ŚWIAT STAROŻYTNY (IV)

Aristoteles

Arystoteles

Już w czasach starożytnych pojawił się konflikt pomiędzy postawą myśliciela, a człowieka wyzwolonego od kłopotów finansowych. Już wtedy upowszechniło się przekonanie, że nie można pogodzić postawy filozoficznej z gromadzeniem dóbr i łatwym zarabianiem pieniędzy. Arystoteles w dziele pt. Polityka przeciwstawia się temu przekonaniu i przywołuje przykład Talesa. Ten wizjoner, który pozostawił ludzkości wizję bezkresu jako przestrzeni, w której bytuje człowiek – jak mówi Arystoteles – przewidując na podstawie swych wiadomości astrologicznych, że zbiór oliwek będzie obfity, z niewielkich pieniędzy, jakie miał do rozporządzenia, dał zadatek jeszcze w zimie na wszystkie prasy do oliwek w Milecie i Chios, a ponieważ nikt nie dawał więcej, za niską cenę je wynajął. Kiedy zaś nadeszła właściwa pora i nagle wielu ludzi naraz poczęło ich poszukiwać, wynajmował je za cenę, jaką zechciał, a zebrawszy w ten sposób wielkie pieniądze, wykazał, że dla filozofów łatwą jest rzeczą zgromadzenie bogactwa, jeśli tylko zechcą, tylko, że nie to jest celem, do którego ich wysiłki zdążają. (s. 31) To przekonanie, że intelektualista nie potrafi zarobić dużych pieniędzy przetrwało do naszych czasów, a potwierdzały je biografie wielkich artystów, malarzy, myślicieli, którzy całe życie klepali biedę i zmarli w ubóstwie. Byli też i tacy – jak Tales – którzy potrafili zadbać o swoje interesy, gromadzić dobra, cieszyć się życiem i mieć zawsze hojnych sponsorów. Nie ulega jednak wątpliwości, że powszechniejsze było ubóstwo, które też traktuje się jako rodzaj wtajemniczenia, prowadzący do prawdziwych osiągnięć w różnych sferach ludzkiej aktywności. Niektórzy wręcz zalecają by poeta, naukowiec czy artysta byli biedni, bo to przydaje blasku ich sztuce, pozwala poznać życie we wszystkich wymiarach i odcieniach. Zresztą ludzie niechętnie podchodzą do osób ambitnych i umiejących zakręcić się wokół własnych spraw, szukają natychmiast jakichś nieuczciwych elementów biznesu, donoszą i obmawiają, nie mogą pogodzić się z szybką poprawą statusu finansowego dawnego biedaka. Arystoteles przywołuje też w swojej książce o polityce historię innego spryciarza: Tak i na Sycylii raz pewien człowiek za złożone u niego pieniądze wykupił w hutach żelaznych wszelkie zapasy żelaza, a następnie kiedy z różnych miast handlowych zjawiali się kupcy, sam jeden je sprzedawał z niewielką nawet podwyżką ceny; mimo to przecież na pięćdziesięciu talentach zarobił aż sto. Gdy się o tym dowiedział Dionizjusz, pozwolił mu wprawdzie wywieźć z Syrakuz pieniądze, ale zabronił mu dalszego pobytu, zarzucając mu, iż otwiera sobie źródła dochodu, które się z jego interesami nie godzą. Zarówno w pierwszym przypadku, jak i w drugim mamy chodzi o konfrontację sprytu i inteligencji z monopolem państwowym, który broni się różnymi obwarowaniami. Dobry interes robi się omijając te zasieki, a zarazem tak inwestując, by włożone nakłady przyniosły znaczny zysk. Czy takie nastawienie do życia kłóci się z profesją pisarską, z zawodem artysty lub z postawą myśliciela. I tak i nie – wszystko wszakże zależy od indywidualnych cech charakteru danego człowieka, od jego potrzeb i umiejętności odmawiania sobie różnych wygód. Pomiędzy Mozartem, którego ciało po śmierci trafia do wspólnego dołu dla biedaków, a Bachem czy Haendlem, którzy otrzymywali spore pieniądze za swoje kompozycje i umieli je dobrze spożytkować, jest prawdziwa przepaść społeczna. Choć ostatecznie i wszyscy trzej znaleźli się w panteonie muzyki światowej i dokonali tyle, że teraz na plan dalszy odsuwają się ich życiowe problemy, kłopoty codzienności, nawyki i niepokoje – pozostała pewna idealność, która jakże daleka jest od merkantylizmu.

W życiu ludzkim, obok spraw majątkowych, najwięcej kłopotów wiąże się z niewielkimi sporami, które często – zdaniem Arystotelesa – przekształcają się w ogromne awantury w miastach i całych społecznościach. Najczęściej zaczyna się od spraw rodzinnych: Tak było np. w Hestiai po wojnach perskich, kiedy to dwóch braci pokłóciło się przy podziale ojcowizny. Uboższy bowiem głosząc, że brat zataił stan majątku i skarb znaleziony przez ojca, pozyskał sobie lud, drugi zaś, mając wielki majątek do rozporządzenia, zjednał sobie możnych. To tak zwane pranie brudów rodzinnych na forum lokalnej społeczności, a zarazem chytra postawa, mająca prowadzić do przejęcia fortuny. Czytając Politykę wiemy, że opisywane sprawy są odległe, przedzielone wiekami historii, ale też jakoś bardzo nam bliskie – znane ze współczesności. Arystoteles opowiada, że także i w Delfach spór, jaki się wywiązał na tle spraw małżeńskich, stał się przyczyną wielkich zaburzeń późniejszych. Jeden narzeczony mianowicie przybywszy do swej oblubienicy dopatrzył się w pewnym znaku jakiejś złej wróżby, wobec czego odstąpił od zawarcia związku małżeńskiego. Krewni porzuconej uczuli się z tego powodu tak obrażeni, że kiedy ten składał ofiary, podrzucili mu pewne kosztowności ze świątyni, a następnie ubili go jako świętokradcę.(s. 215) To zdarzyło się w Grecji, w czasach starożytnych, a przypomina awantury ze współczesnych europejskich prowincji. Stale pojawiają się takie konflikty i wciąż jakieś rodziny polują na niedoszłego małżonka, który wzgardził wcześniej wybraną kobietą. Nauczyciel Aleksandra Wielkiego przywołuje jeszcze jedno podobne zdarzenie, które wymknęło się spod kontroli i z wymiaru rodzinnego przeniknęło do szerszych kręgów: Również w Mytylenie wybuchła kłótnia o córki dziedziczki i stała się przyczyną wielu nieszczęść tudzież wojny z Ateńczykami, w czasie której Paches zajął miasto. Jeden z zamożnych obywateli mianowicie, Timofanes pozostawił dwie córki, o które starał się dla swych synów niejaki Deksander. Spotkawszy się z odmową, począł wichrzyć i podburzał Ateńczyków przeciw swemu miastu, w którym był zastępcą ich interesów. (s. 215-216) Także współcześnie możemy wskazać takich przywódców, posłów, senatorów, którzy zaczynali od jakiejś małej awantury, od niewielkiego nagłośnienia, czasem nawet na granicy prawa, a potem korzystali bezwzględnie z rosnącej famy, z aury skandalu i z zainteresowania gawiedzi. Arystoteles miał ogromną wiedzę i patrzył na ustrój społeczny zarówno na dole, jak i na wyżynach władzy. Jego książka powinna się znaleźć w wielu bibliotekach domowych, a szczególnie  tych osób, które pchają się do władzy, szukają swojego miejsca w elitach rządzących, albo po prostu chcą szybko zrobić karierę w jakiejś dziedzinie.

Niezwykle interesujące są też rozważania greckiego filozofa na temat tyranii. Mamy z nią do czynienia również na przełomie dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku i nic nie zmieniło się w zakresie strategii człowieka próbującego niszczyć innych ludzi: Należy do sposobów rządzenia tyranów, że się ludzi pobudza do wzajemnego oczerniania i do starć przyjaciół przeciw przyjaciołom, lud przeciw możnym, a bogatych jednych przeciw drugim; że się poddanych zuboża aby zdobyć środki na utrzymanie straży; a nadto by ludzie pochłonięci dzień w dzień zajęciami nie mieli czasu na knowania. Jako przykład można tu przytoczyć i piramidy w Egipcie, i dary wotywne Kapselidów, i budowę świątyni Zeusa olimpijskiego przez Pizystratydów i budowy Polikratesa na Samos, bo wszystko to do tego samego celu zmierza: nieustannego zatrudnienia i zubożenia poddanych. (s. 255) Tak, wszystko się zgadza, jakby nie minęły tysiące lat, wciąż ta sama strategia sprawdza się w wielu instytucjach, pośród różnych grup społecznych, a także w obrębie całych państw. To wcześniejsza wersja rzymskiego divide et impera, którą stosowano na wszystkich kontynentach, od cesarskich Chin do kolonialnej Afryki i od Argentyny po Anglię i Stany Zjednoczone. Koniec tyranów bywał często krwawy, ale też wielu spośród nich dożywało sędziwego wieku i pozostawiając za sobą krwawe ślady, tysiące, a nawet miliony trupów i sławę bezwzględnego łotra i oprawcy. Arystoteles wskazuje, że tyran chętnie też podejmuje wojny, aby obywatele byli zatrudnieni i nieustannie potrzebowali wodza. Podczas gdy królestwo podtrzymują przyjaciele władcy, to tyrana cechuje w pierwszym rzędzie nieufność w stosunku do przyjaciół, ponieważ wie, że wszyscy pragnęliby go obalić, a ci przede wszystkim mieliby siły do tego. (s. 255-256) Właśnie ludzie są najsłabszym punktem w konstruowanej przez tyrana machinie i zawsze może znaleźć się ktoś, kto będzie próbował go zamordować – ktoś, kto zgromadzi frakcję, by przeprowadzić zamach stanu. Pragnąc władzy, bezwzględny władca musi nieustannie intrygować i niszczyć swoich przeciwników – obserwujemy takie zachowania od czasów Peryklesa, poprzez rzymskich cesarzy, aż do współczesnych oprawców – Lenina, Stalina, Hitlera, Pol Pota czy Fidela Castro. Każdy z nich budował jakąś strukturę zbrodni i poniżenia i każdy posługiwał się metodami opisanymi przez Arystotelesa i skądinąd jego uczeń – Aleksander Wielki – też tak postępował. Przyglądając się dziejom ludzkości, wciąż napotykamy kraje i ludy, gdzie tyrania odcisnęła lub wciąż jeszcze odciska swoje piętno. Jest też cechą tyranów – pisze greckich filozof – że nie znajdują upodobania w ludziach dostojnych i niezależnych. Bo tyran chciałby te cechy u siebie jedynie widzieć, więc kto z godnością i niezależnością się im przeciwstawia, uszczupla przewagę i despotyzm tyranii i skutkiem tego jest znienawidzony jako podkopujący ich władzę. (s. 256) Tak jest w rzeczywistości i ludzie tacy kończą najczęściej na szubienicy lub szafocie, a ulubioną rozrywką takich władców są tortury i działania skrytobójcze. Udają wtedy najmniej poinformowanych i nawet  markują troskę o zaginionych przeciwników. Przypomina mi się tutaj rozmowa Stalina i gen. Sikorskiego, który pytał o los polskich oficerów w Rosji. Generalisimus, choć podpisał wyrok śmierci na nich i wiedział, że zostali bestialsko zabici, a potem zakopani we wspólnych dołach, udawał zaskoczenie i w końcu wypalił: pewnie uciekli do Mandżurii… Szkoda, że jego tam nie wygnano, niedługo cieszyłby się wolnością i pewnie szybko zawisłby na jakimś drzewie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: