KRYPTONIM „LIRYKA”

Od dłuższego czasu jestem świadkiem i mimowolnym uczestnikiem konfliktu w Zarządzie Związku Literatów Polskich. Joanna Siedlecka z Stowarzyszenia Pisarzy Polskich opublikowała tom pt. Kryptonim „Liryka”, w której ujawniła paskudną przeszłość wielu literatów. Przyjdzie czas na uczciwą ocenę tej książki, w której – jak w hagiografiach – są tylko dobrzy i źli bohaterowie. Autorka nie uwzględniła niuansów życia w PRL-u, niczego też nie powiedziała o sobie i o swoim statusie w tych czasach.  Ale tym razem chwała Siedleckiej, bo zrobiła coś, o czym wielu od dawna mówiło; ujawniła fakty przerażająkryptonim-siedlecka1ce i skłaniające do refleksji nad naszą przeszłością. Nie widziałem oryginałów donosów, nie jestem upoważniony do weryfikowania ich prawdziwości – powszechnie wiadomo, że esbecy fałszowali dokumenty i wprowadzali do akt fikcyjnych TW. Dwóch kolegów jednak przyznało się do współpracy – poeta i krytyk Leszek Żuliński oraz Andrzej Zaniewski potwierdzili, że byli tajnymi współpracownikami bezpieki i czerpali korzyści z donosów. Znam Leszka od wielu lat, a także Andrzej należy do kręgu moich dobrych znajomych. Twórczość Żulińskiego, krytyka żywo reagującego na wydarzenia literackie, a także powieści Zaniewskiego (tłumaczone na wiele języków), oceniam bardzo wysoko. Jednak informacje Siedleckiej były dla mnie szokiem, jeszcze większym niż w przypadku TW Krzysztofa – prof. Janusza Kryszaka z bydgosko-toruńskiego oddziału SPP. Choć wiedziałem i czułem, że ów badacz literatury emigracyjnej, w stosunku do mnie jest fałszywy, to w jakiś sposób lubiłem i ceniłem jego dorobek naukowy i poetycki. Świetnie piło się z nim piwo na rynku w Toruniu, gdy siedzieliśmy obok siebie i rozmawialiśmy np. o Grzegorzu Musiale. Tutaj – w przypadku kolegów z ZLP – cios był dotkliwy, bo przecież są to bliscy mi ludzie, z którymi integrowałem się podczas wielu imprez literackich i których miałem za uczciwych. Dumny byłem z tego, że Zaniewski trzykrotnie wysuwany był do Nagrody Nobla, a jego powieści ukazują się w kolejnych krajach i zataczają coraz szersze kręgi. Żuliński pisywał o mnie i w połowie lat osiemdziesiątych wystawił mi pisemną opinię o mojej działalności, która bardzo się przydała w ówczesnej Prokuraturze (prowokację z tamtych lat na pewno szczegółowo opiszę i ujawnię dokumenty z mojej teczki). Tak, ale teraz zupełnie inaczej to wszystko wygląda. Pod koniec lutego odbyło się zebranie Zarządu ZLP w pełnym składzie, gdzie – zgodnie z decyzją Bydgosko-Toruńskiego Oddziału ZLP – poprosiłem tych kolegów, którzy się przyznali, by zrezygnowali z udziału w Zarządzie. Choć moja wypowiedź była spokojna i prezentowałem opinię Zarządu mojego Oddziału, uznany zostałem za jednego z głównych przeciwników TW. Ale przecież także inni pisarze, w tym Prezesi z Poznania i Krakowa, opowiedzieli się za takim rozwiązaniem. Niestety zebranie niczego nie dało i pojawiło się na jego końcu letnie oświadczenie, które większość szybko przegłosowała. Nie zdążyłem jeszcze wrócić do domu z Warszawy, a w mojej skrzynce e-mailowej już był list od Leszka Żulińskiego, w którym tłumaczył się ze swojej decyzji i między innymi mówił o tym, że był ideowym lewicowcem i donosił dla ówczesnej Polski. Teraz „ta nowa Polska” chce go za to rozliczać, a nie ma przecież do tego prawa. Nie wierzyłem własnym oczom, jak ktoś tak inteligentnie piszący o literaturze, może formułować takie bzdury. Wcześniej – przyznając się, czyli lustrując się – porównywał się z Jackiem Soplicą, a teraz próbuje zrobić taką karkołomną woltę. Szczerze żal mi Zaniewskiego, który ma w życiorysie trudną do pojęcia dwoistość, ale nie przestanę cenić jego Szczura, jednej z najwybitniejszych powieści polskich, napisanych po wojnie, ale Leszek zaczyna niebezpiecznie orbitować ku nierzeczywistości. Czytam te coraz bardziej zjadliwe komentarze na jego blogu, jakieś zapowiedzi dramatycznych gestów, maślane zachwyty nad pewnymi ważnymi osobowościami i nie mogę jakoś odnaleźć dawnego, bystrego kolegi. Jeśli Żuliński donosił dla Polski, to byli w tym czasie tacy, którzy dla Niej siedzieli w więzieniach. Jeśli brał honoraria za kolejne – jak to nazywa – analizy, to byli tacy, którzy nie mieli pracy i borykali się z biedą, a zastraszani i dręczeni musieli uciekać z kraju. Jestem zwolennikiem oczyszczenia obu związków pisarskich z osób ewidentnie uwikłanych w kontakty z SB. Byłbym nawet za tym, żeby ludzie pełniący jakieś funkcje w PZPR lub ci, którzy zbłaźnili się wypowiedziami w duchu komunistycznym, nie wchodzili do Zarządu organizacji, nie mogli też sprawować kierowniczych funkcji. Czas by pojawili się nowi ludzie, nie upaprani w przeszłości, a przynajmniej deklarujący taką czystość (co zawsze można zweryfikować zgodnie z obowiązującym prawem). Niestety jest jeszcze drugie dno tej przykrej sprawy – pisarze często w historii bywali nieetyczni i wcale nie przeszkadzało to im w pisaniu znakomitych książek. Przykładami są tutaj choćby – opisani przez Siedlecką – Kuśniewicz i Odojewski, ale też wielu wielkich pisarzy amerykańskich, rosyjskich, niemieckich i francuskich. Niektórzy z nich byli potworami w życiu prywatnym i może z tego pęknięcia, z sytuacji doktora Jekylla i Mr. Hyde’a, czerpali czarną energię do pisania. Trudno powiedzieć co jest większą przewiną moralną – posiadanie kochanek czy donoszenie na przyjaciół, dręczenie dzieci czy pisanie absurdalnych raportów, kolaborowanie z nazistami, trockistami czy z komunistami, branie pieniędzy za bicie ludzi czy za opisywanie ich słabości. To są też pytania na kanwie książki Joanny Siedleckiej i sytuacji w polskich uniach pisarskich, które są niezwykle trudne i stale mają związek z przeszłością i otwieranym na nowo szambem PRL-u.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: