AGNIESZKA RADWAŃSKA

Moje zainteresowania sportowe zmieniły się diametralnie w ostatnich latach i czasami sam zastanawiam się dlaczego tak się stało. Z wielkiej triady: piłka nożna, hokej na lodzie i żużel, w stopniu szczątkowym przetrwało zainteresowanie najważniejszymi meczami piłkarskimi podczas mistrzostw świata i Europy, wyścigi na motocyklach zajmują mnie tylko wtedy, gdy Tomasz Gollob walczy o jakiś ważny tytuł. Hokej całkowicie zarzuciłem, czasami tylko śledząc spotkania najlepszych drużyn, podczas olimpiad zimowych. A przecież bywało w czasach mojej młodości, że kilka razy w miesiącu bywałem na stadionie Zawiszy i Polonii, na Torbydzie kibicowałem naszym hokeistom, z szybko bijącym sercem stałem na trybunach toru żużlowego i śledziłem z zapartym tchem wyczyny naszych najlepszych zawodników. Potem, gdy trenowałem boks i sporty walki, był czas okresowych fascynacji pięściarstwem i karate, trochę zajmowało mnie dżudo i zapasy. Teraz moje gusty w tym względzie są dość dziwaczne, bo przede wszystkim interesują mnie zawody wyścigowe w ramach Formuły Jeden, czasem jakieś pojedynki bokserskie i do tego – jakby na drugim biegunie – kobiecy tenis. Wiem, że to komiczne połączenie, ale lubię oglądać wyczyny Kubicy i Hamiltona, Alesiego i Massy, a także bardzo ekscytują mnie mecze dwóch znanych tenisistek. Niestety całkowicie nie interesuje mnie tenis męski, mający w sobie coś z akrobatyki, wolę mecze Karoliny Wozniacki i Agnieszki Radwańskiej. Pewnie jakąś rolę odgrywa tutaj uroda obu pań, ale przede wszystkim interesują mnie one jako osoby, które same siebie stworzyły (abstrahując od roli ojców jako trenerów) i znalazły drogę ku czołówkom światowych gazet i witrynom mediów elektronicznych. Ostatnio pani Agnieszka, która podoba mi się jako istota ludzka, jako wyrazisty znak współczesnego świata, wygrała znaczący turniej w Tokio gromiąc muskularne koleżanki. Osiągnęła to dzięki finezji, sprytowi, umiejętności przewidywania zdarzeń na korcie, ale też za sprawą wielkich już dzisiaj umiejętności sportowych. Ciekawe musi być takie życie w samolotach, stale w innych miejscach świata, pojawianie się w ośrodkach sportowych, trenowanie i szlifowanie formy, a potem osiąganie wspaniałych wyników. Fajna jest twarz Agnieszki Radwańskiej, którą określiłbym jako tę na granicy powagi i śmiechu, kobiecej subtelności i twardej kalkulacji. Nasza tenisistka potrafi rzucić na korcie dobrze słyszalne przekleństwo, ale też umie spokojnie rozpracowywać rywalki i podążać do celu, krok po kroku, gem po gemie. Umie też promiennie się uśmiechać – fajna kobieta i fajne jest to, co robi, a jestem pewien, że osiągnie jeszcze wiele w tenisie i w swoim życiu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: