ZBIGNIEW JERZYNA 1938–2010

Jakże smutna wiadomość dotarła dzisiaj do mnie z Warszawy. O dziewiątej rano zmarł w szpitalu Zbigniew Jerzyna, znakomity poeta i eseista, a także autor znaczących sztuk teatralnych. Znaliśmy się od początku lat osiemdziesiątych, czyli okrągłe trzydzieści lat. Stale mam go przed oczyma, w wielu życiowych sytuacjach, podczas wyjazdów, spotkań autorskich, licznych sympozjów i festiwali poezji. Lubiłem go, bo wyczuwałem w nim dobro, które nigdy się w nim nie zdewaluowało. Nie przypominam sobie by Zbyszek o kimkolwiek powiedział coś złego, raczej podejmował temat konkretnej twórczości i jej wagi dla literatury. Wielbiciel Norwida i autor bardzo dobrych wierszy, nad którymi będę się musiał jeszcze niejeden raz pochylić, autor rozumiejący potężną siłę słowa. Często, w swoich utworach, operował milczeniem i teraz ono brzmi najwymowniej nad całym jego życiem. Był poetą z krwi i kości, ale też i z anielskiego puchu i swobodnego lotu nasion dmuchawca. Przysiadał z boku na różnych imprezach i nieśmiało zaczynał rozmowę, jakby nie chciał nikomu się narzucać, jakby przenosząc na ludzi własne zapatrzenie w głębie i dale. Szczególnie zapamiętałem naszą wspólną podróż do Wilna w 2003 roku, gdy wiele wędrowaliśmy po tym mieście. Byliśmy razem w podziemiach katedry wileńskiej, przy trumnie Barbary Radziwiłłówny i w nawie, w której jest srebrna trumna św. Kazimierza. Podczas powrotu z krypty mówił mi, że ma pomysł na film, w którym narratorem byłby Zygmunt August, idący w pochodzie pogrzebowym ukochanej z Krakowa do Wilna. Zapalił się do tego przedsięwzięcia, ale już go nie zrealizuje, nie zdoła wsączyć w scenariusz potężnego dramatyzmu i piękna swojego wnętrza. Widziałem wtedy na Litwie jak był dumny z syna, który też podjął literackie wyzwanie i z jaką pełnią czułego ojcostwa przedstawiał go wszystkim. Odszedł wspaniały człowiek, jeden z najlepszych w moim związku pisarskim, wnoszący do niego swoją osobowość i nieprzeciętny talent. Będzie go bardzo brakowało…

2003 - Na skarpie nad Kolonią Wileńską. Zbigniew Jerzyna w środku obok mnie i Aleksandra Śnieżki

 

Reklamy

1 komentarz

  1. Piotr Bagiński said,

    2011/07/02 @ 14:15

    Z Twojego bloga, ze sporym opóznieniem, dowiedziałem się o śmierci Zbyszka. Tak jak kiedyś w nieco podobnych okolicznościach w poznańskim Empiku o śmierci Bruno….i ostatnie rozmowy się przypominają niespecjalnie mądre…i głupio tak, że bez pożegnania. Janusza Żernickiego też nie pożegnałem. A wszedłem i kliknąłem „śmierć”, żeby sprawdzić, czy zauważyłeś śmierć Kazia Furmana…Pozdrawiam smutno.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: