FORMUŁA JEDEN – KONIEC SEZONU

Robert Kubica

Ostatni wyścig w Abu Zabi zamknął kolejny sezon zawodów bolidów formuły jeden i dał tytuł Mistrza Świata dwudziestotrzyletniemu Niemcowi Sebastianowi Vettelowi. To starcie obfitowało w niespodzianki i największą z nich była postawa Rosjanina Vitalija Pietrova, który przez czterdzieści okrążeń udanie blokował Fernando Alonso i praktycznie pozbawił go szans na mistrzowski tytuł. Robert Kubica, choć dysponuje marnym samochodem, jechał jak w transie, udanie wyprzedzał rywali i nie pozwalał mijać swojego auta przeciwnikom. Choć startował z jedenastego miejsca, na mecie był piąty, co zważywszy na możliwości Renaulta, było ekwilibrystyką na granicy bezpieczeństwa. Cały miniony sezon był bardzo ciekawy i dostarczył mi wielu wspaniałych wrażeń. W każdą sobotę, gdy były kwalifikacje i w niedzielę, gdy odbywały się wyścigi, zasiadałem przed ekranem telewizora i ekscytowałem się zawodami. Sporo było ciekawych zdarzeń, wyprzedzeń (szczególnie akcje Kubicy w Singapurze dostarczyły wielu niezapomnianych emocji), eleganckiej jazdy i zwycięstw, ale też i wypadków (Weber koziołkował w bolidzie w powietrzu), nagłych awarii i starć kierowców po kraksach. Szkoda, że talent Kubicy nie może w pełni zabłysnąć i chłopak ten trafia stale do zespołów drugiej kategorii, nie dysponujących właściwymi środkami i możliwościami, by stworzyć bolid marzeń. Gdyby był kierowcą Red Bull Racing lub Ferrari, dawno stałby na najwyższym stopniu Mistrzostw Świata. Na razie jednak winduje w górę słabsze ekipy, na czym też cierpi jego kariera, a lata mijają nieuchronnie i odbierają to, co mu się należy. Dużą rolę odgrywa tutaj negatywne nastawienie do Polaków, którzy na świecie traktowani są jak pomniejszy naród, z wielkim zarozumialstwem i wygórowanym poczuciem wartości. Oburzyły mnie docinki Nikiego Laudy, niegdyś wspaniałego kierowcy i mistrza, który Kubicę nazwał Polaczkiem, ale z drugiej strony, jest to wynik tego jak przedstawiciele naszego narodu zachowują się za granicą i ile generują negatywnych odczuć. Nasz kierowca dysponuje tylko talentem i nie stoją za nim wielkie pieniądze, nie ma poparcia Putina, jak Pietrov, nie może liczyć na to, że nasz rząd zaangażuje się w jego wsparcie i współpracę z jakimś ważnym zespołem. Paradoksalnie jest to też jego wielka zaleta, bo układy idą na plan dalszy, a liczą się realne osiągnięcia. Wiele zależy od kierowcy, ale najwięcej od konstruktorów i pracy całego zespołu, który musi stworzyć takie auto, które będzie miało wspaniały docisk aerodynamiczny, odpowiednie osiągi przy pokonywaniu zakrętów i wielką szybkość na prostych. Miejmy nadzieję, że następny sezon będzie już czasem niepodzielnego królowania polskiego mistrza i przyniesie mu od dawna zasłużone zwycięstwa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: