MIROSŁAWA WOJSZWIŁŁO

mira1Mirosława Wojszwiłło jest wileńską poetką, która kilkanaście lat temu wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych i obecnie mieszka w Farmington Hills, w stanie Michigan. Jej poezja jest nieustającym wracaniem do czasów litewskiej szczęśliwości, pierwszych wzruszeń i uniesień, do chwil, które w pamięci lśnią niczym drogocenny klejnot. Autorka patrzy na siebie i ludzi wokół niej, podąża powrotnym szlakiem na starówkę, gdzie Jak z kości słonia wyrzeźbiona/ W centrum dzwonnica wzrok przyciąga./ Igrają krzyże koronkowe; wraca do czasów dzieciństwa i młodości, do porywów uczuć, do serca bijącego miarowym rytmem i oddechu wypełniającego płuca czystym powietrzem. W taki sposób buduje poetka w swojej poezji świątynię, w której przebywa i modli się słowami wiersza. Wydostała się z sowieckiej matni zraniona, ale też pamiętająca o chrześcijańskiej zasadzie: miłuj nieprzyjaciół swoich. Dlatego nie oskarża, a jedynie opowiada synowi o tych przerażających dniach ku przestrodze. Pamiętając o krzywdach, poucza syna: Dziecko moje,/ nieraz bywa,/ że szlachetną wzniosłość/ i niewinność/ przekręca intryga./ Jak walczyć?/ Przetrwać trzeba/ Dumnie i samotnie/ Ciężkie chwile/ Znosząc z dostojnością. To jest przesłanie dla syna, ale też jakby motto życia i przechodzenie pośród ludzi przez ofiarowany przez Boga czas. Rzadko się zdarza by w poezji tak wyraziście odradzała się atmosfera miasta młodości, by z taką intensywnością powracały kształty budynków i topografia miejsc, by wreszcie, tak urodziwie malowały się przestrzenie liryczne. Autorka mówi o uczuciach czystych i szuka takich samych słów, czasem rymuje, czasem pisze wierszem białym, zawsze jednak formę dostosowując do wagi omawianych zdarzeń. Zawsze jej słowa zmierzają ku najżarliwszemu z uczuć – ku miłości. I tak jak różne są skale i natężenie tęsknoty, tak w książce Wojszwiłło różne są rodzaje miłości – a więc najpierw ta do syna, potem ta do wybranego mężczyzny, ta do matki i ta do miasta, w którym rodziła się bolesna wrażliwość. Miłość i ciepło, subtelna delikatność są spoiną tych wierszy, w których jednak przejmującym tonem jest powracająca stale nostalgia. Łzy, łzy, łzy nie przestają płynąć z oczu, ból nie cichnie w sercu, wspomnienia dotykają najgłębszych zakątków duszy. Wtedy wiersz staje się ukojeniem, a jego melodia oczyszcza świadomość i zaklina świat, niczym modlitwa, niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Poezja Wojszwiłło jest dopełnianiem nie zamkniętych przestrzeni. Jest próbą niemożliwego powrotu i negacją ucieczki, jest komunią z ojczyzną i jej pochwałą: ZIEMIO WILEŃSKA,/ Gruncie w p l o n obfity,/ Piastunko myśli/ w niebo szybującej./ Ziemio zroszona/ Łzą i krwią poległych./ Ojczyzno wszystkich,/ Matko dzieci swoich./ Źródło natchnienia,/ Rozpacz beznadziei,/ Bezpieczność w modłach/ I szczęście w nadziei. W takich słowach Litwa i Wilno odradzają się stale, w takich strofach żyją wielością bytów przeszłości, pulsującej szczęściem kotliny. Autorka pisze, bo w słowach udaje się jej połączyć z czasem straconym i światem dawno odeszłym – pisze, bo w takim wczuwaniu się i w takim odpamiętywaniu jest jakiś element wzniosły, chwila wyniesiona do rangi sacrum.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: