PAS ORIONA

Dwa dni temu wracałem późnym wieczorem do domu i urzekł mnie krystaliczny, świeży powiew lodowatego powietrza. Gęste zwałowiska chmur nagle rozsunęły się i zniknęły, a na granatowym niebie pojawiły się wyraziste gwiazdy. Ostatnie tygodnie były bardzo ciepłe, wręcz wiosenne i podmuchy ostrego wiatru, czystość kopuły niebieskiej i podnoszące się ciśnienie, zwiastowały nadejście mrozów i opadów śniegu. Tak się stało i następnego dnia wreszcie świat pokryły charakterystyczne dla tej pory roku biele, pojawił się lód na ziemi i natychmiast powiększyły się stada gawronów i kawek, podążających za zimową aurą. Przystanąłem na otwartym polu i skierowałem wzrok na wielką konstelację Oriona, której w dziewiętnastym wieku, na półwyspie Synaj przyglądał się z wielkim zainteresowaniem Juliusz Słowacki. Czy myślał wtedy o łowach myśliwego, zakochanego w Plejadach i dumnego ze swej nieśmiertelności, a potem jakże groteskowo tragicznego, ukąszonego przez skorpiona i umierającego w mękach? To jeden z najbardziej widowiskowych gwiazdozbiorów zimowego nieba, łatwy do zauważenia i wyodrębnienia, bo w jego obrębie znajdziemy prawdziwe kosmiczne olbrzymy, o wiele większe od naszego Słońca. Są to trzy gwiazdy: Rigel, Betelgeuse i Bellatrix, a całość widoku uzupełniają inne astronomiczne monstra, znajdujące się już poza konstelacją: Syriusz na południowych wschodzie i Aldebaran na północnym zachodzie. To drugie jasne światło jest w rzeczywistości strukturą dwóch gwiazd ze skupiska Byka, czternastą pod względem jasności na całym nieboskłonie. To dość bliskie obiekty, bo leżące zaledwie sześćdziesiąt pięć lat świetlnych od nas, będące znakiem dokonanej tragedii i powolnego zamierania niegdyś jasnej gwiazdy, a obecnie czerwonego olbrzyma i karła typu widmowego. Przesuwam wzrok z Aldebarana na pas Oriona, który służył Egipcjanom za model dla ustawienia trzech wielkich piramid w Gizie – wydają się wyraziste i pojedyncze, ale przecież kryją wielką kosmiczną tajemnicę. Te trzy obiekty – ζ Ori (Alnitak), ε Ori (Alnilam) i δ Ori (Mintaka) – są w gruncie rzeczy wielokrotnymi nadmasywnymi olbrzymami. Alnitak jest gwiazdą potrójną odległą od Ziemi o około osiemset siedemnaście lat świetlnych, Alnilam jest błękitnym nadolbrzymem, odległym od Ziemi o około tysiąc trzysta czterdzieści dwa lata świetlne, a Mintaka jest gwiazdą wielokrotną, składającą się z czterech składników, położoną w odległości około dziewięćset szesnastu lat świetlnych od nas. Jeśli dodamy do tego kosmicznego spektaklu Wielką Mgławicę Oriona i leżącą tuż pod pasem mgławicę Koński Łeb, wspaniale sfotografowaną przez teleskop Hubble’a, to mówić możemy o prawdziwym astralnym szoku. Czując rześkie, lodowate powiewy, stojąc tuż przy czarnym lesie i mając przed sobą wielką przestrzeń nieba, rozmyślałem o Orionie i o największych gwiazdach z jego otoczenia, ale najsilniej podążałem myślą do fenomenu czasu, pośród którego rozgrywa się życie każdego z nas, rodzą się i zamierają świetlne olbrzymy, mgławice kręcą się wokół własnej osi, gdzieś, nie wiadomo gdzie czai się czarna materia i czarna energia, wszystko ma swoje miejsce i nic nie jest pewne, nic nie przetrwa, wszystko stale się zmienia w rytmie kosmicznej metamorfozy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: