TRZECIAKOWSKI ROZSYŁA…

Tzw. lokalny twórca – Wiesław Trzeciakowski – nadal intryguje… Wcześniej opisałem jego bezsensowny udział w konferencji o Pięknie Słowackiego, którą sprofanował felietonem o antysemickim poecie–chłopaczku, z początku stulecia. Nasz „literat” wziął udział w wielkim wydarzeniu naukowym na przyczepkę, nie wiadomo skąd i na jakich prawach. Wcześniej zasłynął w lokalnym środowisku jako autor plotkarskich i kłamliwych pseudo-opowiadanek, w których tylko lekko zakamuflował występujące osoby. Z racji tego, że akurat starał się o pracę w moim uniwersytecie, obsmarował jednego z profesorów, a wywyższył (dosłownie) innego. Nazwał te nieudaczne pisaneczki Śmierć w kwitnącym sadzie, ale ja proponowałbym tytuł: Bełkot w kwitnącym sadzie…  Przykro mi zajmować się takim literackim nieudacznikiem, gdy tylu wielkich pisarzy mam do wyboru… Ale jednak, coś zmienia się w moim podejściu do marnej literatury. Ten mój wieloletni program pozytywny dobry jest dla grzecznych dziewczynek… Krytyk powinien manifestować swoje poglądy i musi piętnować to, co jego zdaniem zasługuje na opis negatywny. Z tego też powodu niebawem poddam dokładnej analizie krytycznoliterackiej dziełka Trzeciakowskiego. A niechże stracę trochę czasu… Na razie dowiaduję się, że po białostockiej konferencji nasz wielki pisarz natychmiast wysłał swoje wiekopomne dzieła gdzie się dało. Między innymi do wybitnego profesora z Gdańska, który mu za to kurtuazyjnie podziękował. Ach, co to była za radość u Trzeciakowskiego… To wydarzenie zbiegło się z moim wpisem na blogu o nim, więc wydrukował moją pisaninę („świadczącą o mojej degeneracji…”), dołączył list profesora i hajda rozsyłać go na pohybel degeneratowi Lebiodzie… Szkoda tylko, że nie wysyłał kopii artykułu Krzysztofa Derdowskiego o sobie, z „Ilustrowanego Kuriera Polskiego”. Muszę spytać kolegę czy mogę go w całości zacytować. Dobrze by było, żeby w sieci internetowej wisiał też i ten tekst…  Na razie, choć to mnie „zniesmacza” i wpływa na jakość samopoczucia, biorę się za lekturę wypożyczonych pism zebranych Trzeciakowskiego. Trzymaj się Wiesław… I dalej rozsyłaj to, co piszę na blogu… Pozwalam, bo swojego pisania się nie wstydzę… Twojego zachowania – tak… i to bardzo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: