LUDZKOŚĆ W OBRAZACH (XI)

Ottavio Leoni (1578–1630) był włoskim malarzem i rytownikiem żyjącym i działającym w Rzymie w czasach wczesnego baroku. Wykonywał przede wszystkim obrazy ołtarzowe, portrety kardynałów i papieży, znamienitych przedstawicieli ówczesnego społeczeństwa, słynął też jako autor wspaniałych sztychów. Swoje zaledwie pięćdziesięciodwuletnie życie zakończył w wiecznym mieście, ale wcześniej pozostawił po sobie sporo dzieł, które przetrwały do naszych czasów, często stając się emblematem wiary i poświęcenia. Dla współczesnych pozostanie on wszakże autorem jedynego portretu Michelangela Merisi da Caravaggio (1571–1610), fascynującego malarza, uznawanego za pierwszego wielkiego artystę barokowego, tudzież twórcą wizerunku Galileusza. Intrygujące są losy twórcy Wieczerzy w Emaus, nie stroniącego od bójek ulicznych, podejrzewanego o homoseksualizm, stale portretującego na zamawianych obrazach biedaków i prostytutki. 29 maja 1606 roku Caravaggio zabił nieumyślnie młodego Ranuccia Tomassoniego i musiał uciec do Neapolu, gdzie otoczyła go opieką bogata rodzina Colonnów. Potem udał się na Maltę, gdzie został nadwornym malarzem i rycerzem joanickim, ale w 1608 roku, po pobiciu jednego z braci, został usunięty z zakonu i określony jako “wstrętny i zgniły człowiek”. Następnie uciekł na Sycylię, wszędzie malując by zdobyć środki na życie, zakup farb i płócien, ale też pił, sypiał w ubraniu, był niechlujny i często wdawał się w różnorakie awantury. Ścigany schronił się jeszcze raz w Neaopolu, gdzie przeżył zamach na życie, a dopiero ułaskawiony przez papieża, udał się w podróż powrotną do Rzymu. Nigdy tam jednak nie dotarł, bo 18 lipca 1610 roku zmarł nagle w drodze, w toskańskiej mieścinie Porto Ercole, zabity bez litości, otruty albo powalony chorobą. Okoliczności śmierci były tajemnicze a przypuszczać możemy, że odważne traktowanie motywów religijnych i rosnąca sława malarza, stały się niewygodne dla Kościoła i licznych wrogów malarza. Jakkolwiek nie ocenialibyśmy dzisiaj życia tego twórcy, pozostanie on autorem zdumiewających dzieł, wielkim rewolucjonistą malarskim, który zastosował w odkrywczy sposób chiaroscuro (światłocień) w miejsce oscuro (cienia), ukazując postaci w jaskrawym świetle i przydając im kontrastowych barw.

Leoni stworzył portret, który znakomicie oddaje cechy charakteru Caravaggia, butnego i nie dbającego o powierzchowność, w potarganych włosach i w pomiętej koszuli. Tak mógłby wyglądać pierwszy z brzegu rzymski opryszek, taką fizjonomię mógłby mieć przywódca bandy, rabującej na drogach podróżnych albo złodziej, skradający się do bogatego domu. Prawdopodobnie tak też wyglądał Caravaggio, bo Leoni słynął z umiejętności mimetycznych, co potwierdziły portrety różnych ludzi, znanych też z innych przedstawień i niewiele różniących się od odwzorowań ze sztychów czy obrazów tego komercyjnego twórcy. Mamy tutaj do czynienia ze szkicem wykonanym w notatniku Leoniego, prawdopodobnie w wielkim pośpiechu, na co wskazuje brak szczegółów ubioru i elementów anatomicznych. Na pierwszy plan wysuwa się głowa malarza, odwzorowana z impresjonistyczną siłą wyrazu, z dopracowaną twarzą, ale z włosami ledwie zaznaczanymi przy pomocy dość ordynarnych, chaotycznych, grubych, czarnych kresek. Wszystko ratują wszakże oczy, melancholijne, a zarazem zaczepne, pełne jakiejś mrocznej tajemnicy, odstręczające, a zarazem przyciagające wzrok widza. Trudno oprzeć się też wrażeniu, że Caravaggio kpi z kolegi, który stara się go ukazać na papierze – jakby pytał: Ty mnie rysujesz…? Paradoksalnie właśnie ten wizerunek przetrwał do naszych czasów i stał się jedynym pewnym odwzorowaniem tego barokowego mistrza. Ukazywał on też samego siebie na tworzonych obrazach, ale nigdy nie mamy pewności, że chodzi o niego, a podobieństwo określane jest właśnie poprzez porównania ze szkicem Leoniego. O ile podpuchnięte oczy mieszczą się w obrębie mitu włóczęgi i zabijaki, kreowanego z upodobaniem przez stulecia, o ile siny odcień skóry wokół nich i na nabrzmiałych powiekach, tudzież lekko zaczerwienione policzki, wskazują na hulaszczy tryb życia, to do całości nie pasują wypielęgnowane wąsy i broda. Te dwa atrybuty męskości wyraźnie były specjalnie modelowane, przydając twarzy wyraz niezwykle interesujący, zgodny z panującą modą i świadczący o dobrym smaku modela. Portret Leoniego został zaakceptowany przez badaczy życia i twórczości Caravaggia i pojawia się niemal we wszystkich wielkich albumach, prezentacjach i filmach o nim. Stał się też podstawą do opracowania portretu rytowniczego, który znalazł się na banknocie włoskim sprzed wejścia tego kraju do strefy euro. Widać na nim znacznie już lepiej prezentującego się człowieka, z wystylizowaną fryzurą, brwiami, brodą i wąsami, mogącego uchodzić za wzór męskiego piękna. Są też charakterystyczne dla malarza fragmenty obrazów, z słynnym koszem owoców, otoczonych realistycznie odwzorowanymi liśćmi. Choć artysta żył tylko trzydzieści dziewięć lat, na swoim jedynym portrecie wygląda jakby miał o dziesięć lat więcej, co wskazywać może, że rzeczywiście żył bardzo intensywnie i przez to zestarzał się szybciej. Jego prace weszły do skarbnicy malarstwa europejskiego i stymulowały rozwój wielu mistrzów, tworzących w latach późniejszych, na czele z Rubensem, który kupił słynne Złożenie do grobu, Rembrandtem i Velazquezem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: