’a i Tycjana, a modelką była prawdopodobnie słynna aktorka angielska Dorothy Dene, w której malarz podobno był zakochany, ale ogromna różnica wieku wykluczała w tamtych czasach związek małżeński. Nie brakuje wszakże głosów, które optują za tym, że na obrazie malarz uwiecznił słynna divę operetkową – Mary Lloyd, choć podobieństwo jest dyskusyjne. Mówiono o Dene, że pod koniec dziewiętnastego wieku była najpiękniejszą kobietą Anglii, komentowano też żywo jej udane tourne po Ameryce, gdzie występowała na scenach Nowego Jorku i była obiektem westchnień wielu mężczyzn. Miała włosy o złocistym odcieniu, wspaniałą sylwetkę z dość długimi rękoma, ciekawy rysunek twarzy i fiołkowe oczy. Trudno się dziwić, że malarze zabiegali o nią, jako modelkę, uwieczniając ją na wielu płótnach, przyoblekając przy tym w nimb tajemniczości i tęsknoty za pięknem najczystszym. Dama ta niewiele przeżyła Leightona, bo zmarła na zapalenie otrzewnej, zaledwie trzy lata po jego śmierci, będąc kobietą czterdziestoletnią, przed którą było jeszcze wiele życiowych ról do wypełnienia. Kimkolwiek by nie była owa istota, sportretowana przez malarza, stworzył on czytelny symbol sennej egzystencji i obezwładniającej mocy śmierci. Niemoc powoduje, że ciało jego nereidy leży bezwolnie na szkarłatnej materii, a tylko usztywniona stopa zapobiega zsunięciu się na ziemię. Włosy ułożyły się swobodnie na boku, ręce są powyginane i leżą bez czucia, a całość sylwetki okrywa pomarańczowa, muślinowa materia, przez którą wyraźnie prześwitują kształtne uda, pośladek i jędrna skóra. Gdzieś tam, w dalekim tle, jest oświetlone słońcem morze, po bokach turkusowe, a w środku złote, dalej jakieś skaliste wyspy i różowiejący przestwór nieba. Kobieta opiera się o białą, marmurową ławę – charakterystyczny element obrazów akademickich, ukazujących zdarzenia z czasów starożytnych – a z prawej strony wyraźnie rysują się, wystające zza kamiennych elementów czerwone kwiaty i liście oleandra. To wskazanie, że sen bywa jak trucizna (roślina ta jest trująca) i pogrąża ludzi w takiej samej niemocy, jak zażycie narkotyku. W głębszej warstwie symbolicznej chodzi o śmierć, którą unaocznia też jaskrawość pomarańczowego okrycia, będąca rodzajem muzycznego kontrapunktu. Choć kolor pomarańczowy kojarzy się nam z opadającymi liśćmi i dojrzewającymi owocami, to jego symbolika jest szersza, przypisana ziemi i słońcu, a w systemie religii hinduistycznych i buddyzmu łączy się z ogniem, który wywołuje głęboką, wewnętrzną przemianę, oraz pozbycie się ziemskich pragnień. Śpiąca nimfa, leżąc bez czucia, obezwładniona przez sen, tę chwilową śmierć i przypomina rzymską boginię Junonę, od imienia której wziął swoją nazwę szósty miesiąc gregoriańskiego kalendarza.

Lord_Frederick_Leighton_FLL010

Pośród ogromnej spuścizny malarskiej Leightona i wielu bardzo skomplikowanych, wielkoformatowych obrazów, znajdziemy nieco klasycznych, mniejszych portretów, które warte są refleksji. Oto przedstawienie bliżej nieokreślonej blondynki z włoskim tytułem – Biondyna – z 1879 roku. Zachwyca ono swoją prostotą i dbałością o oddanie na płótnie delikatności, subtelności i zwiewności dziewczęcej urody. Dziewczynka ma trzynaście, a może piętnaście lat, włosy nosi starannie upięte do tyłu, z zadziornie uwolnionymi kosmykami, tuż nad czołem i lewą skronią. Wszystkie elementy jej sylwetki i twarzy tchną młodością; a więc delikatna, gładka skóra, łabędzia szyja, wyraziste brwi i rzęsy, subtelny nosek i pełne, różowe usta, nad cudownie ukształtowaną bródką. Ale najwyrazistsze są ogromne, piękne oczy, w których odbija się światło i znać w nich rodzaj zrozumienia, statycznej powagi, niezbędnej dla właściwego jej sportretowania. Jest prawdopodobnie wieśniaczką, na co wskazuje charakterystyczny strój, który spotkać można było w dziewiętnastym stuleciu od Anglii, przez Francję i Hiszpanię, aż do Włoch. To biała suknia, na którą dziewczę narzuciło kubraczek, przytrzymywany na miejscu dzięki finezyjnie zawiązanym tasiemkom. Piersi się jeszcze u niej nie wykształciły, co powoduje, że jest aseksualna, choć jakże cudowna w swojej skromności i kruchym pięknie. Nie jest to uroda zjawiskowa, wampiryczna i oszałamiająca, raczej harmonijna, składająca się z fascynujących elementów, które natura połączyła w jednię. Z  niej dopiero może wyrosnąć piękność szokująca mężczyzn, ona dopiero może przekształcić się w wampa, choć jest już bardzo blisko tego momentu, utrzymuje jakże wymowną powagę. Łatwo sobie ją wyobrazimy, gdy nabierze krągłości, ufarbuje włosy, założy złocistą lub amarantową suknię, a oprawę oczu umaluje barwnymi cieniami i czarnym tuszem. Na razie znajduje się w dziwnym punkcie, pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, między zabawą lalką, a tuleniem do piersi żywego dziecka. Malarzowi udało się ukazać jej lekkość i krasę, świeżość i odwagę w trudnej sytuacji, gdy dorosły mężczyzna odwzorowuje ją na płótnie. Urodziła się w jakimś miejscu Europy, zapewne w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, przeżyła swoje pierwsze lata, weszła w wiek młodzieńczy i wtedy spotkał ją ten, który miał zatrzymać w czasie proces starzenia się i utraty piękna, ten, który miał ocalić dla następnych pokoleń jej wyjątkowość – chwilę, która miała się nie skończyć. Jakże to wspaniałe, że rodziły się i stale przychodzą na świat tak wykwintnie ukształtowane istoty, jakie to przerażające, że takie byty musiały potem stawać do konfrontacji z okrucieństwem ludzkim, z gwałtami i zbrodniami, wojnami i z wielkimi zawirowaniami dziejowymi. Będąc sama istotą kruchości i zwiewności, musiały przeistaczać się w twarde matki i żony, ale jakże też często stawały się ofiarami swoich czasów. Na obrazie Frederica Leightona dziewczynka o jasnych włosach będzie bezpieczna aż po kres czasu, a nawet jak skruszeje płótno i zabiegi konserwatorskie okażą się płonne, na zawsze pozostanie, multiplikowana w elektronicznej sieci, której w swoim realnym życiu nie mogła nawet sobie wyobrazić.

Leighton_Lord_Frederick_Girl-horz

Angielski realista namalował też dwa razy młodszą dziewczynkę o nieco innym charakterze urody, jakby bardziej kruchą, w wieku dziesięciu lat, a może ośmiu, trudno to jednoznacznie określić, bo dziecko uczesane jest jak dorosła kobieta. Jej cienkie włosy zawiązane zostały w rodzaj koka, a na czoło spada długa, zawadiacka grzywka. Mamy tutaj dwa ujęcia – od tyłu, z twarzą ukazaną z lewego profilu i z przodu, z tą samą częścią głowy. Pierwszy obraz nosi tytuł najprostszy z możliwych – Girl – a drugi sugeruje, że mamy do czynienia z dziewczynką o germańskim imieniu Gulnihal. Obrazy powstały około 1886 roku, a ta sama modelka pojawia się jeszcze na kilku płótnach, specjalnie upozowana i ubrana, na przykład jako Letty. Jedno z teł jest czarne, a drugie brązowe, z elementami światła po lewej stronie, co w obu przypadkach powoduje, że namalowana postać wysuwa się na plan pierwszy, jakby została oświetlona reflektorem punktowym. Raz ma na sobie białą bluzkę (lub sukienkę) z koronkowym kołnierzykiem, a za drugim razem ukazana została w powiewnej, może jedwabnej, a może atłasowej narzutce w kolorze łososiowym. Do tego ma na sobie ciemną suknię, a w okolicach piersi widać fragment czerwonej bielizny, z białą koronką. Wszystko tutaj zdaje się być oczywiste, czyste, wypielęgnowane, elementy stroju i kształt sylwetki nie wzbudzają większego zainteresowania, natomiast całą uwagę przykuwa twarz dziecka, jakże kształtna i subtelna, wskazująca na to, że jest to istota, z której wyrośnie kiedyś piękna kobieta. Oba portrety wpisują się w ciąg przedstawień różnych typów żeńskiego piękna, które powstawały w różnych okresach życia lorda Leightona, a potem przyozdabiane były w specjalnie ramy, ze smakiem dobierane i zamawiane u zaufanych stolarzy. W ostatnich latach na całym świecie powstało wiele firm oferujących niezwykle dokładnie wykonane reprodukcje, oddające nawet fakturę obrazów, które można zamawiać do ozdobienia różnorakich wnętrz. Kobiece portrety tego malarza mają ogromne wzięcie i często wykorzystywane są przy aranżacjach wykwintnych salonów, żeńskich sypialni i gabinetów do pracy. Ludzi nieodmiennie zachwyca lekkość i delikatność tych przedstawień, jakby wydobycie najpiękniejszych cech ludzkich z modeli i wskazanie, że należymy do gatunku, który oprócz morderców i tyranów, wydawał też takie prawdziwe cuda. Krytycy sztuki akademickiej twierdzą, że obrazy takich twórców jak Leighton są zbyt wyidealizowane, upozowane i sztuczne, choć za każdym razem muszą przyznać, że artyście udało się oddać nastrój chwili i jej pulsowanie prawdziwym życiem. Trudno się dziwić, że tyle odznaczeń i honorów spłynęło u końca życia na tego realistę, wszak jego sztuka to artyzm niepowtarzalny, wielkość objawiająca się w obrębie umiejętności manualnych i wiedzy o odległych czasach, to prawdziwie natchnione dzieło ludzkiego geniuszu.

Reklamy

1 komentarz

  1. 2012/12/25 @ 20:15

    Piekny opis obrazow!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: