WYPADEK ROBERTA KUBICY

Nie lubię takich chwil… Fatalne wiadomości dotarły do mnie rano z Włoch, gdzie Robert Kubica startował w rajdzie Ronde di Andora. Jadąc niewielką Skodą Fabią, miał poważny wypadek i znalazł się w szpitalu. Metalowa barierka przebiła auto i wtargnęła do kabiny, dotkliwie raniąc polskiego mistrza Formuły Jeden. Tak się cieszyłem, że zbliża się inauguracja nowego sezonu i praktycznie liczyłem już dni do pierwszego wyścigu… Niestety życie jest nieprzewidywalne i nie wiadomo, co jest w nim nam pisane – tak wspaniale rozwijająca się kariera zostanie teraz zatrzymana i nie wiadomo, czy ten zdolny młodzieniec kiedykolwiek wróci na tory. Znając jego ambicję, mogę przypuszczać, że będzie robił wszystko by odzyskać dawną sprawność, ale czy będzie to możliwe? Właśnie trwa operacja, która skończy się pod wieczór i dopiero wtedy lekarze wydadzą komunikat – miejmy nadzieję, że pierwsze, alarmistyczne wiadomości, nie potwierdzą się i Robert raz jeszcze się wyliże. Sporty motorowe są bardzo niebezpieczne, a ryzyko sięga często zenitu, powodując, że pokonywanie trasy z ogromną szybkością, staje się balansowaniem na granicy życia i śmierci. Rozumiem pasję tego utytułowanego kierowcy, ale wraz z wieloma kibicami F1, pytam o granice odpowiedzialności. Wolę jedno nieprzeciętnego Kubicę w najszybszych wyścigach na torach od kilku średnich kierowców rajdowych. Nie znam niestety wszystkich faktów, nie wiem czy nie był to jeden z elementów gry biznesowej, bo przecież Robert jechał na oponach Pirelli, czyli tej samej firmy, która dostarcza w tym roku ogumienie w całym cyklu Grand Prix. Nie lubię takich smutnych wiadomości, choć potwierdzają one ulotność tego, co budujemy na ruchomych piaskach życia…

*

Pamiętajmy też o historii Felipe Massy, który w Budapeszcie został trafiony fragmentem bolidu w głowę… Nie dawano mu szans na powrót do F1, a jednak osiągnął to i ściga się dalej.  Długość operacji chirurgicznej jest zatrważająca, ale miejmy nadzieję, że Robert wyjdzie z tej kraksy wzmocniony i zmotywowany przede wszystkim do walki na torach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: