GOŁOTA I ADAMEK

Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia (jak to pompatycznie brzmi, ale niestety taka jest prawda – wiek dwudziesty zamknął się bezpowrotnie!) chodziłem do klubu Zawisza Bydgoszcz, na treningi bokserskie. Jaką wtedy miałem krzepę i jak intensywnie ćwiczyłem dobrą formę ze skakanką, obijałem worki treningowe i nadmuchiwane, skórzane gruszki. Staczałem też liczne pojedynki z różnymi osiłkami, lała się czasem krew i często wracałem do domu z opuchlizną wokół oczu, nosa i ust. Z tamtego czasu pochodzą różne fanaberie na temat moich „bandyckich” występów, ale wcale się nie dziwie różnym, a licznym, pierdołowatym plotkarzom. Ktokolwiek zobaczył mnie wtedy, tak zbudowanego i tak poobijanego, musiał mnie zaklasyfikować do półświatka. A to przecież była normalna rzecz w środowisku pięściarskim i jakby znak firmowy dobrych treningów. Owszem sporo poznałem kolegów, którzy po zajęciach w klubie, szli na ulice i wszczynali bójki, bo jak twierdzili, najlepszą szkołą boksu jest takie przygodne mordobicie. Wielu z nich, po krótkiej karierze, po spektakularnych sukcesach, stoczyło się życiowo i czasem spotykam ich w więzieniach, podczas warsztatów artystycznych lub literackich – innych widuję na mieście, często pijanych lub brudnych, proszących o parę groszy. Pamiętają mnie i wciąż nie mogą mi darować, że taki jestem „porządny”, ale niestety nie mogę im o sobie za wiele opowiadać i lepiej, żeby myśleli, iż tak się dobrze prowadzę. Zresztą, czym jest to ich „porządne życie”, przecież każdy z nas ma jakieś swoje mroczne korytarze, każdy coś ukrywa, a nade wszystko coś robi w tajemnicy. Umiejętności zdobyte na ringu, procentowały potem na kąpieliskach, gdzie bywałem przez wiele lat ratownikiem. Czasem jakiś chuligan, jakiś grubas przekonany o swoich talentach do bijatyki lub po prostu zapijaczony jegomość, wymagali szybkiej akcji i często potem nie potrafili sobie przypomnieć co się stało. Przypomniały mi się moje treningi bokserskie i potem dalsze zajęcia, w sekcji karate, gdy wczoraj oglądałem walkę Andrzeja Gołoty z Tomaszem Adamkiem. Kto tylko trochę otarł się o boks, od razu wiedział, że chodzi tutaj jedynie o wielkie pieniądze. Nie wolno dopuszczać do pojedynków tak różnych wagowo pięściarzy, a przy tym mających tak odmienne podejście do boksu. Nigdy nie przepadałem za tym Adamkiem i większość jego walk, wymęczonych, przekombinowanych, nie robiła na mnie wrażenia. Natomiast wielokrotnie fascynował mnie Gołota, który obił paru ciężkich Murzynów i parę razy zapisał się w historii występów komediowych (np. gdy uciekał przed Tysonem lub dostawał lanie w pierwszych sekundach walk). Nie zapomnę jednak jego wspaniałych pojedynków i zawsze będę do nich wracał z euforią, a także z myślami o moich występach między linami i niespełnionym marzeniu o bokserskim mistrzostwie. Wczoraj wieczorem zasiadłem do oglądania gali boksu zawodowego i odchodziłem od telewizora z niesmakiem. W amerykańskich czy niemieckich imprezach tego typu, też chodzi o pieniądze, ale ważne jest widowisko, danie widzom atrakcyjnego spektaklu, w zamian za  zapłatę za drogie bilety. Tutaj Gołota o numer większy, z solidnie już rysującym się brzuchem, nieprzygotowany do walki, wyraźnie źle czujący się podczas tego happeningu, został znokautowany przez Adamka. Wyglądało to wszystko dziwacznie, młodszy bokser jakoś nie chciał uderzyć kolegi, a gdy wreszcie trochę się rozbujał, było już po walce. Żenada i kompromitacja, marny show, daleki od prawdziwej szermierki na pięści. O wiele ciekawsze, pełne pasji i poświęcenia były pojedynki pięściarzy, którzy wcześniej pojawiali się w ringu. Ani Adamkowi to zwycięstwo nie przyniesie splendoru, ani Gołota niczego nowego nie wniósł do swego wizerunku – Żenada i kompromitacja, marny show…  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: