* * *

Druga połowa lutego dwa tysiące jedenastego roku… Jak to wszystko szybko przeleciało, w jakim obłędnym tempie przesunął się wektor mojego życia… Ile było zdarzeń pięknych, olśniewających i sakralnych i ile chwil, które chciałbym wymazać z pamięci, zgubić i na zawsze o nich zapomnieć. Ale nasze istnienie ma właśnie taki nieobliczalny, zmienny kształt i trudno byłoby znaleźć człowieka, który nie popełnił żadnego błędu. Najwięcej pojawia się ich w młodości, gdy hormony i pierwotna energia wyprawiają z nami harce i lecimy bezwładnie, jak rzuceni w przepaść. Dopiero po jakimś czasie pojawia się refleksja, przychodzi opamiętanie, otwierają się nowe możliwości i szerokie przestrzenie. Najważniejszy jest ów moment zauważenia punktu zwrotnego, zadumy nad własnym losem – moment wyjścia na prostą. Kimkolwiek by nie był człowiek, zazna bólu i smutku, radości i ekstazy, czasem zdławi go depresja lub poczucie ostatecznego przegrania. Jeśli nie obudzi się w porę i nie zacznie porządkować chaosu, jeśli nie spojrzy na to co zrobił z perspektywy lat, śmierć zaskoczy go tak, jak wcześniej dopadały go mniejsze i większe dolegliwości. Znałem wielu ludzi, którzy myśleli, że są nietykalni, silni jak tytani, obwarowani w swoich papierowych twierdzach… Ale nagle miękły im nogi, padali na ulicy, albo zasypiali na zawsze w fotelach, przed telewizorem, ginęli w absurdalny sposób na kolejowych torach… Najczęściej zostawiali po sobie pobojowisko, ogromny niesmak, skłócone rodziny, skrzywdzonych najbliższych, rzesze ludzi, którzy demonstracyjnie odsunęli się od nich. Jakże trudne było dla nich wydostanie się z ludzkich uzależnień i małych nawyków, jakże bezsensownie zmarnowali swoje życie, zgubili najcenniejszy skarb, który dostaje się tylko raz… Patrzę za okno i widzę znowu śnieżną pokrywę, białą otulinę ciszy i czystości, maskującą brud, nieład i wstydliwe zakątki świata. Słucham muzyki Telemanna i myślę o sobie i o innych ludziach, z którymi przeżywam swój czas… Tak, nasze życia też trzeba okryć woalem świadomości wyższej, dostrzegającej zmiany i periodyczny charakter przekształceń, nieustannego dążenia i osiągania jakichś celów. Doskonałość to taki sam stan, jak chwilowość, jak zmienność i ostateczność, to punkt dojścia i miejsce, w którym zaczyna się mądry odwrót. Jakże mnie wzrusza to, że po wielu burzach i zawiejach, dotarłem do miejsca, w którym zaczęło się porządkowanie i odśnieżanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: