KIRKUT W KORONOWIE

 

Znad Brdy, gdzie obserwowałem sójki, poszedłem na stary cmentarz żydowski w Koronowie. Przerażające jest zaniedbanie i destrukcja takich miejsc w Polsce. Widać, że ktoś się tym cmentarzem opiekuje, w tym przypadku młodzież jednej ze szkół, ale i tak jego stan pozostawia wiele do życzenia. Z dwóch stron obwarowany jest ceglanym murem, ale od strony zabudowań nabudowało się ogromne śmietnisko. Czytam w Internecie, że początki osadnictwa żydowskiego w Koronowie przypadają na koniec XVIII wieku, a rozkwit miejscowej społeczności izraelickiej przypadł na kolejne stulecie. Zbudowano wówczas synagogę i zorganizowano żydowską gminę wyznaniową (kahał) i liczebność wyznawców judaizmu osiągnęła najwyższy poziom.  Dziś materialnym śladem po koronowskich Żydach jest niewielki cmentarz, założony w 1817 roku i zlokalizowany nad pradoliną Brdy. Chodzę pomiędzy potrzaskanymi i pochylonymi macewami i przyglądam się miejscu, które władze Koronowa powinny jak najszybciej doprowadzić do porządku. Dziw bierze, że taka mała społeczność nie rozumie, że ten stary cmentarz jest jej skarbem, wyróżnikiem pośród wielu podobnych miasteczek. Odrestaurowany i doprowadzony do porządku, może stać się atrakcją dla licznych turystów, przyjeżdżających nad Zalew Koronowski. Wiele mówi się o tolerancji w Polsce w ubiegłych stuleciach, warto więc odtworzyć ów wyrazisty jej symbol. Zapisuję nazwiska niektórych Żydów, pochowanych w tej ziemi: Hermann Afcher (zm. 1874), Moses Philipp Urmann (zm. 1885), Bertha Rosenberg z domu Zander (zm. 1834). Sporo nagrobków rodziny Zanderów, co natychmiast kojarzy mi się z zaprzyjaźnionym ze mną, nieżyjącym już artystą Krzysztofem Canderem. Dalej przyglądam się i fotografuję groby z charakterystycznymi imionami i nazwiskami: Samuel Barsinski (1810-1884), Abraham Cohn (zm. 1864), Thina Cohn (1836-1871), Lazarus Salomon (zm. 1986), Jtzig Joseph (1873), Lehmann Lewin (1841). Wiele też jest grobów częściowo zniszczonych, bez macew, na innych z kolei nazwiska zatarł czas i zawirowania kolejnych stuleci. Kirkut jest niezwykle widowiskowy i zapewne wrócę tutaj nie raz, zrobić zdjęcia w innych porach roku. Stoję przy murze, patrzę na to miejsce i przypominają mi się postaci z powieści i opowiadań Izaaka Bashevisa Singera, o których pisywałem trochę recenzji i szkiców. Tam ten świat kultury żydowskiej ożywa w piękny sposób. Ten pochodzący z Radzymina amerykański pisarz stworzył niezwykła panoramę obrzędów i zwyczajów, zachowań ludzkich i typów charakterologicznych. To, co szczególnie podoba mi się w tej prozie, to szeroki gest pisarski, oddech narracyjny i umiejętność przybliżania podeszłych światów. Na kirkucie w Koronowie leżą zapewne Żydzi, których życie jako żywo przypomina losy bohaterów Singera. Warto zatem wracać do nich, próbować je odtworzyć, zrekonstruować miejsca i przywrócić dawnych mieszkańców miejscu, w którym żyli, zmarli i zostali pochowani. Powoli ruszam z tego miejsca i rozglądam się na boki… nie widać nikogo, kto odmówiłby Kadisz jatom (קדיש יתום) – kadisz sierocy, zwany też kadiszem żałobnika. U Żydów okres żałoby wiąże się z przekonaniem, że po śmierci dusza podlega oczyszczeniu przez rok, stąd nie odmawia się kadiszu przez dwanaście miesięcy, by nie stwarzać wrażenia, że zmarły był człowiekiem złym. Sama modlitwa nie zawiera nawiązań do śmierci. Sierota odmawia kadisz, aby zaznaczyć, że mimo straty nadal pragnie wielbić Boga…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: