CHMURY

Chmury-1

Nadeszły miesiące jesienne i zaczęła się niezwykła akcja chmur na niebie, pojawiły się nowe odcienie barw, zaznaczyły się wyraziste kontrasty. Od czasu, gdy zacząłem często fotografować, stałem się bardzo wrażliwy na to, co dzieje się nad moją głową. Częściej przyglądam się konfiguracjom i kształtom białych czap cumulusów, przystaje i kontempluję pierzaste cirrusy i cirrostratusy,  zerkam na warstwowe altostratusy. Najbardziej widowiskowe są chmury pojawiające się przy pięknej pogodzie – cumulus humilis – i kłębiasto-warstwowe stratocumulusy. Najwspanialszym malarzem nieba i chmur był Salwador Dali, ale też malarze flamandzcy zasłynęli w tym fachu, dla mnie ważne są też przedstawienia tych tworów przyrody z obrazów Ruszczyca i Stanisławskiego, a godzinami mógłbym kontemplować nieba Malczewskiego, najczęściej umieszczane na obrazach jako tło postaci symbolicznych i realnych. Myślę, że w przygotowywanej książce eseistycznej umieszczę tekst poświęcony chmurom w malarstwie i literaturze. Często poeci pozostawiali w swoich wierszach obrazy nieba i chmur, a najbardziej znany jest chyba rozmowa Hrabiego, Telimeny i Tadeusza z dzieła Mickiewicza, która kończy się ostrym wystąpieniem młodzieńca: Te Państwa niebo włoskie, jak o niem słyszałem,/ Błękitne, czyste, wszak to jak zamarzła woda!/ Czyż nie piękniejsze stokroć wiatr i niepogoda?/ U nas dość głowę podnieść: ileż to widoków!/ Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!/ Bo każda chmura inna: na przykład jesienna/ Pełźnie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna/ I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi/ Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;/ Chmura z gradem jak balon szybko z wiatrem leci,/ Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,/ Szum wielki słychać wkoło. Nawet te codzienne,/ Patrzcie Państwo, te białe chmurki, jak odmienne!/ Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,/ A z tyłu wiatr jak sokoł do kupy je pędzi;/ Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy!/ Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,/ Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie/ Przelatują jak tabun rumaków po stepie:/ Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się – nagle/ Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,/ Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie/ Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!” (III, w. 545-653) Dorzućmy do tego przerażenie i zachwyt Miłosza: Obłoki, straszne moje obłoki,/ jak bije serce, jaki żal i smutek ziemi,/ chmury, obłoki białe i milczące,/ patrzę na was o świcie oczami łez pełnemi/ i wiem, że we mnie pycha, pożądanie/ i okrucieństwo i ziarno pogardy/ dla snu martwego splatają posłanie,/ a kłamstwa mego najpiękniejsze farby/ zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy/ i czuję wicher, co przeze mnie wieje/ palący, suchy. O, jakże wy straszne/ jesteście, stróże świata, obłoki! Niech zasnę,/ niech litościwa ogarnie mnie noc. To tylko dwa wskazania z ogromnego zdziwienia ludzkości nad chmurami przepływającymi nieustannie nad naszymi głowami. Dzisiaj jest dzień mglisty i niebo zasnute jednorodną, szaroniebieską  barwą, ale słońce zaczyna się przecierać przez opary i może po południu trochę poobserwuję obłoki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: