SEN X

Przylgnęli do siebie zmęczeni i zaskoczeni intensywnością tego, co się wydarzyło… Ile minęło czasu, odkąd położyli się obok siebie i zaczęli się całować. Dwie, trzy godziny, może cztery… Teraz oparł dłoń na jej falującej piersi i wyczuwał bicie serca, przepływ krwi i niezwykłą jędrność. Oparł brodę o jej plecy, w tym miejscy, gdzie przechodzą one w ramię i lekko, delikatnie chuchał nad obojczykiem. Gładził umykającą pierś i obdarzał ciepłym oddechem jej skórę. Poczuła to i zadrżała jakby przeszedł przez nią dreszcz. Zaczęła leciutko poruszać łonem, zwarła pośladki, na których pojawiła się rosa potu. On starał się oddychać jak najdelikatniej i lewą dłonią gładził przestrzeń nad nimi, wpasowywał złożone palce w to zagłębienie, które tyle razy całował i pieścił leciutko językiem. Nie wiadomo kiedy pojawił się w niej ogień i zaczęła wydawać z siebie ciche jęki, coś szeptała, coś mówiła bezgłośnie. Leciała w słodką przepaść i nie chciała się zatrzymać, a on czuł to i jeszcze bardziej uciskał miejsce w okolicach krzyża, obdarzał trójkąt pomiędzy szyją, obojczykiem i łopatką ulotnym, subtelnym ciepłem. Chyba też coś mówił, albo szeptał oddechem, dobierał słowa, ledwie wysuwał język i rysował nim na ciele litery miłości. Zamknęła oczy i lgnęła do niego jak kwiat, który otwiera się ku słońcu. Kochasz mnie… – spytała i na chwilę otworzyła niebieskie oczy. Kocham… powiedział i przymknął powieki. Falowali jak spokojne morze i próbowali się do siebie dopasować. Czuła twardość pomiędzy nimi i roztkliwiała się, miękła jak małża w ciepłej lagunie. Wsunął palce w jej włosy i rozczesywał je lekko, przemieszczał się od karku, poprzez szczyt głowy, aż do czoła. I chuchał jeszcze bardziej zmysłowo, dotykał samym czubkiem języka skóry. Prawie jej nie czuł, a zarazem każde muśnięcie i zetknięcie śliny z nią, powodowały wybuch uczuć, jakby nie byli obok siebie, jakby za sobą tęsknili poprzez lodowaty ocean, jakby dotykali się po raz pierwszy albo po raz ostatni. Wdychał głęboko powietrze i chciał w nią wpłynąć, wsączyć się w jej rozpalone ciało, chciał być nią i w niej. Ona też tego pragnęła, choć raz po raz umykała, choć odsuwała się na kilka sekund. Za chwilę jednak jeszcze mocniej do niego przywierała. Minęły kolejne godziny i razem wyczuli, że to już był ten moment… podała mu nóż i on lekko wbił jej w serce… Nie czuła bólu… zapadała się w czerni i amarancie, dotykała nieznanych dali… Kochała go miłością idealną… Gdy ustało bicie jej serca, dotknął nożem swojej tętnicy szyjnej i gwałtownie poruszył ostrzem. Jeszcze w ostatnim ułamku świadomości zobaczył tryskającą krew… jeszcze przytulił się do niej mocno, jeszcze chuchał delikatnie, dotykał skóry językiem i czuł… czuł jak zastygają przy sobie na zawsze. Na wieki…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: