GŁĘBIA I DRŻENIE

Danuta Mucha próbuje znaleźć te miejsca w poezji, w których łączą się przeciwstawne obszary imaginacyjne i egzystencjalne, dalekie i bliskie, pozostające zarazem w opozycji i ścisłej unii. Wkraczając do krainy ulotności i zwiewności zawiesza słowa w przestrzeni, które niczym motyle dotykają wielu miejsc, stają się elementem gry semantycznej i wyobraźniowej, docierają do świadomości czytelnika, muskając sensy i tworząc aurę symboliczną, pulsującą ukrytymi treściami, ewokującą obrazy nadprogowe i porażające swoją jaskrawością. Tak wnikając w świadomość odbiorcy, osiąga cele, do których poezja została powołana w zamierzchłej przeszłości – łączy to, co zdawać by się mogło jest nie do połączenia, spajając w słowach elementy i abstrakty, cząstki imaginatywne i realne kształty. Motyl ma w kulturze światowej należne miejsce i autorka – świadoma tego – przywołuje go w różnych konfiguracjach, czyni z niego obrazowe narzędzie w powracającej stale grze słowno-interpretacyjnej. Pozwala to jej na twórcze wykorzystywanie związków, które bywały kwestionowane przez krytykę literacką, skazywane na zapomnienie i oddalane jako zbyt „lekkie”. Tymczasem ulotność jest naczelną formułą w tej liryce, która osiąga zdumiewające sukcesy w zakresie zrozumienia i mimetycznego odwzorowania świata, pełnego w nim bytowania i świadomego zawieszenia pomiędzy formą a treścią. Możliwe to jest w sytuacji, gdy podmiot godzi się na własną lekkość, na antycypację jej w kolejnych lirycznych odsłonach, wprowadzenie siebie w stan drżenia, nieustannego oczekiwania i gotowości do natychmiastowej reakcji słownej. To jest uważne studiowanie świata, które przypomina zainteresowanie entomologa, pochylającego się nad łąką i wyławiającego z gęstwiny traw i zarośli kolejne istnienia. Wszystko dla niego jest ciekawe, wszystko potwierdza różnorodność i wyjątkowość egzystencji, wszystko jest dążeniem i próbą przeniesienia świadomości poprzez zmieniające się warunki, aż do nieuchronnego finału. Autorka Motyli słów dostrzega podobieństwa takiej postawy z własną nieustanną „czujnością” poetycką, z badaniem świata okiem poetyckiego poszukiwacza i interpretatora. W taki sposób znajduje to, co zwykle bywa gubione, osiąga cele, których nikt nie zakłada i nawet nie dostrzega, ocala dla wiersza pulsujące cząstki rzeczywistości i wzbogaca kolejne utwory refleksją natury ontologicznej. Byt jest najważniejszą treścią i istotą tych wierszy, a jego rozumienie i dociekanie głębi stanowi dyrektywę twórczą, która nie zna kompromisów i godzi się na połączenie ulotności z barwą i świetlistością, z pięknem, które oszałamia i natychmiast wnika do wyobraźni, domaga się od interpretatora równie intensywnego przeżywania świata.

Poetka ewokuje w wierszach stany zawieszenia, które w realnym świecie istnieją w ukryciu, stale wywierają wpływ na kształt chwil, ale też umykają percepcji, giną w konkretnie nazywanych momentach i emocjach. Liryka głębi i rozedrgania pozwala zatrzymać je na chwilę w słowie i symbolu, daje możliwość wyodrębnienia tego, co istnieje głęboko w konstrukcji rzeczywistości. Czyż może być zadanie trudniejsze dla autora, jak uchwycenie tego, co ulotne i przepadające natychmiast po zaistnieniu, czyż można sięgnąć głębiej do materii świata i jego chwilowego istnienia w świadomości ludzkiej. Wszystko wszakże podąża od narodzin do śmierci, wszystko rozwija się w czasie i bardzo szybko zmierza do nieistnienia. Liryka zatrzymuje bieg zdarzeń, utrwala je w słowie i dopełnia treścią dodatkową, ustalającą proporcje i dającą wyobrażenie o tym, co dzieje się w twórczym umyśle. Zawsze wykorzystuje on doświadczenia osobnicze, ale też dąży do ideału, który staje się paradygmatem dla następnych wierszy, odwołującym się do mechanizmów imaginacyjnych rodzaju ludzkiego i będącym   z n a k i e m  eksplodującej chwili. O ile w realnym życiu człowiek dąży do utrwalenia kształtów i wymiarów, zbudowania domu i znalezienia miejsc centralnych dla jego istnienia, o tyle w liryce ważniejsze jest drżenie, energia pojawiająca się na obrzeżu słów i metafor, rytm przypominający pulsowanie krwi, nieustanne, pamięciowe i wyobraźniowe, odnawianie znaczeń. Chwila eksploduje w świadomości i w wierszu, ale tylko w słowie udaje się ją zatrzymać, a rzesze nowych czytelników, mogą ją wyodrębnić, znaleźć w niej coś z najintymniejszego wnętrza autorki, sięgnąć do jej jaźni, tak rozwibrowanej w procesie tworzenia i tak nie poddającej się łatwym próbom analizy. Wyodrębniając cząstki czasu, wskazując konkretne odniesienia, a nade wszystko wydobywając ulotne elementy, motyle zarysy, autorka godzi się na chwilową bezcielesność i bezkształt. To jest sposób na wniknięcie do krainy kruchych, krystalicznie czystych słów, to ambitna próba osiągnięcia balansu pomiędzy formą i treścią, pomiędzy tym co rozgrywa się w świecie i eksploduje z nowymi sekundami w świadomości.

Choć motyle kojarzą się z chybotliwością, a ich symbolika przez wieki naznaczona została wieloma uproszczeniami, to w połączeniu z pulsującymi treścią słowami zyskują integralność symboliczną i pozwalają na wyodrębnienie pojęć podstawowych, centralnych dla tej świadomości i wyobraźni, dla próby istnienia euforycznego i pochwalnego. Każdy wiersz staje się tutaj rodzajem hołdu, zauroczenia tym, co zostało stworzone, co zaistniało w kosmosie i w najbliższym świecie, a potem przeniknęło do świadomości poetki, utrwaliło się w słowach, metaforach i zjawiskach natury, w segmentach czasu i w ciągu rozedrganych chwil. Wnikliwe i czujne studiowanie zewnętrzności łączy się tutaj z odkrywaniem nieuświadamianych elementów osobowego wnętrza, w którym stale połyskują barwy i brzmią muzyczne tony, a znaczenia są ulotne jak motyle. Pragnąc przenieść do następnych przedziałów lat wyjątkowość swojej wyobraźni, chcąc upewnić się, że jej filozofia życia ma głęboki sens, tworzy autorka coraz „głębsze” i coraz bardziej rozedrgane wiersze. Tą są odsłony tego, co zakryte, ale też odbicia, powidoki, ulotne refleksy, barwne błyski, które prześwitują przez mrok i grozę egzystencji, zawsze nacechowanej śmiercią i rozpadem. Nikt nie ocali konstrukcji ciała i elementów materialnych świata, ale słowa zdołają przenieść do nowej rzeczywistości to, co stale ginie, niknie i przepada bezpowrotnie. W taki sposób znajdą się w niej też centralne obrazy, które pełnią ważną funkcję w tej kreacji – będąc najczęściej malownicze i jaskrawe, kierują uwagę czytelnika ku barwom kontrastowym i antytezom, ku temu, co bolesne i chwilowe, cierpiące i pogodzone z temporalnym kształtem każdej biografii. Poezja Danuty Muchy to znaczące osiągnięcie polskiej sztuki słowa, stawiające ją w pierwszym szeregu współcześnie piszących kobiet, daleko też wykraczające poza te ramy. Szczególnie wyraźnie widać to, gdy czyta się te wiersze po francusku, w znakomitym przekładzie Mariana Kielana. Reprezentując naszą lirykę w kręgu kultury romańskiej, Danuta Mucha jawi się jako autorka ustawiająca się w jednym szeregu z istotami najwrażliwszymi.

__________

Danuta Mucha, Les papillons des mots, Le Scribe l’Harmattan, traduction de Marian Kielian Paris 2012.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: