KSIĄŻKI NAJWAŻNIEJSZE (VI)

Dość długo John Irving był u nas pisarzem prawie nieznanym, a na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był on także mało znany w Stanach Zjednoczonych. Co prawda wydał w krótkich odstępach czasu trzy powieści – Setting free the Bears (1968), The Water Method Man (1972), The 158-pount Marriage (1974) – ale tylko pierwsza z nich miała pozytywne recenzje, została sprzedana w sześciu tysiącach egzemplarzy i posłużyła za podstawę do filmu. Dopiero Świat według Garpa (1976) przyniósł pisarzowi oszałamiający sukces, milionowe nakłady, kolejne wznowienia i stał się kanwą dla scenariusza według którego G. Roy Hill – twórca słynnego Butch Cassidy and the Sundance Kid – nakręcił film, z Robinem Williamsem w tytułowej roli. Także kolejna książka Irvinga – The Hotel New Hampshire – okazała się w Ameryce bestsellerem i twórca osiągnął wreszcie finansową równowagę. W tym miejscu rodzi się pytanie, dlaczego Świat według Garpa odniósł tak wielki sukces? W czym tkwią jego źródła? Spróbujmy odpowiedzieć na  te pytania wspomagając się w swych rozważaniach wywiadem, jakiego udzielił Irving w 1982 roku francuskiemu dziennikowi „Liberation”. Przede wszystkim wskażmy, że najsłynniejsza powieść Irvinga jest w swej formie i treści bardzo „amerykańska”. Znaczy to, że dałoby się  ją umieścić w szeregu innych utworów, które właśnie tę „amerykańskość” tworzą i które ją charakteryzują. Wymieńmy kilka takich dzieł: Babbitt Sinclaira Lewisa, Tortilla Flat Johna Steinbecka, Wielki Gatsby F. Scotta Fitzgeralda, Franny i Zooey J. D. Salingera, Śniadanie mistrzów Kurta Vonneguta, Dar Humboldta Saula Bellowa czy – Ragtime E.L. Doctorowa i Ptasiek Johna Whartona. Jak w typowej powieści amerykańskiej, główny bohater utworu Irvinga udaje się do Europy, by tam szukać swoich korzeni i tam, poprzez kolejne doświadczenia, udoskonalić się i uwrażliwić. To charakterystyczna cecha literatury tego ogromnego kraju i Irving idzie tutaj śladem takich wielkich sław pisarskich, jak choćby William Faulkner, Ernest Hemingway czy Erskine Caldwell. Wielka tajemnica Europy, posmak dawnych wieków i „egzotycznej” współczesności, to dla Garpa, dla Irvinga, dla współczesnego pisarza amerykańskiego prawdziwe El Dorado, z którego należy czerpać, aby osiągnąć określony status pisarski. Bo w gruncie rzeczy Świat według Garpa to opowieść o tym, w jaki sposób zostaje się pisarzem w Ameryce i jaka jest jego kondycja w kraju, gdzie nie tyle liczą się wartości artystyczne danego utworu, co jego siła przebicia, obliczona na komercjalny sukces.

Irving wyraźnie kpi z ambiwalentnej sytuacji, w jakiej stawiają pisarza wydawcy i czytelnicy. Pisze zatem powieść z góry obliczoną na ogromny sukces i, co jest dziwne w Ameryce, ten sukces odnosi. Dziwne to tym bardziej, że utwór Irvinga – jeśli chodzi o fabułę i sposób prowadzenia narracji – jest bardzo tradycyjny. Autor sam przyznaje się do swoich gustów i piętna, jakie wycisnęły one na jego twórczości: „Jestem jakby pisarzem dziewiętnastowiecznym, wyposażonym ponadto w całość współczesnej wiedzy seksuologicznej. Z punktu widzenia formy jestem natomiast wielkim tradycjonalistą. Lubię fabułę, a moje postacie noszą na sobie piętno Dickensa, Conrada, Thomasa Hardy’ego. Ale jestem też realistą, biorę  na warsztat cały współczesny świat z jego absurdami oraz innowacjami w dziedzinie seksu”. Wszystko to znajdziemy w tej powieści, wiele razy uwidacznia się też w tutaj zbieżność życiorysów Garpa i Irvinga. Podobnie fascynują się zapasami, podobnie też na początku swojej drogi twórczej nie odnoszą sukcesów, są zapalonymi domatorami, uwielbiają Austrię i często do niej wracają. Głównym jednak punktem wspólnym dla nich jest rodzina – tak charakterystyczny dla dwudziestowiecznej powieści amerykańskiej temat crazy family występuje w utworze Irvinga jakby w natężeniu. Tak dla pisarza, jak i dla Garpa rodzina to najwyższa świętość, co zamanifestował we wspomnianej wyżej powieści pt. The Hotel New Hampshire: „Dla siebie nawzajem byliśmy tak normalni i sympatyczni jak zapach świeżego chleba, byliśmy po prostu rodziną. W rodzinach nawet wariactwo nabiera pewnego sensu. Jestem pisarzem nowej rodziny.” I podobnie jak Irving stoi na straży swojej „normalnej” rodziny, tak Garp jest strażnikiem „nieco zwariowanej rodziny”, która – co dziwne i pokrzepiające – rozrasta sie także poza jej cywilne ramy i wchłania różnorakich odmieńców oraz życiowych wykolejeńców, takich jak Ellen James, Roberta Muldoon, panie z fundacji Fields, zapaśnicy trenowani przez Garpa, ojciec Helen – żony Garpa i wielu, wielu jeszcze innych. W tym miejscu wypada zwrócić uwagę na inną charakterystyczną cechę utworu Irvinga. W Ameryce bardzo się ceni, kiedy pisarz potrafi improwizować, wyczarowywać całe rzesze przedziwnych postaci. Mistrzem w tej trudnej sztuce jest chyba Isaac Bashevis Singer. U Irvinga jest podobnie, bo na kartach jego powieści natknąć się możemy na prawie wszystkie możliwe dewiacje seksualne, spotykamy też wielu skrzywdzonych przez życie i świat dziwaków, dosłownie i w przenośni okaleczonych, przegranych. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest sam Garp, urodzony przez matkę po groteskowym „samozapłodnieniu” w szpitalu wojskowym, „przy użyciu” nieprzytomnej ofiary wojny koreańskiej – Garpa-ojca. Inną groteskową figurą z powieści Irvinga jest były napastnik drużyny Filadelfijskich Orłów Robert Muldoon, który po zmianie płci przeistacza się w Robertę, bojowniczkę praw kobiet. Inne wspaniale nakreślone postaci, to chociażby cała najbliższa rodzina Garpa, na czele z dziwaczną żoną. Także matka Garpa ma wszystkie te cechy, które pozwalają określić ją mianem dziwaczki. Bojowniczka praw żeńskiej połowy społeczeństwa, amerykańskiego, autorka brukowej, super poczytnej powieści pt. Seksualnie podejrzana, a przy tym opiekunka wszystkich pukających do drzwi jej domu pokrzywdzonych córek Wuja Sama. W swoim opisywaniu dewiacji, fanatyzmu i agresji nie stroni Irving od scen niezwykle drastycznych i wulgarnych. Przykładem tego może być choćby scena gwałtu i morderstwa w szoferce samochodowej, gdzie aż lepi się od spermy i krwi. Seks to wielka, świadoma i podświadoma obsesja Irvinga. Pisarz ukazuje w ironiczny, pełen dystansu sposób jak to społeczeństwo amerykańskie, owładnięte jest manią życia erotycznego, prowadzonego na równi z „życiem codziennym”, jak mieszają i zmieniają się partnerzy płciowi, jak zaspokojenie seksualne staje się monetą wymienialną na prawie wszystkie możliwe wartości. Seks z kart powieści Irvinga to niemalże, przypominający rzymskie orgie, rytuał obezwładniający całe rzesze wyznawców tej przedziwnej, nowej religii końcowych dziesięcioleci dwudziestego wieku.

Gorzkie słowa padają też z ust Irvinga pod adresem konsumentów literatury. Ustami Garpa wypowiada on smutne, ale uniwersalne – jak świadczy o tym na polskim gruncie doświadczenie Bursy, Wojaczka i Stachury – prawdy: „Popełnię samobójstwo (…).Obecnie jest to jedyna droga do tego, żeby uznano rangę pisarza. Ponieważ przez swoją sztukę nie zawsze potrafi przekonać o tym, jak poważne jest jego pisarstwo, musi czasem odkryć głębie swoich cierpień osobistych za pomocą innych środków. Zabić sie to tyle, co dowieść , że mimo wszystko myślało sie poważnie. Garp (…) z lubością cytował przykłady średnich pisarzy, których teraz wielbiono i namiętnie czytano jedynie  z tego powodu, że popełnili  samobójstwo.” Jak widać, pisanie to dla Garpa jedyny sposób na życie, w nim widzi możliwość osiągnięcia szczęścia i wyzwolenia się z pułapek drapieżnej rzeczywistości lat siedemdziesiątych. Życie Garpa jest niezwykle intensywne, widzi on i przeżywa o wiele więcej niż inny, przeciętny obywatel. Wyzwala ogromne energie, wypowiada wojnę martwocie, pragnie swój czas przeżyć w biegu – na najwyższych obrotach. W chwili, kiedy świat gwałtownie przyspiesza, nie wolno stać w miejscu. Trzeba go gonić (to ironiczna transkrypcja amerykańskiej histerii na punkcie joggingu). Garp ma coś do powiedzenia i nie potrafi  owijać w bawełnę. Wali prosto z mostu, bez ogródek. Ukazuje w swojej powieści pt. Świat według Bensenhavera rzeczywistość taką jaką jest. Dla Garpa zaczynanie każdego nowego, wielkiego utworu prozatorskiego „to tak, jak wskrzeszanie zmarłego (…). Nie, nie to raczej tak, jakby sie próbowało utrzymać przy życiu każdego, na zawsze. Nawet tych, którzy muszą w końcu umrzeć. Ci są najważniejsi.” Garp przeciwstawia sie zaborczości świata swoją żywotnością, wydziera nocom i dniom to, co na zawsze pozostać powinno w nawiasie niedopowiedzenia, w sekrecie, gdzieś na pograniczach myśli. Dochodzi przy tym ów bohater do prawd najbardziej fundamentalnych, jak choćby ta, że „życie nie jest skonstruowane jak poczciwa staroświecka powieść. Przeciwnie, koniec następuje, kiedy ci, co mają się skończyć, skończyli się”. Garp podejmuje ryzyko dążenia, co potem nazwie dążeniem do doskonałości i nie będzie to pusty frazes. Jest przecież postacią heroiczną w swym groteskowym tragizmie i nihilizmie. Ukaże się to najwyraziściej, kiedy zostanie w końcu zamordowany przez nie rozumiejącą jego drogi życiowej kobietę. Garp jest więc także ofiarą nawarstwiających się nieporozumień i jego tragizm polega także na tym, że jedynym nigdy nie zdradzającym go przyjacielem jest mężczyzna, który zmienił płeć. Jest zatem Garp najpełniejszym odbiciem człowieka końca XX wieku, jego konfliktu płci i myśli. Autor Świata według Bensenhavera jest wolnomyślicielem, ale mimo to zawsze szuka jakichś reguł, w które jego swobodne rozważania dałyby się zamknąć. Każdy nowy dzień w świecie według Garpa, to nowe zagrożenie i choć zdarzają się momenty przeżywania niewyobrażalnego szczęścia, to jednak zawsze gdzieś czuwa zjadliwy wirus. To Irvingowskie określenie odnosi się niewątpliwie do „wirusa śmierci” i do ciągłego niebezpieczeństwa infekcji. Jak mówi autor, przedostatnim rozdziale swojej powieści: „W świecie według Garpa wieczór mógł być radosny, ale już następny poranek morderczy.” S.T. Garp przegrywa, ale jego śmierć niesie pewne pokrzepienie, bo uświadamia współczesnemu człowiekowi w jakiej rzeczywistości żyje, uczula go, każe mu baczniej nadsłuchiwać, analizować siebie i przyglądać sie sobie.

Powieść Irvinga  jest znakomita także pod względem warsztatowym. Każdy jej kolejny rozdział jest zamkniętą  całością i mógłby istnieć samoistnie, jako długie opowiadanie. W sferze narracji autor The Hotel New Hampshire nawiązuje do wspaniałych wzorów Cheevera, Jamesa czy Hemingwaya. Prowadzi swoich bohaterów wprawną ręką, wykorzystując – zdawałoby się archaiczną już dzisiaj narracją trzecioosobową – potrafi kreować światy, o których nie śniło się niejednemu autorowi powieści eksperymentalnych. Poprzez niezwykłe skupienie uwagi na szczególe, na pozornie nic nie znaczącej drobnostce, osiąga Irving efekt niezwykłego realizmu opisywanych zdarzeń i postaci. Nie na darmo w jego panteonie sąsiadują obok siebie Conrad i Dickens. Od tego pierwszego wziął Irving niezwykłe skomplikowanie psychologiczne swoich bohaterów, a od drugiego – uczył się barwnej, wielowątkowej narracji. Powieść Johna Irvinga, to niewątpliwie jedna z najlepszych książek amerykańskich jakie pojawiły sie na naszym rynku w ostatnich trzydziestu latach.  Zapewne stanie się ona dziełem symbolicznym i symptomatycznym dla lat siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych i dla końca XX wieku. W tym kontekście nie dziwi jej wielki sukces na kontynencie północnoamerykańskim i na całym świecie. Prawdziwa książka o prawdziwym człowieku i prawdziwym życiu. Pełna wigoru i humoru, zaczepna a zarazem „uśmiechająca się przymilnie” do czytelnika. Wielbiąca człowieka, ale także wskazująca, że „w świecie według Garpa wszyscy jesteśmy przypadkami beznadziejnymi …”

___________
John Irving, Świat według Garpa, tł. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Czytelnik, Warszawa 1984.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: