CHMURY NAD PEKINEM

samolot wzleciał do świata
lotnych kształtów –

a tam zwałowiska pary i błękitu
wykwitające oleandry bieli

forsycje ultramaryny

ziarna pierwotnego światła

smugi anielskiego puchu

jasna sierść ostateczności –

mógłbym tak lecieć
bez końca

mógłbym tak istnieć
bezcieleśnie

mógłbym tak mknąć
w sobie i poza sobą

kto stworzył
te ogromy?

kto tchnął życie w
lodowe firny?

kto nazwał istnienie
w nieistnieniu?

może wielki iluzjonista?
może ptak eteru?

może oko
nicości?

a może jednak stwórca
oddechu

i każdej
chwili?

Pekin – Wiedeń 2009

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: