KNOX LEON I MARCHELINE

Zwykle w dziennikach i na blogach piszący odnotowują czyjeś śmierci, a im osoba jest ważniejsza, tym więcej pojawia się komentarzy, sądów, epitafiów. Mnie to też się przydarzało i zapewne jeszcze nie raz napiszę o kimś, kto właśnie odszedł. Może warto jednak zatrzymać się na chwilę nad narodzinami dzieci, wszakże codziennie przychodzą na świat ci, którzy kiedyś będą znanymi pisarzami, piosenkarzami, aktorami, może myślicielami i naukowcami, może bandytami i złodziejami lub nikomu nie znanymi, cichymi przedstawicielami ludzkości, o których wiedział tylko mały krąg znajomych i których śmierci prawie nikt nie zauważył. Ale rodzą się też dzieci z góry uprzywilejowane, bo jakże może być inaczej w przypadku dzieci Madonny, Mela Gibsona, królowej Anglii (wiele lat temu) i księżnej Diany, potomków słynnych Beatlesów, Elvisa Presleya, pierwszych zdobywców księżyca, sławnych malarzy i kreatorów mody. Odnotujmy zatem takie specjalne narodziny dzieci, którymi świat będzie się zajmował od samego początku i których każdy krok będzie pilnie śledzony. Chodzi oczywiście  o bliźniaki Brada Pitta i Ageliny Jolie, którym znani rodzice nadali imiona: Knox Leon i Vivienne Marcheline. Już w tej chwili wiadomo, że ich start będzie ułatwiony, znajdą drogi dojścia do przemysłu rozrywkowego, nie będą miały kłopotów z finansami i – jak łatwo można się domyślić – odziedziczą wspaniałą urodę po rodzicach. Oby tylko zdrowie im dopisywało i oby miały tyle konsekwencji co ci, którzy ich na ten świat powołali. Cieszmy się, rodzi się tyle dzieci… tyle wspaniałych dzieci…

Reklamy

2 Komentarze

  1. Aura said,

    2008/07/17 @ 1:19

    Różnie z tym tzw. ułatwionym startem bywa… z urodą dzieci „pięknych” rodziców /piękno – jakież względne jest to pojęcie!/również…

    A może jednak nie blichtr tego świata jest najważniejszy… Proponuję przyjrzeć się narodzinom i śmierci zwykłego człowieka. Takiego z sąsiedniej ulicy. Co mnie obchodzi jakaś Angelina Jolie… Ostatnio byłam na pogrzebie pewnego człowieka. Pił. Zmarnował własne życie i psychikę swoich dzieci. A jednak płakały, gdy odszedł. Tyle w tym było bólu!

    Przyjrzyjmy się sprawom, które są naprawdę ważne, prawdziwe… pozbawione patosu, sztuczności i pompy. Może będziemy trochę bliżsi istocie ludzkiego istnienia…i tacy bardziej „człowieczy”.

  2. Ola S. said,

    2008/07/18 @ 15:12

    To prawda, że pochodzenie ma ogromne znaczenie w dalszym życiu człowieka. Łatwiej mają dzieci pochodzące ze znanych, osławionych, zamożnych rodów. Mają zapewniony lepszy start, lepszą edukację, dobra materialne. Ale czy są dzięki temu szczęśliwsze? A może szczęśliwsi są ci, którzy mają ciężej, trudniej ale o własnych siłach zarabiają na swoje kształcenie,wyżywienie, na każdy widelec – choćby miałby być tylko jeden- ale własny, zapracowany. I na własny kąt. Własny. Zapracowany. Jakie to szczęście cieszyć się z własnego dorobku, choćby był ogromnie mizerny. Ale własny.Nie podarowany ani odziedziczony.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: