ISTOTA PODRÓŻNA

Człowiek jest istotą podróżną – pisze Adam Lewandowski w nowym zbiorze wierszy i owo stwierdzenie jest zarazem wskazaniem poetyckiego pomysłu, u podłoża którego leżała fascynacja podążaniem i odwiedzaniem nowych przestrzeni, poszukiwaniem celu i wyznaczaniem azymutu. Od dawien dawna człowiek wyprawiał się do dalekich miejsc, przekraczał granice i narażał się na niebezpieczeństwa, by znaleźć się w egzotycznych zakątkach. Nie zważając na pory roku, korzystając z pojazdów kołowych, statków rzecznych i morskich, a potem balonów, samolotów i wreszcie pojazdów kosmicznych, docierał tam, gdzie pragnął się znaleźć by zaznać nowych doświadczeń. Ludziom wydaje się, że są bezpieczni w swoich domach, w solidnie ufundowanych chatach  i dopiero klęski żywiołowe ukazują im chwiejną naturę naszych utwierdzeń. W skali kosmicznej jesteśmy w trakcie nieustannych przekształceń i zmian, a planeta Ziemia pędzi wciąż w przestworze, obiega Słońce, uczestniczy też stale w ruchu całej galaktyki. Pozostawanie w jednym miejscu, próba zbudowania enklawy, w której można by się odgrodzić od niebezpieczeństw świata, to dążenia, które od samego początku miały, jako kontrapunkt, tęsknotę do nieznanych lądów i miast, zagubionych w dali łańcuchów gór i wielkich oceanów. Z jednej strony, powiemy za poetą: Nie chcemy szybkich zmian/ cywilizacji współczesności/ a tylko zbliżenia./ Oderwanie od historii/ jest jak trudne unoszenie/ bez skrzydeł i zewnętrznego wsparcia. – A ze strony drugiej zgodzimy się z autorem, gdy powie: Obok Ciebie staje nowy świat/ odmieniający złe czyny w dobro. To jakby dwa punkty dojścia, to próba umieszczenia siebie pośród antytetycznych głębi. Gdziekolwiek byśmy się nie ruszyli, do jakiekolwiek miejsca byśmy nie dotarli, wszędzie towarzyszyć nam będą wieki doświadczeń ludzkości i wydarzenia, które tam się rozegrały. Podążanie do krain i miast, do ruin i akweduktów, staje się zatem także cofaniem się ku centralnym punktom w historii, ku wojnom i bitwom, wielkim intronizacjom i pogrzebom, a nade wszystko ku egzystencji ludzi odeszłego na zawsze czasu.

Narrator tej liryki opowiada o konkretnych miejscach na mapie, a zarazem tworzy osobną przestrzeń imaginowaną, w której pojawiają się elementy symboliczne i realne, fantastyczne twory i autentyczne postaci, jakie zapisały się w dziejach. Jeśli szukać będziemy geograficznych odniesień, znajdziemy się w Aksu, Ankarze, Atenach, Bergen, Cannes, Crikvenicy, Drepano, Frankfurcie nad Odrą, Gdańsku, Monachium, Hannoverze, San Marino, Istambule, Karku, Kołobrzegu, Lwowie, Marmaris, Hamburgu, Florencji, Monaco, Monte Carlo, Moskwie, Nicei, Ostravie, Paryżu, Pradze, na Rodos, w Rostocku, w Rotterdamie, Roznovie nad Radhostem, w Rzymie, Salzburgu, San Michele, Sankt Petersburgu, w Sopocie, Warszawie, Wiedniu, w Wilnie i w Smoleńsku w chwili katastrofy prezydenckiego samolotu. Ułożenie alfabetyczne i zastosowanie nazw miejscowych w tytułach wierszy, podporządkowane zostało wyrazistemu pomysłowi, który zrodził tę interesującą książkę poetycką. To dokumentowanie podróży, rodzaj dziennika, przywoływanie znaczących elementów, tych znanych milionom wędrowców i tych, odkrywanych indywidualnie przez lirycznego podróżnika. Ale równie wiele dzieje się tutaj pod powierzchnią słów, w warstwie leksykalnej i semantycznej, w dalach pozostających w określonym związku ze szlakiem wyobraźniowym. Jakbyśmy mieli tutaj do czynienia z wyabstrahowaną świadomością, prącą wciąż do przodu i przeglądającą się stale w nowych rzeczywistościach. To zarazem zadawanie pytań – tak jak owo kierowane do Florencji: Jaka jesteś/ w swoim odkryciu?/ Pobieżnym utrapieniem/ czy może cieniem?/ Może wyzwoleniem w dniu/ szczęścia i odkryciem/ wnętrza ukrytego. Właśnie najbardziej fascynujące w tej książce jest to, co skrywane, co znaleźć można pod powierzchnią realnych kształtów, co obrosło znaczeniami i sensami przez wieki. Autor to widzi, wyławia, dookreśla, a nade wszystko celnie nazywa – rację ma prof. Ignacy S. Fiut, że Strategia pisarska Adama Lewandowskiego (…) polega na tym, by zobaczyć w każdym zdarzeniu, sytuacji dnia życia coś wyjątkowego, co warto ująć w formie wiersza… Fascynacja światem, któremu towarzyszy dziwienie się – to chyba najdziwniejsza i najbardziej wyrazista właściwość postawy artystycznej autora. Ta wyjątkowość rodzi utwory, w których znajdziemy prawdziwy obraz świata, generuje zapisy, w których tętni gwar i pojawiają się soczyste barwy, czujemy smak cytrusowych owoców i oddychamy słonym, morskim powietrzem.

Ale jest jeszcze jedna ważna warstwa tego zapisu, która odsłania się przy lekturze i obcowaniu ze słowem autora – to sfera przeżyć intymnych i wyraziście akcentowanej indywidualności. Czytając kolejne wiersze pod tym kątem, odkrywamy niezwykłą wrażliwość oraz autorefleksyjne dążenie do ustalenia granic i punktów dojścia, do osiągnięcia takiego stanu, który ustali proporcje i wyodrębni określoną strukturę zdarzeń. Mają one stać się tym, co tworzyć będzie imaginacyjny rezerwuar poety, a potem wyznaczy horyzonty nowych wierszy, wyodrębnionych chwil, następnych książek. To też jest droga, która ma swoje kamienie milowe i kierunkowskazy, to jest szlak uwrażliwienia i osiągnięcia stanu równowagi ze światem. Poeta podąża ku takim przeznaczeniom, ale tylko ci, którzy są świadomi celu, docierają najdalej i widzą to, czego inni nie dostrzegają: Przez okno widzę/ jak pojawia się wiatr./ Skrajnie penetruje/ wszystkie zakamarki./ Wpycha się pomiędzy/liście krzewy drzewa/ bezszelestnie dzieli/ dobro od zła. Każdy człowiek ma mało chwil, każdy odkrywa z wiekiem coraz więcej ograniczeń, trudnych do pokonania przeszkód. Ważne jest jednak uświadomienie sobie złożoności egzystencji i jej ukierunkowania, nieustannego przemieszczania się w czasie i przestrzeni. Dopiero wtedy osobnicze doświadczenie zyska rangę symbolu, a konkretny punkt na mapie – za sprawą magicznych właściwości wiersza – rozprzestrzeni się i stanie się tym miejscem, przez które przejdzie jakaś oś życia. Warto czytać te wiersze, bo jest w nich prawda o człowieku i o jego świecie, jest intrygujący pomysł i przekonanie, że jednostkowe doświadczenie może stać się regułą, modelem, matrycą kulturową, odciskającą ślad w świadomości przyszłych generacji. Warto wnikać w światy wykreowane w tym zbiorze, bo jest to podróż ku powszechnie znanym miastom, wyspom, punktom geograficznych odniesień, ale też dlatego, że jest to liryczna i jakże romantyczna wyprawa w nieznane…

__________

Adam Lewandowski, Wiersze z podróży, Związek Literatów Polskich, Poznań 2010, s. 58.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: