KLAROWNY DZIEŃ

Zdarzył się dzień… Klarowny dzień, który zachwycił mnie i oszołomił… Poszedłem około piętnastej nad Wisłę, poobserwować pierwsze oznaki wiosny, chwilę przebudzenia się natury. Choć to środek lutego, to kilka dni ciepłych mogło ożywić drzewa i krzewy, zmiękczyć ziemię, dać znak owadom, ptakom i większym zwierzętom. Wyszedłem z domu i poczułem przejmujące zimno, a zarazem niezwykłą czystość powietrza, klarowność barw w dali i jasność dnia. Słońce było coraz niżej nad horyzontem i zaczął się już odwieczny spektakl, rozmycia czerwieni, żółcienia, błękitu, złota i eksplozji innych subtelnych tonów. Drzewa były wyraziście oświetlone, a na gałązkach spostrzegłem pierwsze pączki i bazie – gdzieś daleko, nad ogromną rzeką siedziały stada gawronów i wron, skupiska kawek i pojedynczych srok. Oddychałem głęboko i chodziłem leśnymi ścieżkami, przystawałem i fotografowałem naturę, raz po raz widząc jakieś piękne elementy, radując się zjawiskowymi, dalekimi planami. Wracając, czułem się pokrzepiony i wzmocniony, przekonany o wyjątkowości naszego miejsca w przyrodzie i tego, co nazywamy życiem.


1 komentarz

  1. graforoman said,

    2011/02/13 @ 21:31

    Ta wiosna to już lada chwila…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: