ANDRZEJ BASZKOWSKI

Dzisiaj próba spojrzenia na ostatnie wiersze kolejnego kolegi z naszego Oddziału Związku Literatów Polskich. Aż nie chce się wierzyć, że ten zawsze żywotny, prawy i młodzieńczo uśmiechnięty poeta należy do grona naszych nestorów. Trudno się zatem dziwić, że ton tej poezji jest refleksyjny i podsumowujący dokonania i doświadczenia życiowe.

Poezja Andrzeja Baszkowskiego dotyka spraw najprostszych i jednocześnie najważniejszych. Opis doświadczeń jednostki staje się w niej wykładnią praw obowiązujących w świecie. Najważniejszy dla poety jest prosty język, który został wyposażony w niezwykłą głębię metaforyczną i symboliczną. Przywoływane zdarzenia, sytuacje i chwile, pojawiają się w opozycji do innych momentów z życia i dokumentują nieuchronny upływ czasu. Spojrzenie na dziecko i na człowieka, który przeszedł rozległą przestrzeń życia, rodzi refleksje natury ogólnej i staje się rodzajem hiperbolicznej przypowieści. Autor patrzy na swój los i na historię, w której uczestniczy, jak na drogę, którą od zarania dziejów przechodzi każdy człowiek. Zauważa, że wiedzę zdobywa się nie w porę, bo czas stale zastawia pułapki, wciąż mnoży trudności, powoduje, że życie bywa rodzajem mglistej ułudy. Jednak zdobywana mądrość staje się niepodważalną wartością i wyposaża egzystencję w kontekst kulturowy, tworzy przestrzeń, w której ma swoje miejsce świadomość początku i końca wieku, w której mieszczą się treści naiwne i filozoficzne, pierwiastkowe i metafizyczne. To jest poezja wielkich wartości i ogromnych wzruszeń, liryka początku i wpisanej w każde istnienie nieuchronnej ostateczności. Człowiek nie ma wyjścia, musi podążać swoją drogą i musi też weryfikować swój odbiór świata – musi stale na nowo interpretować przeszłość i teraźniejszość. Jedynie przyszłość ma dla niego tajemnicze znaczenie i nie pozwala się ująć w jakieś ogólne ramy. Każdy dzień i każda noc są obietnicą i groźbą, mogą być wielkim przeżyciem i ogromnym rozczarowaniem.

W poezji tej pojawia się wiele dalekich perspektyw i rozszerzających się głębi – począwszy od świata ludzkiego, a skończywszy na przestrzeniach kosmicznych. Jednostka została tutaj wpisana w ciąg pulsujących kręgów, z których nie ma wyjścia, a które wciąż otwierają się i zamykają – stale przechodzą na przestrzał przez świadomość i biologiczną strukturę egzystencji. To podczas narodzin został uruchomiony zegar, który odmierzał upływający czas i nigdy nie stanął w miejscu. Wcześniej pojawiały się takie sytuacje życiowe, które łagodziły przemijanie, ale z wiekiem coraz częściej zaczęły pojawiać się ujęcia eschatologiczne. Świat stał się magicznym kręgiem, którego nikomu, bez utraty cząstki siebie, nie udało się opuścić – w którym znalazła się każda jednostka i zarazem cała ludzkość, jako globalna świadomość. Migają tutaj jakieś zdarzenia, jakieś fakty życiorysu, z których chyba najczęstszą jest sytuacja podróży, wyruszania do dawnego świata i docierania do chwil szczęśliwości, radości z egzystencji i trudnej do wyrażenia  p e ł n i.  Jeśli istnieje jakaś prawda o świecie i jakiś głębszy sens istnienia, to możliwy on jest do uchwycenia w refleksji poetyckiej. Tylko napięcie pomiędzy metaforą a uogólnieniem, może wnieść coś nowego do rozumienia i objaśniania świata. Człowiek musi godzić się na kosmiczne wirowanie i zamykanie się tragicznych cykli – wszakże urodził się w określonym miejscu wszechświata i może istnieć tylko jako jego ruchomy element. Baszkowski – w piękny sposób – zawiesza byt w przestrzeni, ale też potrafi w niezwykły sposób zatrzymać życie w kadrze i ukazać sytuację graniczną, chwilę, która ma wymiar szczególny. Realizm tych wierszy jest doprawdy porażający, a ich głębia filozoficzna – niespotykana. Widzimy tutaj prawdziwych ludzi, którzy idą na jakiś przystanek i gdzieś wyjeżdżają, ale jednocześnie są wiecznymi wędrowcami, którzy całe życie gdzieś się udawali i nigdy nie udało im się zatrzymać biegu rzeczy.

Wszystko płynie – panta rei – wszystko oddala się i znika w nicości, wszystko połyskuje, bo poetyka migotania i zanikania refleksów opanowała pamięć bliższą i dalszą, zawładnęła widzeniem świata. Można jeszcze próbować ocalić ciągłość, można walczyć o stałość, ale nagłe przyspieszenia akcji, próby sięgnięcia dawnej żywiołowości, tylko przydają goryczy i nieodparcie kierują myśl ku coraz rozleglejszym heraklitejskim popiołom. Jedynie wiersz ocala coś z nieuchwytności życia, tylko słowo oprawia ciszę w subtelny diadem znaczeń pierwszych. W nim poeta może dokonywać nagłych skoków wyobraźniowych i przebiegać treść egzystencji, jak w przyspieszonym filmie – to on jest jego nadzieją i obietnicą zatrzymania na chwilę oszałamiającego pędu. Baszkowski tworzy stale liryczne enklawy, w których zamyka się i które są przystanią dla zranionej pamięci i tężejącego bólu – czy to będzie pokój redakcyjny, cichy dom, czy nawet fotografia kota, albo przystanek autobusowy, to zawsze będą to przestrzenie zamknięte, gdzie można się odgrodzić od wiru i magicznym gestem zatrzymać wszystko. W liryce tej mamy stale do czynienia z sytuacją wyboru i dopełnienia treści, z momentem pierwszym i ostatnim, z otwarciem i zamknięciem klamry, ze wspaniałością i szarością świata. Tutaj symbolem przemijania jest wiązanka schnących kwiatów/ wstążeczką ciszy owinięta, tutaj szpital – paradoksalnie – staje się terytorium uświęconym, gdzie można spojrzeć na życie z oddali i podsumować jego kolejne rozdziały. Kruchość ciała i monumentalny wymiar istnienia kosmicznego, śmiertelność istnień i nieustająca, majestatyczna metamorfoza pośród dali nie do opisania – a wszystko wpisane w symbolikę ostatnich dni, ostatnich nocy i ostatnich spojrzeń, na to, co się kochało i co było sensem świata. Prawdziwa, głęboka, wspaniała eschatologiczna liryka, która trwale wpisuje się w ludzką próbę bytu…

2 Komentarze

  1. Zawieruszona said,

    2008/08/17 @ 17:40

    Pewnego gniewnego wieczoru zaczarował mnie „Dzień” autorstwa A.Baszkowskiego. Jego poezja uwodzi mnie do dziś dnia.

  2. LTD said,

    2008/08/17 @ 22:00

    No właśnie, ten człowiek jest miły, sympatyczny w kontaktach z innymi ludźmi, a dźwiga w sobie taki dramatyczny świat i taki kawał dobrej poezji…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: