ŚWIAT STAROŻYTNY (XIII)

Woda

Kultura starożytnej Grecji powstała w licznych aliansach z kulturami starożytnego Bliskiego Wschodu i starożytnego Egiptu. Myśliciele greccy często odbywali wyprawy ku tamtym krainom i to nie przypadek, że filozofii greckiej patronują dwaj wielcy podróżnicy – Platon i Arystoteles. Początków wyodrębnienia naturalnych żywiołów upatrywać możemy wraz z zamianą punktu widzenia u Talesa, z mitologicznego na filozoficzny. To ten właśnie filozof jako pierwszy przestał traktować materię jako bóstwo, a wprowadził w ich miejsce pojęcie żywiołu: „teoria Talesa brzmiała: W s z y s t k o  j e s t  z  w od y, z wody powstało i z wody się składa. Można by przypuszczać, iż nie był to pogląd nowy, że już przed Talesem wypowiadano podobny.” Ale „Tales mówił   o  wodzie,  a jego poprzednicy o  bóstwach wody; on określał realny przedmiot, a oni mówili o fantastycznych postaciach. Mówiąc o Okeanosie i Tetydzie, uprawiali nie naukę, lecz mitologię. Aby mogła utworzyć się nauka, musiał dokonać się przewrót w sposobie myślenia: nieodzowne było zerwanie nie tylko z praktycznym, ale i mitologicznym sposobem myślenia. Tego zwrotu dokonali również myśliciele jońscy, z których pierwszy był, jak się zdaje, Tales.”[1] Jego uczeń – Anaksymander – stworzył pojęcie bezkresu. Z bezkresu wywodzi się wszystko i każda materia ma swoje miejsce w bezkresie, istnieje od dawien dawna; „Anaksymander nie tylko sformułował ogólne prawo przekształcenia się pierwotnej materii, ale także opisał szczegółowo, w jakim porządku odbywały się przekształcenia. Posługując się przyjętą przez siebie ogólną zasadą, usiłował wytłumaczyć, dlaczego przyroda ma taką a nie inną postać, dlaczego np. ziemia jest pośrodku, a niebiosa dookoła. Opis Anaksymandra jest pierwszą niemitologiczną kosmogonią, jaką posiadamy: nie odwołuje się do bogów, lecz kolejne etapy świata wywodzi z przyjętej zasady. Wydzieliły się na początku przeciwieństwa, zimno i ciepło, a przez zimno i ciepło wytworzyły się różne stany skupienia, poczynając od ziemi, która jest najgęstsza, poprzez wodę i powietrze aż po lotny ogień. Ziemia, jako najcięższa, znalazła się pośrodku, a tamte otoczyły ją koncentrycznymi, coraz to lżejszymi i gorętszymi sferami. Sfera wody częściowo wyparowała i przeto w niektórych tylko miejscach znajduje się między ziemią a powietrzem. Zewnętrzna ognista sfera, otaczająca świat »jak kora otacza drzewo«, rozerwała się, a części jej, odrzucone siłą odśrodkową, potworzyły ciała niebieskie.”[2] Trzeci w szeregu filozofów z Miletu Anaksymenes, przyjmując pojęcie bezkresu Anaksymandra wypełnił go powietrzem – „Bo ono jedno wśród wszystkich materii – twierdził – zdawało się być ilościowo nieskończone. Wydawało się, że wypełnia bezkres. Po drugie, musiało wpłynąć na ów wybór greckie przekonanie, że dusza (objawiająca się jako tchnienie) nie jest z natury swej różna od powietrza; jeśli więc dusza utrzymuje ciała przy życiu, to znaczy, że utrzymuje je przy życiu powietrze. (…) Trzecim wreszcie i zapewne głównym argumentem za tezą Anaksymenesa musiała być łatwa zmienność powietrza, pozwalająca względnie najłatwiej wyobrazić sobie, że powstały z niego wszystkie przedmioty.”[3] Także Heraklit z Efezu upatrywał w jednym z żywiołów fundamentu rzeczywistości. Według niego: „Ogień staje się morzem, powietrzem, ziemią i znów z powrotem ogniem.”[4] Ten ogień nie był dla Heraklita elementem przyrody, był raczej fazą przemiany. I choć obrazem rzeczywistości jest stale płynąca rzeka, to jego podstawą jest zmieniający się ogień. Z kolei uczeń Anaksymandra – Ksenofanes ze wschodnich kolonii jońskich – upatrywał w ziemi podłoża wszelkich żywiołów; to właśnie ziemia rodzi i przeradza się w inne stany.[5] Jednak przejrzystą teorię czterech żywiołów zawdzięczamy Empedoklesowi z Agrygentu. Twierdził on, że „niezmienne składniki mogą się łączyć i rozłączać; same przez to nie ulegają zmianie, ale zmieniają się ich układy i rzeczy z nich złożone powstają i giną. Składniki, zbiegając się jedne z drugimi, stają się różnokształtnymi rzeczami. »Nie ma powstania czegokolwiek, co jest śmiertelne, ani nie jest końcem niszcząca śmierć. Jest tylko mieszanie się i wymiana tego, co pomieszane«”. Aby przeprowadzić ten pogląd, trzeba było zerwać z monistycznym tłumaczeniem świata poprzez jedną tylko zasadniczą materię, jak to czynili pierwsi filozofowie i przejść do  pluralizmu. Empedokles przyjął cztery jakościowo różne składniki  świata, czyli cztery rodzaje materii. W doborze ich miał drogę wskazaną przez poprzedników. Wprawdzie z dotychczasowych fizyków każdy uznawał tylko po jednym rodzaju materii, ale każdy uznawał inny rodzaj. Tales – wodę, Anaksymenes – powietrze, Heraklit – ogień, Ksenofanes i inni – ziemię. Empedokles poszedł drogą najmniejszego oporu; połączył te różne opinie i przyjął cztery składniki: wodę, powietrze, ogień i ziemię. Były to cztery najbardziej rozpowszechnione w przyrodzie rodzaje ciał, różniące się między sobą stanem skupienia. Każdy odrębny rodzaj materii (stan ognisty wydawał się wówczas stanem czwartym obok stałego, płynnego i gazowego). Owe cztery pierwotne rodzaje nazwał »korzeniami wszechrzeczy«; potem utarła się nazwa »żywiołów« (stoicheia) i »pierwiastków«.”[6] Empedokles twierdził, że żywioły poruszane są przez dwie podstawowe siły – miłość i niezgodę. Dlatego też „ustrój świata zależny jest od tego, która z sił w danej chwili ma przewagę. I dzieje świata z tego punktu widzenia rozdzielają się na cztery okresy: 1) Stan pierwotny, gdy nie działa jeszcze żadna siła, żywioły, wprowadzone w ruch i nie zmniejszane, znajdują się każdy na swym miejscu i w najdoskonalszym ładzie; 2) okres działania »niezgody«, którego wynikiem jest: 3) stan całkowitego rozmieszania żywiołów i  chaosu; po nim zaś następuje: 4) okres działania miłości, która łącząc podobne z podobnym, komasuje żywioły  i doprowadzi z powrotem do pierwszego harmonijnego stanu. A potem znów dzieje świata będą rozwijać się dalej w tym samym porządku. Okres pierwszy i trzeci, w których działanie sił jest zawieszone, są okresami eleackiej nieruchomości, a drugi i czwarty Heraklitejskiej zmienności.”[7]

Ogień

Kolejni filozofowie, jacy przychodzili po Empedoklesie, zajmowali stanowiska zbliżone do tych myślicieli, którzy uznawali zasadę dominacji jednego tylko żywiołu, bądź stawali po stronie filozofa z Agrygentu. I tak – Platon szczególną rolę, podobnie jak Heraklit, przypisywał ogniowi. Według niego – tak zwany ogień wewnętrzny spokrewniony jest z ogniem zewnętrznym i wpływa na losy świata oraz jednostki. W dialogu Timajos pisał: „Otóż promienie ognia wewnętrznego splecione z powietrzem wchodzą za nim i wychodzą – i tak dzieje się, dopóki trwa organizm żyjącego i nieśmiertelnego. Ten, który nadał nazwy rzeczom, nazwał ten zespół zjawisk wdychaniem i wydychaniem. Cały ten proces czynności wykonywanych i wpływów odbieranych sprawia, że ciało nasze nawadniane i chłodzone odżywia się i żyje. W rzeczy samej, gdy odbywa się kolejno wdychanie i wydychanie, ogień, który te czynności implikuje, idzie za nimi. Ten ogień, który dąży ciągle od żołądka do góry, porywa w drodze ze sobą napoje i potrawy: rozpuszcza je, dzieli na cząsteczki i zabiera je ze sobą tunelami, którymi przechodzi. Czerpie je jak gdyby z jakiegoś źródła, by je wlać do żył, i sprawia, że ciecz płynie w żyłach przez ciało jakby wodociągiem. (…) Każde zwierzę najgorętszą część swojego wnętrza posiada w pobliżu krwi i żył, jak gdyby miało tam źródło swojego ognia. (…) Otóż element ciepły, jak należy przyjąć, na zewnątrz kieruje się naturalnie ku elementowi pokrewnemu, tam, gdzie on przebywa.”[8] Według Platona ogień porusza wszystko i wpływa na kształt świata postrzeganego – „według dialogu Timajos – współdziałanie żywiołu ognia z żywiołem powietrza, wody i ziemi składa się na całość procesów życiowych człowieka. Zrozumieć to jednak można przez odniesienie do całości procesów kosmologicznych, w których jednostka ludzka ma pewien istotny udział. Dzięki żywiołom utworzone zostało ciało świata, posiadające postać kulistą i poruszające się ruchem okrężnym – co jest objawem doskonałości. Cały świat, który wchłonął w siebie żyjące jestestwa różnego typu i jest nimi wypełniony – stał się tym samym jestestwem żywym, widzialnym. Jest jednak jedynie obrazem (odbitką) tego, co niewidzialne, które jest rzeczywiście Rzeczywiste.”[9]

 

Ziemia

Odmienne stanowisko zajął Arystoteles – dla którego żywioły są „materią substancji”, czyli mają charakter statyczny. Stagiryta sprowadził żywioły na płaszczyznę zwykłych rzeczy, niczym się nie wyróżniających spośród wielości przedmiotów. Przyjął też „następujące elementy: eter, powietrze, ogień, wodę i ziemię. Eter jako pierwszy – jest niezrodzony i niezniszczalny; pozostałe zaś dają się sklasyfikować według innych przysługujących im własności. Występowanie elementów wyprowadza Arystoteles z pojęcia natury (ton stoicheion physis), aby poprzez to wyjaśnić ruch istniejący we wszechświecie. Bowiem »natura jest zasadą (arché kiné seós) i wewnętrzną przyczyną ruchu oraz spoczynku w rzeczach, w których istnieje z istoty, a nie akcydentalnie. Wszystkie zaś ciała naturalne obdarzone są zdolnością ruchu, gdyż wszystkie mają naturę (physis). Ruch – w szczególności ruch lokalny (przestrzenny) jest dwojakiego rodzaju: prosty i złożony. Prosty cechuje ciała proste – czyli elementy, natomiast złożony jest właściwy ciałom złożonym z elementów. Istnieją dwa rodzaje ruchu prostego: prostolinijny i kołowy. Stąd ruchy wszystkich elementów albo rozpoczynają się od środka wszechświata (za który Arystoteles uznał środek Ziemi), albo do niego dążą, albo też około niego krążą. Ów trzeci rodzaj ruchu uważany za najdoskonalszy (skoro nie ma ani punktu początkowego, ani końcowego) – cechuje jedynie gwiazdy stałe i planety. (…) możliwe jest przeobrażenie się jednego elementu w drugi, tak iż z ognia może powstać powietrze lub ziemia, z powietrza zaś – ogień lub woda, z wody – powietrze lub ziemia, z ziemi – woda lub ogień itd. Elementy zatem, rozumiane jako materiał bytów złożonych, mogą zmieniać się jeden w drugi, tracąc swe specyficzne własności. Tkwi w tym jednak pewna sprzeczność, gdyż jeśli istnieje możliwość wzajemnej transformacji elementów, to połączenie własności przeciwnych nie powinno być dla Arystotelesa niemożliwe. Ale on jest zdania, że następuje to przez wymianę jakości, i że »to jedynie będzie elementem, co nie da się podzielić na ciała specyficznie różne«.”[10] W pewnym sensie negatywny pogląd Arystotelesa o elementarnych żywiołach i krytyka tychże zaważyły na dalszych badaniach w tym zakresie. Dopiero filozofia nowożytna przywróciła wartość pojęciom, których ojcami byli przede wszystkim jońscy filozofowie przyrody.

 

Powietrze

————–
[1] W. Tatarkiewicz: Historia filozofii, Warszawa 1978, t. 1, s. 24.
[2] Tamże, s. 28.
[3] Tamże, s. 29.
[4] Tamże, s. 30.
[5] Tamże, s. 33.
[6] Tamże, s. 41.
[7] Tamże, s. 42.
[8] Tamże: Timajos, tłum. P. Siwek, Warszawa 1986, 78e–79e.
[9] R. Teuchmann, R. Teuchmann: O żywiołach w starożytnej filozofii chińskiej, indyjskiej i greckiej, „Studia Filozoficzne” nr 3 (280) 1989, s. 41.
[10] Tamże, s. 41–42.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: