SROKI

Obudziłem się kilka minut przed szóstą i usłyszałem głosy kawek za oknem. Odsunąłem roletę i ukazał mi się świat we mgłach i rozmyciach, pełen jakiejś zmysłowej, niderlandzkiej intensywności. Ptaki robiły sporo hałasu, przefruwały z dachu na dach, przysiadały na antenach, rynnach i odpowietrznikach. Niektóre zastygały na dłużej, inne zrywały się, krążyły nad osiedlem i znowu przysiadały na blokach. Poszedłem do kuchni zrobić sobie poranną kawę i zobaczyłem coś niezwykłego, w pobliskim sadzie owocowym. Na dwa najwyższe drzewa sfruwały z wielkim impetem sroki, których było chyba ze trzydzieści. Dotąd widywałem te ptaki pojedynczo, czasem w parach, w niewielkich grupkach, a tutaj tyle tych pięknych istot naraz. Coś zmienia się w ich obyczajach i coś powoduje, że tak gwałtownie się mnożą i coraz śmielej bytują w pobliżu ludzi. Zapewne wielkie znaczenie mają tutaj śmietniki i wyrzucanie przez ludzi ogromnych ilości chleba, jakichś kawałków niedojedzonego mięsa, szczątków kurczaków, kur i indyków. Sroki potrafią wyczuć takie odpadki i oczyścić z nich śmietniki i ich pobliża. Dlatego wiele z nich jest tłustych, nienaturalnie baryłkowatych, różniących się znacznie od takich samych ptaków, żyjących na wsi, na obrzeżach lasów i parków. Postałem przy oknie i długo patrzyłem na siedzące na gałęziach sroki, żałując, że nie mam pod ręką teleobiektywu. Piłem powoli kawę i czując jej aromat myślałem o moim życiu, o przeznaczonym mi losie i o zdarzeniach z ostatnich lat. Sroki powoli odlatywały z dwóch drzew w sadzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: