JABULANI I WUWUZELE

Z wielkim zapałem i prawdziwą przyjemnością oglądam kolejne mecze południowoafrykańskiego Mundialu. Skończyła się faza eliminacji i teraz zespoły grają w systemie pucharowym, co powoduje, że spotkania są ciekawsze i mają więcej piłkarskiej dramaturgii. Jak zwykle, interesuję się też otoczką kulturową i charakterystycznymi elementami, rzeczami, emblematami i znakami związanymi z tym globalnym wydarzeniem. Na żadnych, z dotychczas rozegranych mistrzostw, tyle zainteresowania nie wzbudzała sama piłka. Tutaj – za sprawą jabulani – mamy do czynienia z prawdziwą lawiną komentarzy, sądów, oświadczeń itp. Słowo to pochodzi z języka zulu i oznacza świętowanie, a przedmiot ten został zaprojektowany i wykonany przez firmę Adidas. Piłka składa się z ośmiu zszywek, profilowanych trójwymiarowo i pomalowanych w jedenaście barw, które mają symbolizować liczbę piłkarzy w drużynie oraz liczbę języków używanych w RPA. Według zapewnień producenta piłka ta jest idealnie okrągła i najdokładniej wykonana w całej historii futbolu. Niestety wielu piłkarzy i trenerów krytykuje właściwości jabulani, twierdząc, że jest za szybka, nieprzewidywalna, zrobiona na bardzo niskim poziomie. Szczególnie wiele krytycznych uwag formułują szkoleniowcy i zawodnicy przegranych drużyn, co jest zrozumiałe, choć przecież nieco niepoważne. Wszyscy wszakże grają tą samą piłką i wielu udaje się strzelić piękne gole, popisywać się robinsonadami, żonglować i „kiwać” przeciwnika na granicy ludzkich możliwości. Drugim przedmiotem (celowo nie wprowadzam tutaj nadużywanego słowa: gadżetem) jest afrykańska trąbka wuwuzela, w którą dmą w RPA tysiące gardeł. Ich dźwięk jest tak przenikliwy i głośny, że niektóre stacje telewizyjne wprowadziły specjalne filtry, nie dopuszczające go do odbiorników. Wielu kibiców macha tym produktem, manifestuje nim swoją radość lub niezadowolenie i z zapałem produkuje coraz to dziwniejsze dźwięki. A mają one swoja moc, bo sięgają stu trzydziestu decybeli, czyli są tak głośne jak piła tarczowa lub silnik małego motocykla. Wuwuzele stają się przebojem handlowym na całym świecie i zapewne po tym Mundialu staną się nieodzownym elementem na wielu trybunach boisk piłkarskich. Dla mnie wszakże najpiękniejszym i najbardziej egzotycznym emblematem tych mistrzostw świata będzie afrykański ptak, który usiadł na bramce podczas meczu Anglii z Algierią i spokojnie, przez jakiś czas, obserwował widowisko. Musiały oszołomić go wuwuzele, a spłoszyła go dopiero kopnięta z dużą mocą jabulani

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: