* * *

Coś się zaczyna i kończy się coś… Dni biegną do przodu, czas przyspiesza, nie wrócą już chwile żarliwej młodości… Warto jednak wracać myślą do niej, warto stworzyć obraz literacki, fotograficzny, rysunkowy czy malarski. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania dużej książki wspomnieniowej. Właśnie dowiedziałem się, że gdzieś tam w Polsce zmarł Ireneusz Kałamaja – jeden z tych, z którymi zetknęło mnie życie. Był szefem Studia Ruchu, do którego uczęszczałem w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Dziwny człowiek z wizją wielkich spektakli pantomimicznych, wożący nas po kraju i tworzący dziwne realizacje ruchowo-muzyczne. Na pewno kiedyś o nim napiszę i o Studiu także, bo to były szczególne chwile… Muszę przyzwyczaić się do tego, że takich wiadomości będzie więcej, no i we mnie będą umierały jakieś sprawy, jakieś – ważne kiedyś – wydarzenia, spotkania, bliskości. Tylko rygorystycznie realizowany plan pozwoli odgrodzić się od chaosu, od barbarzyńców i różnych przeszkód. Patrząc na moje pokolenie, zastanawiam się ilu z nas spełniło się w swoim życiu i ilu znalazło azyl. Jeden z kolegów jeździ wielkimi ciężarówkami po autostradach USA, dawni świetni piłkarze, hokeiści i kolarze obrośli tłuszczem i wyłysieli, ktoś został policjantem, ktoś notariuszem. Wielu podjęło pracę w tzw. zwykłych zawodach, wielu wyemigrowało, a ja… cóż ja… Coś tam po mnie zostanie, choćby ten metr książek na półce, trochę obrazów, rysunków… Czas wszystko uspokajać, czas porządkować… Chciałbym bardzo zamknąć swoje życie z przekonaniem, że zostawiłem po sobie porządek… Mam nadzieję, że to jeszcze nie tak szybko, ale jednak warto o tym myśleć i mieć jakiś plan eschatologiczny.

Reklamy

3 Komentarze

  1. Aura said,

    2009/02/08 @ 13:11

    To, co zostanie po nas ma znaczenie tylko w pewnym przedziale czasu… im dalej świat pójdzie naprzód, tym bardziej będzie się zacierało wspomnienie po nas… Może to i smutne bardzo, ale jak wiele innych praw życia – prawdziwe niezmiernie i nieubłagane… Tak to już jest, czy chcemy, czy nie. Dlatego naprawdę nie wiem, czy warto się kłopotać o to, co po nas zostanie… No, chyba że się jest kimś na miarę Kopernika…:)

  2. Zawieruszona said,

    2009/02/10 @ 17:22

    Jak dziwnie opowiadać o swojej młodości słowami ‚w latach n-tych ubiegłego wieku’ prawda? Coś po Panu zostanie na pewno. Choćby ta cisza naznaczona słowem.

  3. N.S. said,

    2009/02/12 @ 13:38

    Każdy człowiek, jeśli robi coś z pasją, ma coś w sobie z Kopernika.:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: