ŚWIAT STAROŻYTNY (XVIII)

Czytam o szmaragdach w Historii naturalnej Pliniusza Starszego i przy okazji zbieram informacje z dostępnych mi encyklopedii, leksykonów i książek mineralogicznych. To jeden z rodzajów berylu, minerału z grupy krzemianów, którego nazwa w języku greckim (smaragdos) i łacińskim (smaragdus) znaczy po prostu zielony. Jeśli kamień zawiera inkluzje gazowe, ciekłe lub mineralne (kalcyt, piryt, biotyt, talk, dolomit, fuksyt, apatyt, aktynolit) albo jakieś inne nieregularne struktury, zyskuje wyższą cenę, a najdroższe są ponoć kolumbijskie odmiany trapiche. W przekroju tego południowoamerykańskiego krzemianu wyodrębnimy sześcioramienną gwiazdę, co w połączeniu ze złotem, srebrem lub platyną daje niezwykłe efekty jubilerskie. Występuje praktycznie na całym świecie, pojawiający się w metamorficznych łupkach mikowych i przeobrażonych wapieniach, a także w żyłach granitów oraz w piaskach i żwirach. Od dawien dawna kamień ten ceniony był jako element ozdobny w różnego rodzaju biżuteriach, a szczególną rangę zyskał w Egipcie i w Persji, w krajach arabskich, a także u Majów, Azteków i Inków. Iluż to wspaniałych wojowników, rycerzy, poszukiwaczy skarbów, wyruszało w niebezpieczną podróż by przywieźć najpiękniejszy szmaragd swojej królowej, żonie, ukochanej? Ile krwi przelano by zdobyć cenną biżuterię, ukraść odwieczny skarb albo ukryć go gdzieś w tajemnym miejscu. To nie przypadek, że jeden z piękniejszych i najbardziej niebezpiecznych węży amazońskiej dżungli ma taki właśnie kolor i nieprzypadkowo zjawiskową barwę wód przy tropikalnych wyspach określa się tworząc przymiotnik od nazwy szmaragdu. Jest w tych kamieniach coś łagodnego, a zarazem coś najprawdziwszego i najgłębszego w swoim wyrazie, jakby młoda zieleń wiosenna została utrwalona na zawsze w niezwykłym berylu. W dawnych czasach nie posiadano tak rozległej wiedzy mineralogicznej jak dzisiaj, a jednak zdawano sobie sprawę z niezwykłości tego tworu natury, wyznaczając mu miejsce pośród tak drogocennych kamieni jak diament, rubin, szafir i kojarząc z najcenniejszymi metalami. Teraz, kiedy wiemy już jak powstają te kamienie, na nawet potrafimy je „naprawiać” w gorącym oleju i tworzyć syntetycznie ogromne bryły, niczego nie stracił ze swej wartości i piękna.

Pliniusz miał ogromną wiedzę na temat natury, mechanizmów groźnych zjawisk w przyrodzie, a także powstawania metali, skał i minerałów. Szeroko rozwodził się na temat budowli i monumentów, powstałych z określonych materiałów, przywożonych często z dalekich krajów, albo wydobywanych z poświęceniem życia. Po szkle i bursztynie, przyznawał zielonym kamieniom kolejne miejsce w hierarchii piękna i użyteczności: Trzecie miejsce przyznaje się powszechnie szmaragdom, i to z wielu powodów, przede wszystkim jednak ze względu na kolor, bo sprawia tyle przyjemności, co żaden inny. Przecież na zieloną trawę, na gałęzie patrzymy bardzo chętnie, na szmaragdy zaś z lubością tym większą, że w porównaniu z nimi nie istnieje nic w ogóle bardziej zielonego. Poza tym one jedne spośród drogich kamieni napełniają sobą oczy nie sprawiając przy tym uczucia przesytu. Nawet jeżeli wzrok wysilony w jakikolwiek inny sposób ulegnie zmęczeniu, widok szmaragdu przynosi mu odprężenie; dla grawerów kamieni szmaragdy właśnie stanowią najmilszą ulgę dla oczu, tak przez swą łagodną zieloność działają orzeźwiająco w znużeniu. Prócz tego z pewnej odległości lepiej się uwydatniają dzięki temu, że rzucają dookoła siebie barwny odblask. Starożytny autor zwraca uwagę przede wszystkim na właściwości dekoracyjne i wizualne zielonych kamieni, dając im trochę naiwnie więcej wagi, niż rzeczywiście mają. Ta wielka euforia jest wszakże zrozumiała i wiąże się przede wszystkim z wartością wyrobów ze szmaragdów, trudno wszakże określić co jest najbardziej zielone na świecie. Trzeba by najpierw stworzyć określoną gamę zieleni, umieszczając na niej różne odcienie i walory, od bladej, prawie żółtej barwy, do najintensywniejszej, jaka na przykład pojawia się na liściach fikusów czy na skórze owoców avocado. Rację ma jednak myśliciel gdy mówi o kojącym charakterze barwy szmaragdowej, choć może to wynikać także z określonej energii, jaka związana jest z tym minerałem. O ile krwawy rubin może pojawić się w pierścieniu lub diademie noszonym przez znamienitego mężczyznę, o tyle szmaragd jest raczej przypisany kobietom i podkreśla ich urodę. Przez wiele lat wiązano wizerunek pięknej Elizabeth Taylor z jej słynnym naszyjnikiem wykonanym przez firmę Bulgari, tak że z czasem ów kamień zaczął aktorkę symbolizować i dookreślać, a wiązany dodatkowo z kolorem jej oczu stawał się rodzajem najwartościowszego talizmanu.

Pliniusz zachwyca się szmaragdami, wskazuje ich właściwości, ale też podaje nieco informacji, które można dzisiaj poddać w wątpliwość, szczególnie jeśli chodzi o twardość, bo znacznie twardsze, według specjalnej skali niemieckiego mineraloga Friedricha Mohsa, są topaz, korund i diament. Nie ulegają zmianom – pisze o szmaragdach – ani pod wpływem słońca, ani cienia, ani sztucznego światła – zawsze promieniują łagodnie i pozwalają na siebie patrzeć. W całej swej grubości łatwo dają się przejrzeć na wylot, a taka przezroczystość, nawet wody, sprawia oczom przyjemność. Często nadaje się szmaragdom kształt wklęsły, żeby skupiały promienie. Dlatego też ludzie zgodnie oszczędzają szmaragdy i nie pozwalają ich grawerować. Choć jeśli chodzi o gatunki scytyjskie i egipskie, to twardość ich jest tak wielka, że nawet nie dadzą się zadrasnąć. Te zaś kamienie, które mają większe rozmiary, odbijają przedmioty zupełnie tak jak zwierciadło. Cesarz Nero oglądał w szmaragdzie walki gladiatorów. Widać jak wielką rangę miały te kamienie już w czasach starożytnych, jak ceremonialnie obchodzono się z nimi, jak przydawano im dodatkowej wartości i mocy. Ten Neron, nie przykładający wagi do życia i śmierci gladiatorów i oglądający ich walki w lustrze wykonanym ze szmaragdu, mieści się w obrębie tego, co przekazali nam rzymscy historycy o jednym z największych morderców i ekscentryków w dziejach ludzkości. Zapewne największą wartość miał zielony minerał w krainach nizinnych, gdzie nie występował w naturze  – przywożony z górzystych krain Persji, z Egiptu, Indii i Chin, stawał się monetą przetargową przy wielkich transakcjach, a oprawiony w złoto lub srebro stawał się ozdobą lennych darów i hołdów składanych największym tego świata. Jego zieleń symbolizowała odwieczne odradzanie się życia, podkreślała powtarzalność pór roku i kosmiczny wymiar istnienia na planecie. Kto miał władzę, podkreślał ją obnosząc się ze swoim bogactwem, prezentując złote korony, diademy, bransolety i brosze, dzierżąc w dłoniach berła bogato nabijane barwnymi kamieniami. Dlatego szmaragdy pojawiały się w tylu światowych insygniach, zdobiły czoła królów i cesarzy, pojawiały się na piersiach królowych i dam dworu, stawały się czytelnym znakiem mocy i wielkości, określonego miejsca w strukturze społecznej i ważnej rangi w historii. I choć stroili się w nie najczęściej starcy i wiekowe matrony, to najpiękniej komponowały się z młodością i urodą kobiet i dziewcząt ze znaczących rodów – istot tak samo jak one kruchych i delikatnych, znaczących tyle ile wyrażały swym wizerunkiem, powabem i barwą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: