BYDGOSKIE KOMPROMITACJE ORSKIEGO

Mieczysław Orski, jako wieloletni redaktor miesięcznika „Odra”, ma ogromne zasługi w dziedzinie promocji artystów, wydawania kulturotwórczego periodyku, inicjowania ciekawych dyskusji itd. Jest przy tym dość jednostronnym krytykiem, specjalizującym się głównie w streszczaniu i katalogowaniu współczesnej prozy. Ta wąska doraźność i perspektywa recenzencka spowodowały zapewne, że żadna z jego kilkunastu książek nie zyskała większego uznania w Polsce, nie stała się zaczynem daleko idących przewartościowań. Były to cenne, z punktu widzenia regionalistyki czy archiwistyki odnotowania jakichś zjawisk, ustalenia jakichś wąskich proporcji, ale zawsze nacechowane prywatnością, brakiem szerszej perspektywy krytycznoliterackiej, nie mówiąc już o złożonej konstrukcji naukowej. To rodziło czasem takie potworki jak łączenie bydgoskiego pisarza homoerotycznego Grzegorza Musiała z Wisławą Szymborską i lansowanie pomniejszych autorów, jako „wielkich” dojrzałych twórców. Trudno mi powiedzieć ile prawdy było w doniesieniach Grzegorza Brauna, że Orski był współpracownikiem SB o kryptonimie „101”, ale wrocławski krytyk powiedział w wywiadzie dla jednej z gazet:  Przyznaję, że na początku lat 60, kiedy wróciłem z Anglii od wuja, kilkakrotnie byłem przesłuchiwany przez SB. Musiałem napisać raport ze swojego pobytu w Anglii. Ubecy mi grozili, straszyli, że KGB skrzywdzi moją rodzinę w Anglii. Miałem wówczas 18 lat, byłem przerażony. Zobowiązałem się, że zgłoszę się na milicję, kiedy zobaczę jakiegoś szpiega na ulicy. Potem byłem wzywany przez SB, ale odmawiałem spotkań. Podobno w moich aktach jest wpis, że nie nadaję się na agenta. Zaczęły się groźby, śledzenie, byłem podsłuchiwany, wypytywano sąsiadów o mnie. Tak było przez kolejnych prawie 30 lat. Wierzę Orskiemu i nie jestem zwolennikiem eliminowania z życia społecznego ludzi, którzy coś tam kiedyś podpisywali, coś obiecywali milicji czy innym służbom. Sam byłem ich ofiarą i wiem, że za każdym razem trzeba brać pod uwagę specyfikę czasów, a wskazane wyżej groźby bywały często realizowane – fakt jest jednak faktem, potwierdzenie potwierdzeniem i choćby to powinno pociągnąć za sobą szereg konsekwencji. Mam tu na myśli przede wszystkim działalność decyzyjną w gronach eksperckich, w Jury konkursów, obdarzaniu nagrodami pieniężnymi itd. Wielu ludziom w nowej Polsce może nie wystarczyć tłumaczenie, że było się młodym i popełniało się błędy, tym bardziej, że dzisiaj trudno to dokładnie zweryfikować i sprawiedliwie ocenić.

Ten, może przydługi wstęp, potrzebny mi był by przejść do bydgoskich epizodów w życiu krytycznoliterackim Mieczysława Orskiego i przyznawania dorocznej nagrody „Strzała Łuczniczki”. Wspomniany wyżej bydgoski prozaik  – Musiał – powiedział w „Expressie Bydgoskim”(29 V 2007), że uczestniczył w „powołaniu do życia tej imprezy”, co jest zdumiewające, bo wskazuje na to, że u samego zarania owego wyróżnienia, w czasach Macieja Obremskiego, jednostronny wpływ na jego powołanie mieli tylko autorzy z SPP. Dziwiło mnie, że przewodniczącym Jury w prowincjonalnej Bydgoszczy został Orski, ale udział Musiała w prokreacji „imprezy” tłumaczy wszystko. Szkoda tylko, że ta nagroda firmowana jest przez Prezydenta Bydgoszczy, który powinien być lokalnym mężem stanu i unosić się ponad podziałami, nie występować jako strona w konfliktach środowiskowych. Ludzie pióra są sztucznie podzieleni, co jest na rękę osobom nie rozumiejącym, że dobra literatura zawsze powstaje ponad podziałami, a struktury formalne powinny mieć charakter związku zawodowego. Tym bardziej jest to ważne w sytuacji, gdy moje miasto ma zamiar ubiegać się o miano Europejskiej Stolicy Kultury – zamiast dzielić, pan Dombrowicz powinien zrobić wszystko by ludzi łączyć, a już szczególnie nie dopuszczać do takich sytuacji jakie zaistniały przy przyznawaniu Strzały Łuczniczki. Nie można wszakże zaakceptować tego, że Orski z SPP przyjeżdża co roku do Bydgoszczy i rozdaje pieniądze (10 000 zł) tylko pisarzom ze swojego związku twórczego. Znam nasze środowisko od końca lat siedemdziesiątych i dostrzegam wiele znaczących osiągnięć, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie „barykadki z piór”, dawałem temu wyraz, publikując szkice o twórcach z SPP i ZLP. Choć startuje w konkursie wielu autorów z ZLP, Orski za każdym razem jednostronnie nagradza espepowców. Dostał już tę nagrodę Derdowski, Pruss, Baziak, Banach, dwukrotnie – o zgrozo – Jarosław Jakubowski. W 2006 roku – wbrew regulaminowi nagrody, przyznano Strzałę Łuczniczki za tomik „Regalia” Krzysztofowi Grzechowiakowi z Gniezna, skądinąd sympatycznemu człowiekowi, ale poecie z trzeciej ligi lirycznej. Pisałem wtedy do Prezydenta Dombrowicza, że nagroda jest nieobiektywna i służy poniżaniu pisarzy bydgoskich, na co otrzymałem ogólnikową odpowiedź. Potem – gdy byłem razem z panem Orskim jurorem konkursu poetyckiego w Lesznie – powiedziałem mu o tym złamaniu regulaminu, na co odpowiedział, że nie poinformowano go, iż Grzechowiak nie jest z Bydgoszczy…

Jaki jest cel tego tekstu polemicznego? Przede wszystkim jako Prezes lokalnego Oddziału ZLP upominam się o sprawiedliwość w związku z publikacjami naszych członków. Po raz któryś z rzędu pan Orski i spółka skrzywdzili wspaniałego poetę – Andrzeja Baszkowskiego, a wcześniej robili tak w stosunku do innych naszych twórców. Nie widząc możliwości nagrodzenia prawdziwej, pięknej poezji tego zasłużonego dla miasta i regionu autora, przyznano po raz drugi wyróżnienie Jarosławowi Jakubowskiemu, obecnemu Prezesowi SPP w naszym mieście. Ten postawny młodzian jeszcze niedawno biegał na spotkania RSTK-u, gdzie pomagali mu nasi koledzy, a teraz już czuje się kimś wielkim, wykraczającym poza ramy doświadczeń literatów o których świetnie pisali najwięksi polscy krytycy. Podczas dyskusji w WSG o rynku książki (1 VI 2010) zaczął od ataków na ZLP i powiedział chyba największą bzdurę, jaką w ostatnich dwudziestu latach słyszałem w tym względzie: pisarze ZLP i SPP różnią się genetycznie!!! No oczywiście, my od małpy, a oni od przedwiecznych herosów… Pisania Jakubowskiego, nacechowanego doraźnością wieloletniej pracy w codziennej gazecie, w żaden sposób nie można porównywać z uniwersalną twórczością Baszkowskiego. To lokalna ciekawostka, która już obrosła różnymi kontrowersyjnymi dodatkami, takimi jak choćby lansowanie autora we własnym miejscu pracy. Wszakże „Express Bydgoski” poświęcił wiele miejsca zachwalaniu tego twórcy i jest to nieetyczne w stosunku do innych pisarzy, którzy nie korzystają z takich samych możliwości w innych instytucjach, w których pracują. Zresztą mógłbym wiele powiedzieć o etyce tego autora, który trzykrotnie oszukał mnie, prowadząc wywiad przez telefon, nie dając go potem do autoryzacji  i publikując teksty, które ustawiały mnie w negatywnym świetle. Jaka jest realna wartość jego prozy przekonam się niebawem czytając nagrodzony tom opowiadań, na razie wszakże cytuję wypowiedź tego geniusza z jego blogu o Andrzeju Stasiuku: Nie rozumiem Stasiuka z jego umiłowaniem wschodnioeuropejskiego gówna, tego niedocieczenia, niedokończenia, prowizorki, rozpierduchy. Podejrzewam, że autorem „Jadąc do Babadag” kieruje nie tylko ciekawość, ale i wyrachowanie – wykorzystuje modę na Wschód, na Południe. Jak można nie lubić przystrzyżonych trawników, równych autostrad, zapachu świeżo wyczyszczonego kibla? Jak można gardzić tym przyjaznym ciepłem cywilizacji, która tak długo była dla nas marzeniem, snem, kolorowym marketem za szkłem? Jak można gardzić tym, że obcy człowiek na ulicy mówi ci „dzień dobry” i że w sklepie nawet kiedy zepsuje się kasa nikt na nikogo nie krzyczy, a ludzie w metrze robią sobie nawzajem miejsce? Ja wybieram kulturę i cywilizację. Przeciwko wschodnioeuropejskiej bylejakości. Przeciwko mentalnej komunie, która wciąż u nas carem świata. Tak, cywilizacja Jakubowskiego i „gówno” oraz „mentalna komuna” Stasiuka… A mnie się wydawało, że Stasiuk był dysydentem, walczył z komuną, nawet zdezerterował z wojska… Autor tego „czegoś”, zacytowanego wyżej, nie dość, że ośmiesza się, to jeszcze wskazuje jak nikłe są jego możliwości interpretacyjne. Rozumiem, że może czuć się sfrustrowany w obliczu piękna prozy jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy polskich, ale żeby tak prymitywnie to opisywać? Panie Orski, komu pan daje te bydgoskie nagrody…? Może dobrze, że za ten grosz chłopak przejedzie się do Paryża, zobaczy Holandię, ale przecież talentu mu nagle nie przybędzie i tylko będzie zgrzytał zębami widząc dziesiątki tłumaczeń Stasiuka na języki obce. Ale to przecież wyrachowanie… i umiłowanie wschodnioeuropejskiego gówna, tego niedocieczenia, niedokończenia, prowizorki, rozpierduchy. Nie było jeszcze w naszym środowisku takiego zarozumialca i nawet sam największy z wielkich,  Musiał,  mu nie dorówna, choć swoją drogą produkuje podobne potworki prozatorskie…

6 Komentarzy

  1. Jarosław Jakubowski said,

    2010/08/06 @ 16:34

    Panie Darku, na poprawę nastroju proponuję posłuchać zespołu Beirut. Naprawdę świetna muza.

  2. lebioda said,

    2010/08/06 @ 17:56

    Proszę Pana, muza taka sobie, a po lekturze Pana książeczki trzeba czegoś
    bardziej harmonijnego – wybieram zatem koncerty na trąbkę Telemanna.
    Niebawem zamieszczę recenzję Pana dzieła, uwieńczonego chwałą przez Orskiego i spółkę. Takie zadanie krytyka, który chce posiąść wiedzę o lokalnej produkcji literackiej…

  3. Jarosław Jakubowski said,

    2010/08/08 @ 19:27

    Panie Darku, nie mogę się doczekać!

    • lebioda said,

      2010/08/08 @ 19:50

      Doczeka się Pan, Panie Jarku. Panie Jarku, Pan się nie boi…

  4. www.annaczyrska.blogspot.com said,

    2010/12/07 @ 13:41

    Heeh, pięknie.
    Fakty są takie,ze dlatego
    Literatura stoi w miejscu.

  5. mobremski said,

    2011/04/19 @ 19:43

    Zgroza ! Przyznaję się do pomysłu STRZAŁY ! To rzeczywiście kłopotliwe. Także dla NIENAGRODZONYCH
    z pozdrowieniami
    Maciej Obremski


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: