ONTOLOGIA

Lądując w środkowych Chinach przyglądałem się
wzgórzom żłobionym przez wodę
lód i wiatr

z góry wszystko wygląda jak  budowle
państwa liliputów

a przecież na zboczach pantera zabija
rdzawą gazelę

sokół spada z impetem na smukłą
żołnę

woda przelewa się przez kamienie
i niesie w dal kosmiczną energię

korzeń karłowatej sosny wrasta
powoli w skałę

z przełęczy schodzi bezimienny
człowiek

jego cień wędruje po zboczach
dotyka ostrych grani

zsuwa się w dolinę i znika
pośród okwieconych

krzewów i drzew
morwowych

bezimienny
jak obrys

nagi jak
byt

Kanbura 2009

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: