SIŁACZKA

Teresa KaczorowskaFoto Piotr Zemanek

Teresa Kaczorowska
Foto Piotr Zemanek

Odbyłem podróż do Ciechanowa na  obchody jubileuszu dwudziestopięciolecia pracy twórczej zaprzyjaźnionej ze mną Teresy Kaczorowskiej, wybitnej polskiej pisarki współczesnej, uhonorowanej w tym roku Nagrodą Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej. Jechałem kilkoma autobusami i przez cały czas słuchałem z telefonu komórkowego symfonii, koncertów fortepianowych, divertiment, suit i oper Wolfganga Amadeusza Mozarta. Za oknami szaruga, drzewa w kryształach zmrożonego śniegu, a ja w zachwycie nad niezwykłością człowieka, który stworzył ponad sześćset arcydzieł i odszedł w wieku zaledwie trzydziestu sześciu lat. Ileż inwencji melodycznej i harmonicznej było w tym geniuszu, ile miał pomysłów i jak wspaniale prowadził poszczególne instrumenty. Byłem radosny i oszołomiony, a gdy śpiewnie odzywały się flety, moje ulubione instrumenty, gdy miarowo wtórowały im smyczki i wiolonczele, gotów byłem unieść się w górę, przeniknąć dach pojazdu i lecieć razem z ptakami do nieba. Właśnie, widziałem sporo skrzydlatych stworzeń, które wyraziście rysowały się pośród pobielonej roślinności, a więc mrowie gawronów i kawek, sporo srok i wróbli, sikorek i stad szczygłów. Osobne obserwacje związane były z trasą przejazdu, przy Wiśle i jej rozlewiskach, gdzie spostrzegłem sporo kaczek krzyżówek, traczy nurogęsi, łabędzi i kormoranów. Na jakiejś tafli lodu, niedaleko od brzegu stało chyba ze dwadzieścia czapli siwych, przypominających z daleka puchatą, brunatną watę cukrową na patykach. Czasem nad polami pojawiały się ptaki drapieżne, czasem gdzieś w dali, w koronach drzew lśniła wyraziście czarna plama kruka. Całości dopełnił majestatyczny obraz posrebrzonych kościołów i zabudowań Płocka, jakże klarowny pośród mrozu i szronu na drzewach, krzewach i stromych brzegach największej polskiej rzeki. A potem obraz podświetlonego Torunia. I ten kormoran lecący nisko nad tonią, kierujący się w stronę zamglonego słońca, ledwie przebijającego się przez opary i nieuchronnie zsuwającego się ku toniom. Jakim wspaniałym kontrapunktem – w sensie muzycznym – były symfonie salzburskie, trzydziesta piąta symfonia Haffnerowska, jak dumnie zabrzmiały trąbki i kotły w Andante cantabile czterdziestej pierwszej symfonii Jowiszowej i jak im wtórowały soczyście oboje, fagoty, rogi, altówki i kontrabasy.

Podczas imprezy w Ciechanowie wygłosiłem laudację, którą tutaj zamieszczam, wraz z bardzo udanym, fotograficznym portretem ciechanowskiej pisarki, znanej dobrze w całej Polsce, ale też i w Nowym Jorku, w Chicago, w Rio de Janeiro i w Buenos Aires. Teresa Kaczorowska jest jedną z najintensywniej działających polskich kobiet zajmujących się pracą literacką i badawczą. Nieustannie zaskakuje nowymi publikacjami i organizacją imprez, które odbijają się głośnym echem w naszym kraju. Autorka siedmiu zbiorów poezji, dziennikarka, prozaiczka, poetka, doktor nauk humanistycznych. Jest także społecznikiem i animatorem kultury, zabiegającym od wielu lat o ocalanie polskiego dziedzictwa kulturowego. W swoich artykułach i książkach, zarówno prozatorskich, poetyckich jak naukowych, a także we wszystkich organicznych poczynaniach społecznych, uświadamia wagę kultury, historii oraz narodowej tradycji dla polskiej tożsamości. Inicjuje, zachęca różne środowiska do działania, współpracuje z samorządami wszystkich szczebli na Mazowszu, ze szkołami, instytucjami kultury. Szczególną wagę ma jej eseistyka, która daleko wykracza poza polską rzeczywistość kulturalno-literacką. Wymieńmy zatem najważniejsze opublikowane dzieła: Wyrwani z gniazd, Ciechanów 1997; Nie odpłyną rzeki snu, Ciechanów 1998; W cieniu araukarii. Spotkania z Polonią brazylijską, Warszawa 2000; Kiedy jesteście, mniej boli.., Gdynia 2003 (II wyd. Dzieci Katynia, Warszawa 2010);  Zapalają ognie pamięci, Warszawa 2005; Children of the Katyn Massacre, USA 2006;  Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Mazowszu, Ciechanów 2005; Córka mazowieckich równin czyli Maria Skłodowska-Curie z Mazowsza, Ciechanów-Pułtusk 2007; Herodot Polonii amerykańskiej Mieczysław Haiman (1888-1949), Warszawa 2008; Maria Konopnicka i Ziemia Ciechanowska, Ciechanów 2010; Córka mazowieckich równin czyli Maria Skłodowska-Curie z Mazowsza, Ciechanów-Pułtusk 2011 (drugie wydanie); Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ na Litwie, Academia Europaea Sarbieviana, Sarbiewo 2011.  Kaczorowska jest wybitną badaczką emigracji polskiej – stąd kilka jej książek dotyka spraw Polonii. Pracą, nad którą trudziła się najdłużej (w latach 2001–2008), jest pierwsza biografia Mieczysława Haimana (1888–1949) – zapomnianego poety, dziennikarza, pisarza i pierwszego historyka Polonii amerykańskiej, który wydał blisko dwadzieścia książek o chlubnej polskiej przeszłości w USA, oraz zorganizował w 1935 roku Polskie Muzeum w Ameryce (The Polish Museum of America) z siedzibą w Chicago, do dziś jedyne w obydwu Amerykach. Kaczorowska najpierw wydała zbiór jego wierszy wraz z biografią pt. Herodot Polonii poetą  (2005), której promocja odbyła się jesienią 2005 w Stanach Zjednoczonych. Tam też w październiku, listopadzie i grudniu tegoż roku odbyła cykl spotkań autorskich, m.in. na University of Loyola in Chicago i University of Michigan in Ann Arbor. 31 maja 2007 pod kierunkiem prof. Izabelli Rusinowej obroniła rozprawę doktorską pt. Mieczysław Haiman (18881949) historyk i działacz Polonii amerykańskiej, która została wydana w 2008 roku przez Muzeum Wychodźstwa Polskiego Łazienki Królewskie w Warszawie pt. Herodot Polonii amerykańskiej Mieczysław Haiman (18881949) – w 2009 r. książka ta miała promocje w USA, w Argentynie (Biblioteka Polska w Buenos Aires) i w Warszawie (Senat RP, Dom Polonii).

 W stulecie śmierci Marii Konopnickiej, jakże blisko związanej z Północnym Mazowszem, napisała i przebadała mało znane związki autorki Roty, co zaowocowało nową książką pt. Maria Konopnicka i Ziemia Ciechanowska. Kaczorowska wskazuje, iż począwszy od roku 1903, czyli od osiedlenia się nad Łydynią najmłodszego syna Jana, zaczynają się bliskie kontakty pisarki z Ciechanowem, a szczególnie z wnukiem Zygmunta Krasińskiego hrabią Adamem Krasińskim (1870–1909). To ostatni ordynat z opinogórskiej linii Krasińskich w szczególny sposób zaangażował się w przygotowanie Jubileuszu 25-lecia twórczości Konopnickiej i w przygotowanie wydań rocznicowych dzieł, a także ofiarowanie jej dworku w Żarnowcu na Podkarpaciu. Ważna dla Konopnickiej była też współpraca z Aleksandrem Świętochowskim, teoretykiem pozytywizmu, który osiedlił się na stałe w podciechanowskiej Gołotczyźnie. Choć interesował się głownie prozą, poświęcił jej sporo pism, a i ona nie pozostawała dłużna, obdarowując go wierszami.  Książka Kaczorowskiej ukazuje też niezwykłe talenty najmłodszego syna Jana Konopnickiego, a także precyzuje czym zajmowały się pozostałe dzieci poetki, spośród których Laura Pytlińska była znaną aktorka i pisarką. W rozdziale poświęconym licznym podróżom Konopnickiej, znajdziemy jakże trafną diagnozę: Wiele poczynań i myśli tej niezwykle wrażliwej „liryczki-pieśniarki” zawartych w mistrzowskiej poezji (od rzewnej pastuszkowej piosenki aż do patosu symbolizowanej narodowej wizji i przepowiedni), a także w jej nowelach, studiach krytyczno-literackich oraz bogatej korespondencji – świadczy, że Maria Konopnicka po prostu nie umiała „być cicha i cierpliwa” wobec cierpienia swojego narodu. Szczególnie jako nowelistka wybrała sprawy bytu i przeżyć „czwartego stanu”, czyli nizin społecznych, domagając się przywrócenia dla ludu godności oraz pełnej nobilitacji. Nawet spoza granic była gorącą orędowniczką wszystkiego co sprawiedliwe i humanitarne. Jej zainteresowanie narodową rzeczywistością nigdy nie zmalało. Z oddali też uczyła miłości do kraju rodzinnego, bo podróżując po Europie „szła ze wzrokiem utkwionym w Polskę”. Ważne są też kolejne rozdziały o związkach z synem i perypetiach związanych ze sprzedażą Arkadii, a także śmiercią męża w Ciechanowie i licznymi pobytami w tym mieście, współpracą z Franciszkiem Rajkowskim i innymi pozytywistami. Konopnicka poświęciła temu miastu wiersz pt. Na otwarcie Domu Ludowego w Ciechanowie, który opublikowano w „Kurierze Lwowskim” i zawsze podkreślała, jak ważne są jej związki z tym miejscem, z pobliskim Przedwojewem i Opinogórą. Jednym z ostatnich darów Marii Konopnickiej dla Polaków – pisze Teresa Kaczorowska – jest Rota w formie pieśni. Poetka napisała ją dla wzmocnienia ducha narodowego w walce z germanizacją, ale jej zamierzenie spełniło się dopiero, kiedy muzykę do tego utworu skomponował Feliks Nowowiejski. Pieśń ta  zabrzmiała po raz pierwszy na Zlocie Grunwaldzkim w Krakowie, 15 lipca 1910 roku (…). Od tamtej pory datuje się narodowa kariera tego utworu. Kazimierz Przerwa-Tetmajer napisał 31 października, 1919 roku, w „Kurierze Warszawskim”, że „Rotą” Marii Konopnickiej zmartwychwstała Polska. Całość publikacji uzupełnia rozdział o recepcji twórczości, życia i działalności Konopnickiej w Ciechanowie, bogato ilustrowany i udokumentowany, a także Aneks poświęcony prawnukowi poetki Janowi Bieleckiemu oraz źródłowe kalendaria i bibliografia podmiotowa.     

 Zaletą pisarstwa Teresy Kaczorowskiej jest jasność wykładu i umiejętność prezentowania treści, które mogą zainteresować zarówno prostego czytelnika jak i naukowca, badającego dzieje regionu czy biografie prezentowanych pisarzy. To jest dokumentalizm rozumiejący i nie idący na kompromisy z oczekiwaniami grup nacisku – to są prawdziwe zapisy, które ukazują postaci z wielu stron, spektralnie i wielowątkowo. Nie grają tutaj też roli oddalenia czasowe i przestrzenne, czy to będzie Mieczysław Haiman, czy Maria Skłodowska-Curie, czy Maciej Kazimierz Sarbiewski, działający na Mazowszu i na Litwie, czy Maria Konopnicka, za każdym razem otrzymamy sumienne opracowania, przybliżenia i analizy. Podobnie rzecz się ma z faktografiami, które wymagały wielkiej dociekliwości reporterskiej i każdorazowo stawały się freskiem literackim, mogącym stanowić przykład właściwego podejścia do tematu i merytorycznego ujęcia – tak było w przypadku monografii o polonii brazylijskie i tak też została napisana książka o dzieciach oficerów zamordowanych w Katyniu, rzucanych często po całym świecie (Litwa, Ukraina, Kanada, Stany Zjednoczone). Kaczorowska potrafi opowiadać i umie słuchać swoich rozmówców, potrafi też tak modulować wywiady, tak konstruować wywód, że mamy do czynienia z autentycznym przeżyciem tego, co wydarzyło się w przeszłości, co miało zapaść w niepamięć, a jednak zostało przez autorkę ocalone. Wszystkie książki napisane zostały piękna polszczyzną, z wielkim wyczuciem słowa i trafnie dobranym tokiem wypowiedzi. Dodajmy do tego ogromną dbałość o stronę ilustracyjną, dociekliwość badawczą, a nade wszystko traktowanie literatury jako misji dobrej woli. W swojej aktywności, w pasji i zapamiętaniu przypomina Teresa Kaczorowska jako żywo wielkie kobiety, które opisywała, bohaterów, których wydobyła z mroków zapomnienia i chyba nie bez przesady będzie nazwanie jej siłaczką naszych czasów. Miejmy nadzieję, że autorka spotka się ze zrozumieniem ewentualnych sponsorów i pisząc kolejne prace, zdoła je ze smakiem i wiedzą o edytorstwie, szybko opublikować. W końcu tak energiczna kobieta, to prawdziwy skarb w każdym regionie, to żywy symbol pracy organicznej, która powraca po latach i staje się równie potrzebna jak w czasach Marii Konopnickiej i Elizy Orzeszkowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: