OJCIEC PIO

25 maja 2008. To jest wielka sensacja, na skalę światową. Po czterdziestoletnim złożeniu w grobie, ekshumowano i wystawiono na widok publiczny ciało św. Ojca Pio. Po zabiegach specjalistów od balsamowania i pokryciu twarzy cieniutką warstwą silikonu, święty prezentuje się lepiej niż podczas pogrzebu. Natychmiast pojawiły się na YoTube i w innych witrynach internetowych filmy porównujące ciało w 1968 roku i w chwili obecnej. Widziałem już sporo zachowanych doczesnych kształtów osób wyniesionych na ołtarze, w Asyżu, w Rzymie, w wielu innych miejscach. Oczywiście w śmietniku internetowym, pod artykułami informującymi o tym wydarzeniu, pojawiło się sporo głupawych wpisów, porównujących je eksponowaniem trupa Lenina w Moskwie czy innych przywódców komunistycznych w krajach azjatyckich i europejskich. W przypadku Padre Pio mamy do czynienia z człowiekiem autentycznie świętym, który w czasach nowoczesnych dokonywał cudów, znanych dotąd tylko z hagiografii. Wiele z nich ma bogatą dokumentację medyczną i podparte jest analizami autorytetów lekarskich. Trudno przejść do porządku dziennego nad opisami wielu zjawisk ponadnaturalnych, tym bardziej, że potwierdzają je ogromne rzesze ludzi na całym świecie. Byłem u grobu tego świętego w 2003 roku i prawdę powiedziawszy, myślałem, że jego ciało znajduje się w czarnej granitowej bryle, w podziemiach kościoła w San Giovanni Rotondo, a tymczasem na filmach z ekshumacji widać wyraźnie, że pod granitem był dość głęboki kamienny grobowiec. Teraz ciało wygląda jakby zmarły spokojnie spał, aczkolwiek jest w nim też eschatologiczna groza, jakby głębokie zapatrzenie w przepaście śmierci. Gdyby udało się pojechać do Włoch w ciągu najbliższego roku, to spotkanie twarzą w twarz z ojcem Pio byłoby dla mnie wielkim przeżyciem. Co innego filmy, co innego bliskość grobu, a co innego widok ciała człowieka, który w historii Kościoła i dwudziestowiecznej Europy jest kimś tak wyrazistym i budzącym tyle emocji. Zastanawiało mnie zawsze, że człowiek ten działał tak blisko groty w Monte San Angelo, jednego z najważniejszych miejsc dla kultu św. Michała Archanioła. Jak powszechnie wiadomo jest ów anioł największym przeciwnikiem personifikowanego zła. Padre Pio przez całe życie prowadził wojnę z złem, a biografowie mówią nawet o jej fizycznych znakach. Myślę, że owo wydobycie ciała świętego ma jakieś ukryte znaczenie dla naszych czasów i dla świata. Gdy w 1968 roku ten mnich umierał miałem dziesięć lat i leżałem w szpitalu z powodu komplikacji związanych ze złamaną ręką. Biegałem wtedy w sporej grupie rówieśniczej i pewnego dnia spadłem pechowo z drabinek na podwórku. Ręka źle się zrosła i konieczna była operacja chirurgiczna, ale szybko wróciłem do zdrowia i zacząłem chodzić na treningi szermiercze. Na dobrą sprawę Padre Pio pojawił się na dobre w moim życiu w 1986 roku, kiedy miałem liczne problemy z powodu pewnej prowokacji w środowisku artystycznym Bydgoszczy. Przyjdzie jeszcze czas by o tym napisać, na razie jednak mam jakby inne kierunki moich prac. Czytając biografie i hagiografie tego niezwykłego człowieka, ekscytowałem się licznymi opisami zdarzeń trudnych do wyjaśnienia, ale też dostrzegałem niezwykłą konsekwencję i wiarę, która prowadzi kapłana na szczyty. Teraz patrzę na ciało, które jest jak zasuszona róża, która ma być symbolem miłości i oddania. Wiele kobiet tak czyni, pozostawiając bukiet ślubny, kwiaty otrzymane od ukochanego przy oświadczynach czy jakimś szczególnym zdarzeniu. Zakochani mężczyźni przechowują fotografie, jakieś kamyki, muszle, kosmyk włosów wybranki, która rozświetliła ich życie, albo odeszła w siną dal. Zasuszona róża, choć martwa, ma w sobie żar miłości i jest jej widomym znakiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: