WARSZTATY WIĘZIENNE – 2008

Wziąłem udział w kolejnych warsztatach więziennych, tym razem w Koronowie. Lubię wypady do tego miasteczka, w którym jest ciekawy cmentarz żydowski, płynie Brda, jest pocysterski kościół i niezwykły klimat Doliny, enklawy obramowanej zadrzewionymi wzgórzami. To już któreś z rzędu moje warsztaty więzienne, podczas których uczę skazanych pisania wierszy i prozy, rozmawiam z nimi o wielu życiowych problemach, dzielę się wiedzą o literaturze i sztuce, o polskiej rzeczywistości za murami i o ludziach, których spotykam w Polsce i na świecie. To jest dla mnie interesujące doświadczenie, bo z jednej strony mam do czynienia z humanistami, studentami, doktorami i profesorami mojego i innych uniwersytetów, a ze strony drugiej – ściskam ręce mordercom, członkom gangów, złodziejom, czasem osobom, które wykluczono ze społeczności ludzkiej. Z racji tego, że warsztaty trwają od wielu lat, w różnych ośrodkach penitencjarnych, czasem spotykam na wolności tych, z którymi miałem zajęcia w licznych więzieniach. Jedni wychodzą dzięki warunkowym zwolnieniom, inni dostają przepustki, a jeszcze inni opuszczają miejsca odosobnienia po rewizjach wyroków, jakichś amnestiach, złagodzeniach rygorów. Wychowałem się w dzielnicy bitnej i trudnej, moje pierwsze wiersze poświęcone były takim właśnie wykolejeńcom, młodzieży z tak zwanego marginesu. Choć szedłem inną drogą, uprawiałem sporty, przechodziłem kolejne etapy edukacji, to jednak dobrze znałem problemy tego środowiska. Często też prymitywni czytelnicy i interpretatorzy próbowali ze mnie robić jednego z nich, a pewien absurdalny typ rozgłosił po całej Polsce, a nawet w jednym amerykańskim uniwersytecie, że jestem bandytą i kryminalistą. W Koronowie spotykam od lat kolegę z Błonia, który w szale zazdrości udusił swoją ukochaną i teraz zostało mu jeszcze parę lat do odsiedzenia z piętnastoletniego wyroku. Wszystko wskazuje na to, że się zmienił, zaczął czytać setki książek, pracuje w radiowęźle, wypowiada się na tematy związane z literaturą i sztuką, bierze udział w konkursach twórczości więziennej. Inny więzień, z dalekiego miasta w Polsce, opowiada, jak z zimną krwią zamordował dwie osoby, jeszcze inny – jak prowadził agencję towarzyską i imał się też brudnej roboty. Wiele połamanych życiorysów, wiele opowieści, wiele doświadczeń, które ustawić można na antypodach mojej pracy i mojego życia. Właściwie całym nim poświadczam, że można pójść w innym kierunku, wychodząc z trudnego środowiska, że można wyjść na prostą, zwiedzić świat, napisać jakieś książki, namalować obrazy, brać udział w konferencjach naukowych i festiwalach artystycznych, a w końcu, odnaleźć bezcenną wrażliwość. Inna sprawa, że w moim świecie, tym naukowym, pisarskim i artystycznym, także pojawiają się patologie, które powinny być karane więzieniem, a jedynie układom i starym feudalnym mechanizmom, intelektualni przestępcy zawdzięczają to, że jeszcze nie znaleźli się w za kratami. Co nie znaczy, że tak się nie stanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: