WYROK DLA BŁAZNA

W życiu spotykamy wielu maminsynków, pajaców i nieudaczników, którzy wybili się, zdobyli jakieś pozycje, tytuły, stali się osobami decydującymi o losach innych. Znam kilku takich, którzy na zawodach sportowych byli pośmiewiskami, przybiegali jako ostatni podczas biegów, ledwo pływali „pieskiem” w jeziorach i zawsze dostawali popalić od silniejszych kolegów. Starczyło jednak, że weszli we właściwą koleinę życiową, dokonali jakiegoś wyboru, a powoli osiągali więcej od tych mocarnych i święcących triumfy na boiskach i w sali gimnastycznej. Niestety najgorszym scenariuszem dla takich ludzi i ich otoczenia jest aberracja umysłowa i owładnięcie jakąś chorą ideą. Taki był kapral Hitler, tak postępował bełkotliwy Stalin, tak wreszcie zachowywali się liczni seryjni mordercy i maniacy seksualni. Dzisiaj zapadł niezwykle tolerancyjny wyrok na maminsynka z Norwegii, który zamordował z zimną krwią siedemdziesiąt siedem istot. Mogli tyle jeszcze osiągnąć i żyć przez wiele lat na tej planecie, razem z innymi ludźmi, ale od 1979 roku rósł obok nich psychopata, który widział siebie w roli króla i nowego mesjasza, a potem zabrał im to, co mieli najcenniejsze. Na procesie wykonywał błazeńskie gesty zaciśniętą pięścią, jakże podobne do zachowań Hitlera, a przy tym odzywał się piskliwym głosikiem, czerwienił jak baba i stale cynicznie się uśmiechał. Za swoje ohydne, bezlitosne zbrodnie będzie siedział w cieple, nic nie robiąc, chroniony i karmiony przez państwo do końca swoich dni. Przypomina mi się w tym miejscu inny morderca, były żołnierz amerykański Timothy McVeigh, który w Oklahoma City zamordował w 1995 roku sto sześćdziesiąt osiem osób i ranił wiele innych. Ten maniakalny zbrodniarz sam domagał się kary śmierci dla siebie i ponoć szedł na nią z powagą, bez komentarzy i tandetnych gestów. Nie znaczy to, że był kimś lepszym od Breivika, ale chociaż potwierdził, że należy mu się najwyższa kara i zrezygnował z teatru. Przed wykonaniem wyroku poprosił o lody miętowe, które też są wskazówką, że nie dorósł nigdy, a życie traktował jak zabawę w piaskownicy, w której czasem zabija się kamieniem jakieś robaki. Nowoczesne społeczeństwo odrzuca karę śmierci, czyniąc z tego gestu znak tolerancji i miłosierdzia, pokazując, że nawet najwięksi zbrodniarze nie mogą być pozbawiani życia w majestacie prawa. Czy to jest dobre, czy ma to siłę prewencyjną i wreszcie czy powstrzyma to następnych szaleńców, którzy zafascynują się jakąś ideologią, pokrętnie ją zinterpretują i zabiją następnych niewinnych ludzi? Może jednak warto byłoby wrócić do dawnych metod i stosować, w przypadku takich bandytów, publicznie wykonywaną karę śmierci? To straszny dylemat, bo przecież nie wolno złem reagować na zło, a nie można też założyć, że bestia nie zmieni się po latach i nie zapłacze na grobach swoich ofiar. Do życia ich to już nie przywróci, nie złagodzi bólu najbliższych a publiczne, sprawne wykonanie egzekucji, na przykład przy użyciu gilotyny, mogłoby być ostrzeżeniem dla kolejnych maminsynków, zabijających braci i siostry dla swoich fanaberii i rojeń. Inna sprawa czy Breivik przeżyje w więzieniu, które ponoć jest luksusowe i stale monitorowane. Na pewno i tam znajdą się tacy, którzy osobiście będą chcieli wymierzyć mu sprawiedliwość… Albo – jak w przypadku czekającego na wyrok w Hadze Slobodana Miloševicia – serce nie wytrzyma…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: