BULWAR ISAACA BASHEVISA SINGERA

1.

na rogu amsterdam i osiemdziesiątej szóstej ulicy świat lekko zsuwa się ku małym miasteczkom we wschodniej europie oj oj oj! mężczyźni właśnie zdążają do synagogi aj aj aj! kobiety pieką macę aj aj aj!taj taj taj ta ra ra taj! trumna starego kantora płynie na ramionach braci – mały chłopiec przysiadł na progu domu i bystro patrzy na mijających go ludzi dziwi się tylu brodom tylu oczom i tylu gestom pan bóg musi być wielkim artystą skoro tworzy tylu dziwaków w połatanych kapciach w czarnych myckach w lśniących chałatach i każdy z nich ma jakąś opowieść i każdy szuka kogoś komu mógłby ją opowiedzieć rachela wychwala rabina z łodzi josełe mówi o macewach w piasku niedaleko brodów mosze rozprawia o proroku franku i gwiezdnych chasydzkich nocach maluch podnosi głowę ku niebu widzi chmury które rozmazują się i zmieniają w sceny z obrazów marca chagalla teraz żydzi unoszą się w górę jakiś skrzypek gra skocznie do tańca taj taj taj ta ra ra taj! fruwają czerwoni aniołowie fruwają niebiescy aniołowie dołem płynie rzeka żółtych taksówek tłum bezimiennych nowojorczyków emigrantów i poszukiwaczy ziemi obiecanej taj taj taj ta ra ra taj! ludzkość przechodzi z ciała do ciała od gestu do zamilknięcia od grymasu twarzy do uniesienia brwi

2.

rozwiało się kłębowisko aniołów isaac singer już nie pisze powieści a przecież gdzieś na kresach dawnej polski wóz wypełniony chasydami wciąż jedzie drogą przy czarnym lesie – po lewej stronie synagoga po prawej kościół a pod horyzontem złota mitra cerkwi bieriozki bieriozki białych drzew chorały i zarastający trawą ciągnący się pod niebo kirkut jakiś chłopiec nuci piosenkę w jidisz a wóz powoli bezpowrotnie roztapia się w przeszłości – patrzy na to ze łzami żydówka opuszczająca dom – musi się schronić w innej wsi bo powiedzieli jej dobrzy sąsiedzi że jutro przyjadą  niemcy i pchając ludzi kolbami karabinów zapędzą ich do stodoły jakiś polak podłoży ogień jakiś feldfebel pomoże domknąć wrota dobrzy ludzie zapłaczą źli uśmiechną się do buchających płomieni tak się wypełni biblijna przepowiednia tak się spełni żydowskie przekleństwo

3.

na rogu amsterdam i osiemdziesiątej szóstej ulicy siedzi biedak i czeka na wsparcie taj taj taj ta ra ra taj! świat przetacza się obok niego zapomniała o nim śmierć zapomniał Jahwe zapomniały nawet dzieci w głowie słyszy szum i wspomnienia mieszają się w niej jak wołyńskie mgły – pamięta że ktoś szedł kiedyś drogą z krzemieńca do lwowa nie wie kto może on sam a może rabin nad rabinami taj taj taj ta ra ra taj! ktoś szedł i liczył kroki bo powiedziano mu że gdy da setny krok napłynie cień proroka otworzą się niebiosa i złota ścieżka zaprowadzi go do tronu najwyższego uśmiecha się do siebie do mijających go ludzi czeka na dźwięk centów wpadających do puszki – jest gdzieś przecież taki ktoś kto zobaczy w nim żyda wiecznego tułacza oj oj oj! jest gdzieś taki wędrowiec który zobaczy w nim idącego przez wieczność człowieka

Nowy Jork, 2002

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: