DESZCZ

Deszcz

Za oknem deszcz… Wróciłem z Litwy… W Wilnie pięknie świeciło słońce i spędziłem wiele godzin chodząc ulicami, wspinając się na Górę Bouffałową i schodząc ku centrum. Gdy wracałem, zaraz za granicą zmieniła się pogoda, napłynęły polskie szarości, opary, na polnych drogach dostrzegłem kałuże, połyskujące czernią i odbijające stalowe niebo. Niebawem wszystko opiszę, ale na razie porządkuję narosłe sprawy, odpisuję na maile, układam plan spraw do załatwienia. Słyszę jak krople uderzają o parapet, jak co jakiś czas leci z nieba sporej wielkości grad. Zniknął błękit nieba, mógłbym za Leopoldem Staffem powiedzieć: O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni… Tyle, że nie jesienny… Gdyby nie ogrom prac do wykonania i jutrzejszy wyjazd poza Bydgoszcz, zaszyłbym się z jakąś dobrą powieścią w łóżku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: