MRÓZ

Siarczysty mróz wyostrza kształty i barwy, przyobleka owoce dzikiej róży w woal szronu, a kałuże zamienia w śliskie, twarde tafle lodu. Rzeka skryła swoje bystre nurty, a na środku zmarzliny siedzą mewy i gawrony, kawki i dzikie kaczki. Słońce wyłania się z mgieł i przydaje kontrastu drzewom i krzakom, dalekim wzgórzom i lasom. Idę przez świat i przyglądam się dalekim dymom z kominów, w zimie szczególnie wyrazistym, jakby pochodzącym z innej rzeczywistości. Panuje wielkie ożywienie na gałęziach i słychać odgłosy sikorek i jerów, szczekliwych drozdów i hałaśliwych, nielicznych o tej porze roku kosów. Wczoraj w Krakowie umarła Wisława Szymborska, poetka, która zawsze była dla mnie zagadką, nieodgadnioną tajemnicą całkowitej przemiany. Tak jak sarny zmieniają na zimę swoją sierść, tak ona odmieniła swoje istnienie i osiągnęła szczyty w literaturze. Jej życie było tak samo niepojęte jak egzystencja raniuszka i gila… a wiersze, pisane po przeistoczeniu tak krystalicznie piękne, tak klarowne jak mroźny poranek na początku lutego dwa tysiące dwunastego roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: