* * *

Wczoraj, gdy stałem na przystanku autobusowym, słońce wschodziło we mgłach i prześwitywało przez nie. Myślałem o tym, jak trudno byłoby to namalować, szczególnie pędzlem. Może specjalne urządzenia do rozpylania farby byłyby tu pomocne, ale to wyższa szkoła jazdy. Było w tym wschodzie słońca coś z aury obrazu Moneta, przedstawiającego most Waterloo na Tamizie, we mgle, ale też był jakiś ledwie uchwytny element ciepła, przenikania wielkiej energii naszej gwiazdy żywicielki. Zagłębiłem się w swoich myślach i patrząc na te rozmycia, rozmazania walorowe, wędrowałem ku uczuciom, które mnie ożywiały i do dzisiaj prześwitują przez mgłę zapomnienia, niepamięci, zgasłego czasu. Zbliżają się święta i czas ubierać choinkę, przygotowywać różne potrawy, porządkować mieszkanie i narosłe sterty papierów. Nadjechał autobus i jeszcze z jego wnętrza rzuciłem raz okiem na ten zdumiewający spektakl porannej natury, a potem zacząłem przyglądać się ludziom wokół mnie. Czynię to zawsze, z wielkim zainteresowaniem, bo każdy człowiek jest dla mnie kimś ważnym i interesującym i każdy ma swoją opowieść i w każdym snują się jakieś mgły…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: