GRECJA (2)

W malarstwie Elli Thity panuje atmosfera smutku, zapatrzenia w dal, szlachetnej greckiej nostalgii. Artystka patrzy na świat i oddaje na swoich płótnach, to co odbija się w tęczówce oka, ale równocześnie dekoduje w swoich przedstawieniach głębię i tajemnicę natury, człowieka, sakralnej budowli. Efekt taki uzyskuje, wykorzystując do tego celu monochromatyczne tonacje barwne i rozmycia walorowe. Widać, że znaczący wpływ na jej malarstwo wywarła ikona, jej symbolika i jej centralne miejsce w rodzimej tradycji. Dlatego maluje kobiety o charakterystycznych greckich rysach, które są jak Madonny, jak bolesne matki cierpiące na brzegu morza, w oczekiwaniu synów, nie wracających z połowu, jak matki płaczące po stracie córek, które odeszły za góry, na inną wyspę, do odległego świata. Często też Madonny Thity patrzą jakby w głąb siebie – jakby w głąb człowieczeństwa. To są diagnozy stanu świadomości i samoświadomości, to jest otwieranie głębi, które zakryte są na co dzień przed ludzkim wzrokiem. Artystka stosuje też na swoich płótnach efekt kręgów, rozchodzących się, lub  skupiających się w jednym miejscu.  Wtedy światło i barwa zbiegają się w polu wybranym przez artystkę i wtedy też pojawia się tajemniczość, która każe patrzeć na kreowane przestrzenie jak na krajobrazy pośmiertne, albo prenatalne. Artystce udało się oddać na płótnach to, co w greckiej kulturze i sztuce jest niepowtarzalne – owo bolesne sąsiedztwo archaiki i współczesności. To dlatego, przedstawiony na jednym z płócien kuter, zdaje się odpływać w dal czasu, to dlatego Madonny wychylają się z pulsujących barw a greckie posągi nie mają twarzy i milcząco rysują się w perspektywie matki matek. Wszystko tutaj zastyga, jakby czas nie istniał, wszystko przypiera posągowe kształty, jakby przyspieszony został proces kamienienia, jakby cała natura sztywniała po śmierci Boga.

Najczęściej pojawiają się na tych płótnach krajobrazy morskie, skaliste brzegi i łodzie płynące ku odwiecznemu kresowi. Obrazy Thity bolą, tak jak boli nadwrażliwy byt artysty, człowieka widzącego więcej, szerzej i głębiej. Ale przecież jest też w nich coś krzepiącego – jakby potwierdzenie szlachetności ludzkiego rodu i umieszczenie go w obrębie rozległego sacrum kulturowego. Potwierdzenie, że każda cząstka natury jest uświęcona w bólu i cierpieniu, w zapatrzeniu i smutku, a wreszcie w modlitwie i oddaniu niezmiennym od wieków i tysiącleci prawom przemijania. W morskiej wodzie i na murze świątyni, w mgłach i chmurach, w poblaskach światła i gamach rozstrzelonych przez krople barw – w tym wszystkim odciska się ś w i ę t o ś ć.  Każda cząstka przestrzeni ma swoją energię, każda chwila ma eternalny wymiar. Człowiek żyje, nie zdając sobie sprawy z tego, w jakich rytuałach nieustannie uczestniczy; działaniom jakich sił jest poddawany. Thita opowiada w swoich obrazach historię człowieczeństwa, uwikłanego w grę sprzecznych żywiołów, człowieczeństwa nieustannie poszukującego swojego miejsca i nieustannie tracącego grunt pod nogami. Czyni to subtelnie, delikatnie operując światłem i barwą, stosując zasadę minimum środków i maksimum treści. Grecka dusza i grecka natura odciskają się w tych przedstawieniach niczym skrzydła ptaka w prehistorycznym kamieniu. Patrząc na te żałosne Madonny, na zjawiskowe rybackie łodzie, na fakturę światła i barwy, widz ma wrażenie, że przenosi się gdzieś na nieistniejącą wyspę, gdzie bogowie przechadzają się dostojnie pośród ruin świątyń i domów. Tam stale trwa boska dysputa i stale ktoś przychodzi, by spytać kim jest człowiek, dokąd prowadzą jego drogi, jaki jest sens jego egzystencji. Bogowie milczą i wymownie patrzą w dal. Tak jak Madonny Elli Thity, jak jej greckie posągi, symboliczne owoce i kamienie nadbrzeżne. Artystka tworzy swoje sakralne przestrzenie, bo świętość jest potwierdzeniem, że istnieje byt idealny. Tak jak istnieje idealny świat, idealna przestrzeń wspomnień i pragnień – przestrzeń smutna, jak pieśń Neny Venetsanou o wyspach na Morzu Egejskim, żałosna, jak łza spływająca po policzku matki,  bolesna jak śmierć syna, ale też święta, jak samo życie. Święta jak grecka śmierć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: