* * *

Minął już tydzień od katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Jesteśmy świadkami ogromnego zrywu patriotycznego, porównywalnego tylko do tego, który miał miejsce po śmierci papieża Jana Pawła II. Jestem zbudowany postawą Polaków, którzy stoją w kilometrowych kolejkach, by pokłonić się przed trumną Pierwszego Obywatela i jego małżonki. To są odruchy serca i epifanie dobrej ludzkiej natury, która nie może pogodzić się z tragedią. Idąc do Pałacu Prezydenckiego, łączą się też w bólu z wszystkimi ofiarami i płaczą nad nimi – zapewne rozmyślają o majestacie śmierci, która zawsze przychodzi nie w porę. Jest też niewielki margines osób niezadowolonych, krzykaczy, pośpiesznych komentatorów – to grupka tych, którzy nie potrafią opanować gorącej krwi, to niewielka część społeczeństwa. Każda epoka zostawiała na Wawelu swoich bohaterów, a to, że Lech Kaczyński i pozostali pasażerowie jego samolotu ponieśli śmierć chwalebną, w drodze ku narodowemu sacrum, nie ulega wątpliwości. Wiele ważnych postaci w naszej historii, po śmierci pochowanych na Wawelu, budziło kontrowersje i sprzeciwy, wielu z nich miało w swoim życiu zdarzenia, które oceniano niejednoznacznie. Ten sarkofag w przedsionku krypty Józefa Piłsudskiego nikomu nie powinien przeszkadzać, choćby z racji tego, że będzie znakiem wielkiej miłości i oddania sobie, dwojga ludzi. Czas pobiegnie bardzo szybko do przodu, zamażą się w pamięci malutkie spory, jakieś szepty, okrzyki i opinie tych, którzy też za jakiś czas umrą, zostanie znak wierności i uczucia człowieka do człowieka. I wspomnienie wielkiego, narodowego poruszenia, łez lanych nad ofiarami i nad naszą ziemską sytuacją. Jest coś zastanawiającego w tym, że stojąc w obliczu grozy i majestatu śmierci, codziennie się o nią ocierając, nie bierzemy jej na poważnie. Czynimy z niej jakąś ewentualność, która dotyczy innych, a w naszym życiu zdarzy się kiedyś tam, za wielkimi przedziałami czasu. Tymczasem wielka zapowiedź wisi stale nad nami i powinniśmy jak najlepiej wykorzystać dany nam czas, jak najobficiej obdarować ludzi dobrocią, braterstwem, zapewnieniem o równości wobec tego, co nieuchronne. Tylko takie tragiczne wydarzenia zatrzymują nas na chwilę w biegu, tylko bezsensowne odejścia każą pochylić się nad eschatologią dni i nocy. Tylko taki wstrząs jest przypomnieniem, że z każdą chwilą nas ubywa, z każdym dniem mamy mniej możliwości, by dać świadectwo o sobie i o swoich czasach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: