JESIENNA SYMFONIA

Foto Philip Heron

Wrzesień to czas niezwykłej życiowej i wizualnej aktywności szpaków (Sturnus vulgaris), które przygotowują się do odlotu ku ciepłym lądom. Muszą zgromadzić sporo tłuszczu by pokonać ogromne przestrzenie i uganiają się za ostatnimi muchami, komarami, meszkami, zjadają też dojrzewające owoce krzewów i drzew, czyszczą w sadach to, czego ludzie nie zerwali lub co nie spadło z gałęzi. Upodobały sobie górne partie starych lip i dębów, klonów i olch, gdzie przesiadują czasami całymi stadami wśród szeleszczących liści i popiskują, wydają dźwięki, które są jak zew dalekich lądów. Często zrywają się do lotu i trenują mięśnie, kołują nad polami i zabudowaniami, falują w powietrzu jak wielki, mieniący się odcieniami sztandar jesieni. Równie nagle opadają na trawę lub na gałęzie i znowu manifestują dziwnymi dźwiękami swoją obecność i coraz większą gotowość do odbycia podróży. W tym momencie są bardzo piękne, ich skrzydła opalizują czernią i zielenią, dzioby mają intensywnie żółte i mnóstwo kolorowych plamek na puchu i lotkach. Przystaję często pod drzewami i przysłuchuję się tym odgłosom, tej niczym niezmąconej symfonii natury, staram się wypatrzyć pośród konarów pojedyncze osobniki, a czasem widzę ich wielkie skupiska, jakby nuty na pięcioliniach postawionych pionowo, ku niebu. To niewątpliwie jeden z piękniejszych polskich spektakli ornitologicznych, dający się porównać z przelotami dzikich gęsi i kormoranów, z majestatem lotu żurawi i łabędzi. Jesienne słońce operuje dość mocno i czasem, gdy złota polska jesień przeciąga się ku październikowi i listopadowi, szpaki zostają u nas bardzo długo. Owoce czeremchy i kruszyny, głogu, jarzębiny, rokitników i czarnego bzu są jak zaproszenie i odlot przeciąga się i przeciąga. W końcu jednak lodowate, północne wiatry i coraz dotkliwsze przymrozki dają sygnał, by ruszać. Małe stada łączą się wtedy w ogromne chmury ptaków, przesuwające się nad Europą i kierujące się ku Południowym krainom. Wiele z nich zginie podczas przelotów, inne znajdą śmierć w deltach afrykańskich lub azjatyckich rzek, ale sporo wróci na wiosnę i będzie cieszyć moje oko przez kilka miesięcy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: