SEN IX

Nie wiem jak długo szedłem tym korytarzem ciemność i cisza spowodowały że straciłem poczucie czasu  podążałem wolno pewnie stawiając kroki w ich rytmie była nadzieja – żyłem – jeszcze żyłem patrząc na zawieszone na ścianie lampki oliwne starałem się nie myśleć o tym co się stało ale też było to silniejsze ode mnie wciąż powracała myśl o porażce którą nie z własnej winy poniosłem to dziwne ale nie myślałem wtedy dlaczego wepchnęli mnie do tego tunelu i krzyknęli ze śmiechem idź prosto przed siebie na końcu tej drogi znajdziesz swoje przeznaczenie może stało się tak dlatego że w pierwszej chwili pomyślałem o śmierci czegoż innego mogłem się od nich spodziewać ich śmiech sprawił że przez chwilę krótszą niż ruch skrzydła ibisa chciałem zerwać się jak oszalały i biec przed siebie byle szybciej zajrzeć śmierci w oczy ale w tej samej też chwili zrozumiałem że nie pokonam moich wrogów gołymi rękoma i powoli krok za krokiem ruszyłem przed siebie różne myśli przychodziły mi do głowy coraz to inne głosy szeptały we mnie – rozpędź się i uderz czołem w ścianę przegryź żyły na przegubach dłoni ściśnij rękawem tuniki szyję – wsłuchiwałem się w nie z chłodną obojętnością jeśli pisana jest mi śmierć – myślałem – po co mam odbierać sobie życie ciemność korytarza intrygowała moją wyobraźnię był on bardzo długi lampki oliwne wisiały na ścianach co trzydzieści kroków kiedy po raz pierwszy się zatrzymałem znajdowałem się w idealnej ciemności nie dochodziło tutaj światło ani od tej lampki którą minąłem ani od tej którą miałem dopiero napotkać zastanawiałem się dlaczego w tak długim korytarzu żadna lampa nie zgasła wszystkie paliły się jasnym płomieniem i każda z nich miała mniej więcej równy zapas oliwy postanowiłem postawić jedną z nich na ziemi spojrzałem na płomień i zobaczyłem że nieznacznie drży pomyślałem że to mój oddech odchylił go ale przecież przechylał się w moją stronę po kilku chwilach stwierdziłem ze zdumieniem że odchylenie płomienia nie ustępuje jednocześnie wyczułem lekkie drżenie ziemi przyłożyłem ucho do kamiennej posadzki i usłyszałem jakby cichy odgłos nie naoliwionego koła i ledwie słyszalny szum wody spływającej kaskadami z wysokości ruszyłem przed siebie i po trzydziestu krokach natknąłem się na kolejną lampkę powoli ostrożnie zdjąłem ją ze ściany i znowu spostrzegłem że płomień jest odchylony ale co dziwne odchylał się teraz ode mnie jakbym lekko na niego chuchał położyłem lampkę na ziemi i poszedłem dalej moje kroki były miarowe dlatego szedłem wciąż mniej więcej z jednakową szybkością jakże się przeraziłem gdy spostrzegłem że od tej pory wszystkie lampki leżały na ziemi usiadłem  w ciemności i zacząłem się zastanawiać nagle błysnęła mi w głowie myśl że może chodzę dookoła ale jak mogłoby to być możliwe oprawcy zapewne chcieli poddać mnie jakiejś torturze powoli w mojej świadomości zaczął się rysować obraz kilku prostych jak ślad kół rydwanu korytarzy poruszających się na wielkich kołach i stykających się z innymi korytarzami mogłem tak chodzić i chodzić w nieskończoność gdyby nie nasze wojska zginąłbym w tych lochach z wycieńczenia braku jadła i wody

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: