STARA FOTOGRAFIA

                        Eroica, Marcia funébre

Mój brat leżał w malutkiej, białej trumience. Miał otwarte szeroko usta, jakby chciał jeszcze choć raz zaczerpnąć powietrza, jakby zastygł w ostatnim krzyku, jakby czekał na ostatnią łyżeczkę pokarmu. Na główce miał białą, koronkową czapeczkę, a jego ciało okrywała płócienna koszula. Rączki zatrzymane ostatnim skurczem mięśni, szeroko otwarte oczy wpatrzone w czarną wieczność. Trumienka leżała na politurowanym krześle, w dali stał niklowany krucyfiks i paliły się dwie białe świece. Jakieś kwiaty, asparagus rozrzucony na szatkach i swobodnie zwisający za trumienkę. Ponury bezdech kostnicy i pozłacane aniołki na wieku, jakieś duże trumny obok i delikatnie przytwierdzone krzyże do wiek. Ile w tym malutkim ciałku miłości, ile bólu łkającego bezgłośnie, ile łez czystych jak źródło w Grocie Massabielskiej. Są takie motyle, które rodzą się, wznoszą ku niebu i szybko umierają. Wiele z nich nie zdąży nawet wylecieć poza łąkę, na której przyszły na świat. On też nie zdążył poznać mnie i swojego podwórka. Był cząstką wszechświata, która rodzi się i umiera w jednej chwili. Na kostnicy powiewała czarna chorągiew, a może to kawki unosiły się nisko nad jej dachem. Gdzieś w dali słychać było jakiś przejmujący płacz, jakiś jęk przechodzący w najwyższe akordy żałobnego marsza. On leżał zimny i nieruchomy, ale był w nim też jakiś nieziemski majestat, jakieś ponadnaturalne piękno, jakby spojrzenie w inną rzeczywistość.

Przyszedł grabarz i zamknął trumienkę. Sprawnie przybił wieko gwoździami. Podeszły cztery dziewczynki dwunastoletnie i podniosły delikatnie łódkę jego wieczności. Jakiś chłopiec niósł krzyż na czele pochodu, za nim podążał chłopak ze sztandarem pogrzebnym, nieliczni ludzie nieśli kwiaty i patrzyli smutno przed siebie. Dzisiaj nie żyją już siostrzyczki, które niosły trumienkę, nie żyje dziadek, babcia  i prababcia, nie żyją ludzie odprowadzający go na miejsce spoczynku. Nie ma tamtego dnia i tamtego czasu…  O, zaczął padać deszcz i ludzie pozakładali foliowe płaszcze i kapturki. Krople spadały powoli, jakby od niechcenia, nad grupą unosił się zapach kwiatów i liści, ptaki głośno oznajmiały, że życie jest ledwie mgnieniem powieki, lśnieniem światła w źrenicy, kroplą wody delikatnie spływającą z liścia. Gdzieś tam w dali, na niewidzialnej aksamitnej linie, jakiś anioł przyglądał się temu wszystkiemu, podskakiwał i obracał się w powietrzu. Dołączyły do niego inne anioły. Ludzie w dole posuwali się wolno do wykopanego grobu, a aniołowie zataczali coraz wyżej kręgi w powietrzu. Nagle jedwabista lina pękła i łagodnie opadła na ziemię. Nicią babiego lata musnęła twarze matki i ojca, zatańczyła pośród żałobników i niesiona wiatrem wzleciała w górę. Grabarze spuścili trumienkę do głębokiego dołu, a aniołowie oparci o parapety niebieskie patrzyli w zachwycie na ludzką ceremonię. Nagle zaszumiało coś w górze, załopotało, dał się słyszeć huk błyskawicy ześlizgującej się z firmamentów niebieskich. Aniołowie czmychnęli na wszystkie strony, zawiśli w powietrzu tworząc wielki trójkąt, na środku którego mienili się Chrystus, Bóg ojciec i Duch Święty. Gdy grabarze kończyli przyklepywać ziemię ze środka niewidzialnego trójkąta wyleciał biała gołębica. Pokołowała trochę w górze, przeleciała nad żałobnikami, zawróciła i jeszcze raz wzbiła się ku niebu. Ludzie powoli rozchodzili się do domów. Zostałeś sam pod ziemią, wpatrzony w dal czasu. Gdy wszyscy już poszli gołębica sfrunęła na twój grób i usiadła na nim. Po chwili wniknęła w ziemię, przeszła bezszelestnie białe wieko i zlała się z twoim ciałem. Słońce już zachodziło, gdy nowy anioł przepłynął przez tęczę i poszybował w kierunku ciepłego światła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: