* * *

Wracałem w sobotę z wykładów w moim uniwersytecie i zauroczyła mnie aura wieczoru. Powoli opadała mgła i kule świateł nad Brdą wyglądały zjawiskowo, jakby były z innego świata. Przystanąłem na moście i kontemplowałem leniwy ruch rzeki, dalekie spichrze, domy na brzegu i odległy most nazwany imieniem mojego przyjaciela ze środowiska pisarskiego. Mgła spowodowała, że miasto przypominało dawny Bromberg z przedwojennych pocztówek, specjalnie barwionych albo publikowanych w kolorze sepii. Byłem spokojny, zamyślony i czujący dziwną euforię w sercu, jakby coś cudownego się miało wydarzyć. Wielkie mewy i kaczki krzyżówki przelatywały nad tonią, opary coraz szczelniej otaczały budynki i drzewa i tylko żółte światła wybijały się z mroku, jakby były z tamtej, pruskiej rzeczywistości. Odprowadziłem wzrokiem łabędzia płynącego w dół rzeki i powoli ruszyłem do domu. Cokolwiek się nie stanie, jakkolwiek ułoży się moje dalsze życie, nie przestanę być tym, kim jestem i jeszcze nie raz zatrzymam się w pędzie i zastanowię się nad sobą i nad światem… Nie przestanę być poetą…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: