MIECZYSŁAW WOJTASIK

Przedstawiam kolejnego twórcę z bydgosko-toruńskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Poezja Mieczysława Wojtasika jest zaangażowana politycznie i dotyka spraw najistotniejszych, rozprawia się narosłymi okladka-wojtasik-1mitami i podejmuje dyskusję z poglądami skrajnymi, dociera do sedna problemów, które od wieków nurtują polską świadomość. Poeta pochyla się nad kujawską ziemią i widzi w niej to, co stanowiło wartość najwyższą – wyodrębnia chwile pierwiastkowe i tworzy z nich ciąg elementarny dla własnego życia i dla egzystencji całych pokoleń. To jest uważne wpatrywanie się w przeszłość i dopełnianie refleksją teraźniejszości, to są te momenty, gdy człowiek obejmuje myślą kwiat chabru, żywicę sosnową i gwiazdę mrugającą na niebie – to jest próba syntezy ludzkiego istnienia pośród stale piętrzących się przeciwieństw. Poeta, patrząc na polski sztandar narodowy, widzi w nim symboliczną czerwień maków spod Monte Cassino, ale też swoją refleksję przenosi jednocześnie w obręb elementarnych żywiołów, gdzie dynamika wiatru jest przypomnieniem chwilowej natury bytu. Człowiek rodzi się w określonym miejscu na ziemi, kocha przestrzeń, w której dorastał i tworzy coś na kształt własnej mitologii, ale nie przestaje zauważać kontekstu kosmicznego, chybotliwości istnienia pośród sił niewyobrażalnych, pośród ogromów nie do ogarnięcia. Ćwicząc w sobie wrażliwość pierwotną, wsłuchują się w odgłosy dzieciństwa, odnajduje echo z dna studni i monotonny szum lasu, dźwięk gitary Cygana i metafizykę ruchomości celów

To jest liryka, która może oczarować czytelnika i słuchacza, a jeszcze prezentowana niezwykle żywiołowo przez autora, może wręcz stać się inkantacją jakiegoś marzenia, zawołaniem do podjęcia marszu i stoczenia boju z samym sobą. Majestatyczny patos, pojawiający się w wielu wierszach, jest tutaj znakomicie łagodzony przez metaforę i przez celnie wyodrębniony szczegół. Nie traci jednak mocy, nie znika pośród słów, jest ważką cechą tej poezji, która ma ambicje demaskatorskie i kreacyjne. Tak ucząc, wskazuje drogę, tak odsłaniając zło, tworzy kontrapunkt dla dobra i wartości podstawowych. Wojtasik wychował się na wsi, gdzie wszystko bliższe jest naturze i prostym rozwiązaniom. Posiłek bywa prosty i treściwy, a słowa mają znaczyć to, co konkretne i sprawdzalne. Wieś wraca w tych utworach jako obszar sielskich doświadczeń inicjacyjnych, miejsce szczęśliwości, które stało się zaczynem liryki – jako przestrzeń, w której prostota i wielkość budziły do życia metaforykę źródła, nieustający zachwyt nad stworzeniem. Dlatego migają w tej poezji obrazy kujawskiej przestrzeni, tak plastycznie odtwarzanej i rekonstruowanej w słowach – pojawia się proch horyzontu i dzwonki u sań, daleka mgławica i symfonia wiatru. To jest próba zbudowania przestrzeni idealnej, w której zadomowić się może wyobraźnia i do której można wracać jak do odwiecznej enklawy, jak do swojskiego sacrum kulturowego. Wojtasik uświęca słowem obszar wyodrębniony, ale też nie stroni od desakralizacji, od ukazywania bylejakości współczesnego świata miejskiego, nie mogącego równać się z oryginalnością i pięknem doświadczeń sielskich. Na dobrą sprawę ów poeta stale tkwi pośród pól i łąk, odprowadza myślą wędrujących miedzą chłopów, przygląda się ruchomym skrzydłom wiatraków, towarzyszy ludziom niosącym na cmentarz zmarłych i roni łzę nad odeszłym bezpowrotnie światem dzieciństwa, spokoju i wyrazistych reguł istnienia. Przypomina się tutaj krajan autora tych wierszy – kujawski poeta Franciszek Beciński, który także wędrował i nieustannie wsłuchiwał się w odgłosy dobiegające zewsząd – przemierzał szlaki i patrzył z zachwytem na rozległe krajobrazy, na topole przy drogach i na łany zbóż. Tu przysiadał na kamieniu albo w sadzie i kontemplował ciszę, czuł zapach dojrzewających jabłek i gruszek, widział jaskółki śmigające w powietrzu i majestatycznie sunące do gniazd bociany. Kontemplował naturę, a potem oddawał w prostych wierszach to, co czuł, co zobaczył i czego się domyślił. W swoje utwory wpisał swoisty zegar astronomiczny, odwzorował nieustające przemijanie pór roku, odloty i powracanie ptaków, więdnięcie i wzrastanie traw i ziół, opady deszczu i śniegu, a potem topnienie lodu i parowanie wody.

Wojtasik jest dziedzicem tego samego zachwytu i tej samej wierności korzeniom, ale w jego poezji jest też klarowny element nowoczesności, wykorzystanie doświadczeń współczesnego wiersza białego. Przede wszystkim widoczny tutaj jest niezwykły surrealizm i próba kreacji wyrazistej postaci lirycznej, owej niedoszłej córki, jakby antytezy dla doświadczeń dzieciństwa. W takiej konwencji możliwe są zderzenia sensów odległych i przeciwstawnych, a wiersz staje się polem konfrontacji słowa i mocy stwórczej. Stąd może tyle odniesień do współczesności i tego z czym człowiek początku nowego stulecia ma do czynienia, a więc z zalewem informacji i konfliktem pomiędzy różnorakimi ich nośnikami, właścicielami i moderatorami. Poeta jest czujnym analitykiem rzeczywistości i nic nie umyka jego uwadze, z równą lekkością nawiązuje do odległych krain geograficznych i do ostatnich nowinek literackich, przemierza krainy mitu i zakłada różne maski – Odysa i wiecznego siewcy, Charona i malarza odrealnionych postaci. To są eksperymenty, to są próby sprawdzenia wytrzymałości języka, a nade wszystko kontrastowe dopełnienia liryki. Bo głęboka struktura tych wierszy ma coś z maksymalizmu liryki romantycznej, jest pełna lśnień i metafor, nagłych zwrotów i dookreśleń egzystencjalnych. Znakomicie to oddaje zamieszczony na okładce tej książki obraz Jeana-Aguste’a-Dominique’a Ingresa, owo subtelne przedstawienie kobiecego piękna i głębi jej myśli, a przy tym wskazanie elementów symbolicznych, maków odbijających się w lustrze i swoiście upozowanej przestrzeni. Tak podążając od piękna elementarnego, do urody świata, symbolizowanego przez kruchość dziewczyny i strukturę maku, dochodzi autor do odkrycia tego co immanentne, tego co dalekie i bliskie zarazem, co ma wymiar doraźnej informacji i sensu pierwiastkowego. Tak utrwala i zatrzymuje w kadrze wiersza przestrzeń między myślą, a jej metafizycznym uzewnętrznieniem, między wiatrem a sztandarem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: