* * *

Rześki poranek lipcowy, czerwone słońce wschodzące w sinych mgłach i różowych oparach. Noc minęła spokojnie, choć śniły mi się jakieś sceny miłosne i piękna blondynka o niebieskich oczach. Żona z córką wyjechały, więc staram się wykorzystać wolny czas na pisanie, słuchanie muzyki i lekturę. W moim pokoju rozbrzmiewają utwory Telemanna, Vivaldiego, Bacha i Mozarta, a czasem włączam jakieś kompozycje twórców elektronicznego rocka – Vangelisa, Oldfielda, Jarre’a lub Kitaro. Te suity i koncerty napędzają mnie do pracy i powodują, że czuję się rozluźniony, pełen energii i wiary w sens tego, co robię. Przed opuszczeniem Polski, na początku sierpnia, muszę jeszcze doprowadzić do finału kilka projektów, dopełnić przygotowywane książki zaprzyjaźnionych autorów, a nade wszystko uporządkować moje materiały, zaczęte teksty, czekające korekty. W pracy literackiej i naukowej spokój jest najważniejszy i moja umiejętność organizacji kolejnych przedsięwzięć dobrze się z nim komponuje. Jeśli czegoś mi w życiu brakowało, to długich okresów skupienia na realizowanych projektach, pomysłach i marzeniach. Zbyt wiele robiłem w nagłych porywach energii, za często wydzierałem z nieistnienia jakieś twory, przeczuwane książki, obmyślane przez wiele dni teksty, obrazy, rysunki – może wreszcie nadchodzi czas spokoju. Ale czy możliwy jest ład w świecie, w którym dominują barbarzyńcy i oszuści, a prawda wyszydzana jest na prawo i lewo? Jednak możliwy… Choćby przez chwilę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: