STO WIERSZY POLSKICH (I)

Adam Mickiewicz – „Świteź”. Wody Mickiewicza są nacechowane symbolicznie, uświęcone przez wyobraźnię i usakralnione siłą żywiołu. Ich wymiar i znaczenie odsłania się przed czytelnikiem w coraz głębszych głębiach, w coraz dalszych perspektywach. To tak jakby podążać łodzią w dal bezkresną i nie widzieć brzegu, to tak jakby płynąć pod wodą w dół a nie widzieć dna, to tak jakby pić chłodny płyn i stale czuć pragnienie. Mickiewicz miał niezwykły dar rzucania na papier słów pierwszych i ostatecznych; zdań prostych, ale monumentalizujących – strof brzmiących donośnie jak dzwon. Posiadł umiejętność takiego doboru słownictwa, takiej żonglerki wyrazowej, że wiersze zastygały w kształt jedynie możliwy, skończony, odsyłający wyobraźnię do znaczeń pierwiastkowych, do sensów głębinnych. Umiał też tworzyć w wierszu określoną dramaturgię i taką dobierał scenografię, że uzyskiwał niespotykane wrażenie realności opisywanych krain i zjawisk. Choć z drugiej strony jest w wierszu Mickiewiczowskim jakieś bolesne pęknięcie, jakaś imaginacyjna pustka. Czytelnik musi ją wypełnić własnym sensem i poeta tak tę pustkę pośród obrazów rozmieszcza, że czytelnik współkonstruuje przestrzeń, wnika głęboko wyobraźnią w te światy. Zatrzymajmy się na chwilę na skraju takiej rzeczywistości, stańmy na brzegach dwóch, tyleż realnych, co symbolicznych jezior poety.

Świteź jest dla poety zjawiskiem natury, którego nie wolno pominąć podczas podróży. Nie sposób przejechać przed nią beznamiętnie i nie sposób nie poddać się jego magii. Łatwo możemy sobie wyobrazić jak piękny był to akwen w czasach Mickiewicza. Ze wszystkich stron otoczony starym borem, z gałęziami modrzewi i świerków zwisającymi nad taflę krystalicznie czystej wody. Jeszcze dzisiaj zachwyca on swoim widokiem i choć przy jego brzegu biegnie droga do Baranowicz, choć przemykają nią zdezelowane białoruskie ciężarówki i autobusy, a nieopodal postawiono betonowe bryły ośrodka wczasowego – niewiele stracił ze swego uroku. Jeszcze brzmi tutaj na brzegu żałosna pieśń pięknej Białorusinki, jeszcze słychać śpiewy i tańce i choć są to dziewczęta i młodzieńcy ze współczesnego zespołu folklorystycznego, to w ich żyłach płynie krew tak samo gorąca jak w żyłach przodków sprzed dwustu lat.

Odbudowany dom Adama Mickiewicza w Nowogródku

Tu na tym brzegu stanął kiedyś po raz pierwszy Mickiewicz, tu potem wracał wielokrotnie i patrzył: Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona,/ W wielkiego kształcie obwodu,/ Gęstą po bokach puszczą oczerniona,/ A gładka jak szyba lodu. Patrzył na ten cud klarownego piękna i na to piękno cudownie klarowne. W cytowanej balladzie delikatnie sakralizował i ukrywał pod powierzchnia słów obraz zwiewnej dziewczyny. Łona to łona natury, ale też i łona żeńskie, kojarzące się z łonem matki, łonem dziewczyny, zagłębieniem w sukni. Każdy też obwód otoczony czymś tak splątanym, ruchomym, czarnym musi skojarzyć się z rozrzucanymi przez wiatr włosami. Nie bez powodu pojawia się też tutaj słowo gładka jako określenie tafli wodnej. Z jednej strony podkreśla ono gładkość akwenu, a z drugiej – gdy sięgniemy do pierwosłowu staropolskiego – jego piękno. Interesujące są tutaj też owe bolesne kontrasty – jasnej wodzie przeciwstawił poeta czarną puszczę, a łonom wodnym szybę lodu. Jezioro nie tyle istnieje, co rozprzestrzenia się pośród krajobrazu – jakby wchodzi weń i istnieje dynamicznie. Jest bytem kolistym, choć jego wielkość może budzić zastrzeżenia. Realna Świteź jest niewielkim zbiornikiem, ledwie widocznym na mapie; ma może trzysta, może pięćset metrów od środka do każdego z brzegów. Poeta świadomie powiększa to jezioro i nadaje mu kształt przeogromny, hiperbolizuje w wyobraźni i tworzy zbiornik ciągnący się w dal bez końca, jakby stale rozrastający się i ogromniejący. Dopiero wtedy zyskuje Świteź walor nieskończoności i jakby lekko rozmywa się w przestrzeni, staje się ułudą, mirażem. Jest on tak doskonały, że nocne obserwacje jeziora przenoszą poetę w jakąś przedziwną, symboliczną rzeczywistość, gdzie wymiary i kierunki tracą sens, a byt zawieszony zostaje jakby w wolnym wszechświecie, poza ziemią, pośród księżyców i gwiazd. Te obserwacje wytrącają poetę z czasu i przestrzeni i jakby traci on równowagę. To co zdawało się niewzruszone nagle staje się czymś potencjalnym, a to co potencjalne i wyobraźniowe przenikać zaczyna do świata realnego. Tutaj niebo zostało zarchitektonizowane, a jego stropy są dynamiczne i jakby pochylają się ku poecie. Tego rodzaju zachwiania percepcji i miraże, rozmycia i falowania obrazu przypominają senną, albo narkotyczną wizję. Świteź jest dla poety jak narkotyk, jak sen, jest czymś co istnieje i halucynacją, jest tajemnicą natury odsłaniającą się przed zranionym umysłem i kojącą go. Tajemnicą zawieszającą ból w przestrzeni.

Świteź

Owo zawieszenie jest tutaj formułą istnienia, jest potwierdzeniem romantycznego wytrącenia, bycia w niebycie i niebytu w bycie. To jest ontologia charakterystyczna dla narratora ballad, mająca swoje konotacje zarówno w ludowym przekazie, jak i w filozofii. W dalszej części ballady mamy do czynienia z rzeczywistością fantastyczną. Poeta opowiada o tajemnych harcach sił nieczystych, o pogłosach jakichś walk, o zamęcie jakby z innego czasu i innej przestrzeni. Staje się zatem Świteź lustrem magicznym mającym właściwości przybliżania, odsłaniania i generowania ukrytych wymiarów. Strach wtedy zbliżać się do akwenu, strach przeglądać się w jego toni. Łatwiej można podejść, gdy wszystko nagle cichnie, choć i wtedy strach nie opuści obserwatora. Wszak będzie on świadkiem objawienia się świętości, nadprzyrodzonej hierofanii natury. Z tej wody wydobywają się jakieś ciche pacierze i być może są to modły zjaw z zatopionego miasta, ale też może to być metaforyczne określenie szumu jeziora, plusku wody uderzającej o brzegi, szelestu sitowia i liści zwieszających się nad taflę. Usakralnienie tej przestrzeni podkreślają jeszcze czyste kobiety żałośnie modlące się na brzegu – świtezianki, albo Litwinki kąpiące się poranna porą. Ta tajemniczość jeziora rodzi w wyobraźni obserwatorów niesamowite skojarzenia. Chłopi i chłopki opowiadają sobie o ponadzmysłowych zdarzeniach, w których uczestniczyli na brzegu, albo w łodzi. Tak powstaje legenda o tym jak pan na Płużynach kazał sporządzić wielki niewód i wraz z chłopami wyłowił nim córkę świteziankę, która opowiedziała  Dzieje tej cudnej topieli A była to smutna historia o napaści Rusi na miasto, w którym pozostały tylko kobiety, dzieci i starcy i o prośbie kierowanej do Boga, by odebrał im życie. Bóg wysłuchał próśb i zamienił niewinnych mieszkańców w zioła, w kwiaty zwane cary, które uśmiercają najeźdźców. Świtezianka opowiedziawszy swoją historię wnika z powrotem w toń jeziora i tylko: Szum słychać w puszczy, poburzona fala./ Z łoskotem na brzegi leci./ Jezioro do dna pękło na kształt rowu. Świteź potrafi nagle rozstąpić się aż do dna, może nagle wybuchać, burzyć się, pienić – jest żywym tworem, nieomal potworem z paszczą, który wykorzystuje swoje magiczne możliwości by wpływać na losy śmiertelników. Woda w Świtezi jest sina, ale też i srebrzysta, jest również przezroczysta, krystalicznie czysta. Świtezianka w balladzie o takim samym tytule namawia młodzieńca: Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem/ Po wodnym pląsać krysztale./ A na noc w łożu srebrnej topieli/ Pod namiotami zwierciadeł,/ Na miękkiej wodnych lilijek bieli,/ Śród boskich usnąć widziadeł. Głębie Świtezi okrywają „namioty zwierciadeł”. Woda, nie po raz pierwszy została skojarzona przez Mickiewicza ze szkłem, ze zwierciadlanym odbiciem. Jakiż to piękny, nadrealny obraz. Poeta wierny idei architektonizacji przestrzeni na jej wszystkich poziomach stwarza wrażenie zabudowy głębi szklanymi taflami zwierciadeł. Można by je zdejmować warstwa po warstwie, aż odkryłoby się łoże w topieli, na którym świtezianka chciałaby usnąć wraz ze swoim kochankiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: