KSIĄŻKI NAJWAŻNIEJSZE (X)

Vladimir Nabokov (Władimir Władimirowicz Nabokow, 1899–1977) pisał w trzech językach: rosyjskim, francuskim i angielskim. Opuściwszy Rosję, w 1940 roku osiadł w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracował jako wykładowca (lata 1942–1958) w Wellesley College i Cornell University. Przez długi czas Nabokov był znanym tylko wąskiej grupie emigrantów pisarzem amerykańsko-rosyjskim, dopiero opublikowana w 1955 roku Lolita przyniosła mu prawdziwy sukces czytelniczy i komercyjny. Ukazaniu się tej powieści towarzyszyła aura skandalu obyczajowego, gdyż była ona opowieścią o miłości dorosłego, blisko czterdziestoletniego mężczyzny, do dwunastoletniej dziewczynki. Od tamtego czasu utwór ten uważany jest powszechnie za jedno z najważniejszych dzieł nurtu erotycznego w literaturze amerykańskiej, a są i tacy krytycy, którzy zaliczają Lolitę  do największych arcydzieł tego typu w literaturze światowej. Dwa lata po opublikowaniu swego największego bestsellera, Nabokov zaprezentował czytelnikom kolejną – czwartą z kolei – powieść anglojęzyczną o zaskakującym, trudnym do wymówienia tytule: Pnin. Jest to opowiadana przedziwnym, nowym językiem powieściowej narracji, historia o wzbudzającym sympatię i nieco denerwującym czytelnika, profesorze uniwersytetu – Timofieju Pawłowiczu Pninie. Życiowa niezaradność i wręcz absurdalna prostolinijność powodują, iż staje się łatwym obiektem złośliwych i ironicznych kpin otoczenia. Jego egzystencja to nieustanne szperanie w książkach, prowadzenie wykładów i poczucie jakby rozdwojenia w sobie. Profesor Pnin nieustannie gra przed samym sobą, przed najbliższymi osobami i przed studentami, z którymi się spotyka. Tak programując siebie na użytek innych – Pnin powoli i nieprzerwanie zatraca się w sobie. Jego dramat polega na tym, iż dostrzega to jedynie, jedna wirtualna osoba – powieściowy narrator. Stopień jego skomplikowania we właściwy sposób przedstawił w rzeczowym posłowiu do powieści Leszek Engelking: Niewątpliwie mamy więc w „Pninie” do czynienia z narratorem osobowym, narratorem-postacią, narratorem będącym cząstką przedstawionego w utworze świata. Stwierdzenie to nie wyczerpuje jednak sprawy, narrator opowiada także o rzeczach, o których nie może wiedzieć. Przytacza myśli postaci, opisuje ich sny, (…) mówi o wydarzeniach, o których nikt nie mógł go poinformować. To prawda, czasami się waha, nie jest pewien swych słów, zdradza się z pewnymi ograniczeniami wiedzy o opisywanym świecie (…), ale o wiele chętniej popisuje się swoją wszechwiedzą, demonstrując znajomość faktów, których żadną miarą znać nie może. Ów narrator ma wiele cech samego Nabokova, często też powieściowe losy Pnina pokrywają się z biograficznymi zdarzeniami autora Lolity. Mamy zatem do czynienia z przelewaniem narracji i powieściowej fikcji z realnego świata i rzeczywistości, która kiedyś się wydarzyła, do sztucznej rzeczywistości wykreowanej. Novum zawiera się tutaj w tym, że Nabokov jakby pozwala narratorowi i Pninowi przywłaszczać jego fakty i myśli – przy czym nie jest to incydentalne sięganie do historii pisarza, ale raczej mamy tu do czynienia z procesem kształtowania narracji przez trzy osoby: Pnina, narratora i Nabokova. Tego rodzaju opowieść, świadomie zagmatwaną trzeba też umieć w odpowiedni sposób czytać. Engelking zdając sobie sprawę z tego, iż czytelnik w tym względzie może mieć pewne trudności, cytuje wypowiedź emigracyjnej autorki Niny Bierbierowej: Nabokov nie tylko p i s z e  w nowy sposób, uczymy się od niego także nowego sposobu   c z y t a n i a  . Nabokov tworzy nowego czytelnika. Nauczył nas identyfikować się we współczesnej literaturze (prozie, poezji, dramacie) nie z bohaterami, jak czynili to nasi przodkowie, ale z autorem we własnej osobie, w jakimkolwiek przebraniu ukrywałby się przed nami, w jakiejkolwiek masce by się pojawił. Autor Lolity stworzył w swojej czwartej powieści anglojęzycznej typ dziwacznego, ale budzącego zainteresowanie anty-bohatera. Nie na darmo tak wielu krytyków wskazuje na uzależnienie nowej, postmodernistycznej prozy amerykańskiej od jego doświadczenia pisarskiego, narracyjnego i językowego – wszakże wielu pisarzy przyznaje wprost, że czerpało inspirację do napisania swoich utworów z lektury jego dzieł. Pnin Nabokova żyje stale jakby na granicy realnej wytrzymałości i mrocznego snu – czytelnik do końca nie jest przekonany czy dobroduszny profesor nagle nie pęknie i nie odsłoni przeczuwanego przecież, wewnętrznego oblicza – innego od tego jakie widzimy w poszczególnych sytuacjach. Tak samo czytelnik do końca nie może być pewny, że opowiadane zdarzenia nie są senną fantasmagorią, a sam Pnin jakby cieniem, odbiciem, pogłosem innego, realnego życia. Twórczość prozatorska Nabokova przesiąknięta jest takim właśnie przeczuciem transcendentnej jedności z innym życiem. Jego bohaterowie mają często wrażenie, że wszystko to co robią i czują jest jedynie naśladowaniem, czy parodiowaniem prawdziwego i jakże odległego, życia. Pnin zgadza się na wszystkie przeciwności, jakie gotuje mu los, pokornie schyla głowę i przenosi się z miejsca na miejsce. Zdaje się nie dostrzegać kpin i wytykania palcem i tęskni tylko do życia powierzchniowego, bez wgłębiania się w „układy” interpersonalne i poszczególne struktury. Jeśli się cieszy, to cieszy się całym sercem, a jeśli się boi (jak w przypadku tajemniczych perturbacji sercowych), to raczej jest to uważniejsza niż zwykle obserwacja własnej osoby i jakby przybliżenie się ku samemu sobie. Zakończenie powieści skłaniać może czytelnika do przyjęcia interpretacji, wskazującej na głębokie zakorzenienie bohatera Nabokovowskiego w obszarach snu i nierzeczywistości. Oto nagle staje się on kierowcą pędzącej, wyładowanej gratami, ciężarówki – pojazdu współtworzącego jakiś tajemniczy, nierzeczywisty orszak: Ledwo zrobiłem kilka kroków, kiedy ulicą przetoczyła się z hukiem wielka ciężarówka z piwem, tuż za nią przejechał mały błękitny samochód, z którego wyglądał biały pies i zaraz następna wielka ciężarówka, taka sama jak pierwsza. Za kierownicą niepozornego samochodu wyładowanego tobołkami i walizkami siedział Pnin. Ciekawym i bardzo pouczającym byłoby porównanie Pnina i całej twórczości Nabokova z Mistrzem i Małgorzatą oraz także z całą twórczością Michała Bułhakowa. Owa aura cudowności i wielkiej niewiadomej wyczuwalna jest zarówno w jednej,  jak i w drugiej spuściźnie, bardzo od siebie różna, to jednak jakoś też sobie bliska. Pnin odjeżdża w swojej ciężarówce, a jego odejście w niebyt przypomina nieodparcie moment, kiedy bohaterowie Bułhakowa z jego najsłynniejszej powieści, także autem oddalają się ze świata ułudy i sennych miraży: Wszystko ruszyło naprzód – pierwsza ciężarówka, Pnin, druga ciężarówka. Zobaczyłem, jak oddalają się w obramowaniu drogi między domem mauretańskim a topolą lombardzką. Wówczas samochód wypuścił się śmiało przed pierwszą ciężarówkę i, nareszcie wolny, ruszył przed siebie lśniącą drogą, która zwężała się niby złota nić w łagodnej mgle, gdzie wzgórze za wzgórzem potęgowało piękno odległości i gdzie nie sposób było przewidzieć, jaki cud może się jeszcze zdarzyć. Tak oto narracja powieściowa i umiejętności pisarskie Nabokova powodują, że uczestniczymy w kształtowaniu i anihilacji prawdziwego człowieka, zatopionego w lekturach i żyjącego w pulsującym słowie, myślącego i uciekającego od własnego ja, a nade wszystko toczącego bój o zrozumienie fenomenu bytu.

 ______________________

Vladimir Nabokov, Pnin, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987, s. 180, tłum. Anna Kołyszko, posłowiem opatrzył Leszek Engelking.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: