DZIEWANNA

Dziewanny (Verbascum densiflorum) to jedne z najbardziej charakterystycznych ziół naszych pól i łąk, nieużytków, obrzeży rowów  i poboczy dróg. Lubią wszakże miejsca dobrze nasłonecznione, odsłonięte, pozwalające na niczym niezagrożoną wegetację. Roślina ta należy do rodziny trędownikowatych, a jej ponad trzysta sześćdziesiąt gatunków rozprzestrzeniło się szeroko w Eurazji, w północnej Afryce oraz w obu Amerykach. Łatwo ja rozpoznać i wyodrębnić spośród innych ziół i chwastów, bo rośnie nawet do trzech metrów wysokości, obsypana charakterystycznym żółtym kwieciem. W pierwszym roku rozrostu formuje się gęsta, przyziemna rozeta liściowa, a dopiero w następnym sezonie wyrasta wyniosły pęd. Gdy przyjrzymy się roślinie bliżej, zauważymy, że jej liście są gęsto owłosione, a w niewielkich torebkach gromadzą się owoce, które potem, po pęknięciu osłon, wiatr roznosi na wielkie odległości. Od dawien dawna dziewanna wykorzystywana była w medycynie ludowej, gdzie przybierała też inne nazwy: gorzyknot, knotnica leśna lub polna, dziwizna, szabla lub kędzierzawica leśna. Surowcem leczniczym są bardzo nietrwałe kwiaty, które trzeba suszyć w ciemności i przechowywać w szczelnie zamkniętych pojemnikach. Zawierają one saponiny, związki flawonoidowe, śluzowe, żółte barwniki, olejek lotny, węglowodany, związki tłuszczowe i kwas jabłkowy. Podawane z miodem rozpuszczają śluz w oskrzelach i działają wykrztuśnie, przeciwskurczowo i osłaniająco. Stosowane zewnętrznie, ułatwiają gojenie się ran i niwelują skutki stanów ropnych na skórze. Kojarzy się dziewannę z ubogą wsią, ziemią leżącą odłogiem i panną bez posagu, ale przecież bywa ozdobą krajobrazu wielu krajów. Podczas moich wypraw i penetracji natury, często napotykam wielkie skupiska dziewann, szczególnie tych najpospolitszych (Verbascum nigrum L.). Jako rośliny wydzielające przyjemny, słodki zapach, przyciągają one wiele owadów, które czasem udaje mi się ciekawie sfotografować. Ostatnio prawdziwie wzruszyli mnie moi przyjaciele, mieszkający niedaleko wielkich jezior amerykańskich, którzy przysłali mi zdjęcie tamtejszej dziewanny, rosnącej przy drodze, prowadzącej do ich domu. Bliskość trasy przejazdowej spowodowała, że umieścili specjalne światełko odblaskowe, odbijające światło samochodów w nocy i chroniące tę kruchą strukturę przed zniszczeniem. Dobrze, że są gdzieś tacy ludzie, których obchodzi los rosnącej na poboczu dziewanny. Może jeszcze, w naszym zimnym, bezdusznym świecie, nie wszystko zostało zaprzepaszczone…

Dziewanna chroniona przez światełko odblaskowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: